W początkach kwietnia br. Trybunał Konstytucyjny odroczył rozpatrywanie zaskarżonych przez RPO i prokuratora generalnego przepisów o dostępie służb specjalnych do billingów obywateli oraz zasad stosowania przez nie kontroli operacyjnej (czyli podsłuchu i przeglądu korespondencji).

TK ujawnił wtedy, że prezes warszawskiego SO - jako jedynego sądu w kraju - odmówił odpowiedzi na pisemne pytania TK. Trybunał zobowiązał SO, by do 5 maja odpowiedział na pytania. Warszawski SO rozpatruje większość wniosków o taką kontrolę od najważniejszych służb, opiniowanych przez prokuratora generalnego.

Prezes TK Andrzej Rzepliński mówił wówczas, że jednobrzmiące pytania do sądów dotyczyły tego, czy istnieje w ich orzecznictwie utrwalone i jednolite pojęcie przestępstw "ściganych na mocy umów i porozumień międzynarodowych"; "godzących w bezpieczeństwo państwa" i w jego "podstawy ekonomiczne" - i jakie konkretne czyny do nich się zaliczają. RPO i prokurator generalny kwestionują niedookreśloność takich zapisów, uprawniających dziś służby do kontroli operacyjnej.

TK pytał też sądy, czy zgadzając się na kontrolę operacyjną, określają konkretny typ środka technicznego, który może być zastosowany. RPO kwestionuje, że dziś służby same mogą decydować, jakie środki zastosują, bo ustawy tego nie precyzują. Ponadto TK pytał sądy, czy jest linia orzecznicza dotycząca kontroli operacyjnej wobec osób zobowiązanych do zachowania tajemnicy zawodowej lub też - jak to określił TK - "obligacja do zniszczenia takich treści". Andrzej Seremet zaskarżył m.in. dopuszczalność podsłuchiwania osób, których tajemnice zawodowe są prawnie chronione, jak np. prawnicy czy dziennikarze.

W kwietniu wiceprezes SO sędzia Beata Najjar oświadczyła w TK, że brak odpowiedzi wynika z tego, że procedury zarządzania kontroli operacyjnej są niejawne. Dodała, że "nie ma wiedzy w tej kwestii, bo to niejawne postępowania, a prezes SO nie obejmuje swą wiedzą wszystkich tych spraw". "Odpowiedzi wykraczają też poza uprawnienia prezesa SO, a pytania zmierzają o wykładnię prawa w orzecznictwie SO, co nie leży w kompetencjach prezesa" - oświadczyła Najjar. Dodała, że "taką wiedzę posiadają poszczególni sędziowie", choć kwestie te "nie są przedmiotem analiz czy dyskusji orzeczniczych".

W reakcji TK przypomniał, że wszystkie organa mają obowiązek pomocy TK. Nawiązując do słów sędzi Najjar, iż prezes SO "nie ma dostępu do orzeczeń sądu, którym kieruje", TK oświadczył, że zgodnie z prawem "prezes SO dokonuje analizy orzecznictwa pod kątem poziomu jego jednolitości", a zatem - jak podkreślono - prezes dysponuje informacjami, których żąda TK.

Niektórzy uczestnicy postępowania przed TK mówili anonimowo PAP, że zachowanie prezesa SO to wyraz "arogancji władzy", bo być może z tego powodu wyrok zapadnie dopiero w maju. Dodawali, że prezes powinien był odpowiedzieć cokolwiek, bo ignorując TK, naraża się na odpowiedzialność dyscyplinarną.

Przedstawiciele służb mówili w TK, że korzystanie z billingów i stosowanie kontroli operacyjnej jest niezbędne dla skutecznych działań. Skarżący chcą, by były one obwarowane właściwymi gwarancjami pod kątem przestrzegania zasad konstytucyjnych i praw człowieka. (PAP)