Z ośmiu przepisów ustawy, zaskarżonych przez grupę posłów, TK za niekonstytucyjny uznał tylko jeden, który kwestionowali także przedstawiciele Sejmu i Prokuratora Generalnego. Chodzi o to, że ustawa nie określiła sama, z mienia których jednostek Skarbu Państwa lub samorządu Komisja można przekazać majątek Kościołowi, lecz odesłała w tej sprawie do rozporządzenia Rady Ministrów. Według TK jest to materia dla ustawy, a nie rozporządzenia.
TK nie zgodził się też z argumentami SLD, że ustawa faworyzowała Kościół katolicki i nie podzielił zarzutu posłów, że naruszono konstytucyjną zasadę autonomii i równouprawnienia Kościołów i związków wyznaniowych działających w Polsce. W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie uznając, że nie ma już podstaw do orzekania, bo ustawa od lutego nie obowiązuje.
TK rozpoznał wniosek SLD w pełnym składzie, po trzech rozprawach (w styczniu, maju i czerwcu). Grupa posłów Sojuszu chciała uznania niekonstytucyjności przepisów o Komisji, która przez 22 lata zwracała Kościołowi katolickiemu mienie zagrabione mu w latach 50. w PRL. Według SLD ustawa o Komisji naruszała konstytucję, bo nie było możliwości odwoływania się od jej decyzji, których nie konsultowano z władzami lokalnymi. Od wniesienia sprawy do TK do wyroku Trybunału minęły ponad dwa lata - stąd decyzja o umorzeniu badania większej części skargi.
SLD był przeciwny umorzeniu argumentując, że TK może zbadać przepis już nieistniejący - jeśli uzna, iż ma to znaczenie dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności. Tak też argumentowali sędziowie TK Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i Adam Jamróz wnosząc zdania odrębne od większości sędziów.
Trybunał z zaskarżonych ośmiu zapisów ustawy za niekonstytucyjny uznał tylko jeden, dotyczący delegacji ustawowej do rozporządzenia, co kwestionowało nie tylko SLD, ale i Marszałek Sejmu oraz Prokurator Generalny. Wyrok TK oznacza także utratę mocy tego rozporządzenia. W ocenie Trybunału nie będzie to jednak miało wpływu na bieg postępowań sądowych, jakie mogą się teraz toczyć po likwidacji Komisji Majątkowej. "Mogą się one toczyć na ogólnych zasadach prawa" - podkreślił sędzia sprawozdawca TK prof. Mirosław Granat.
Rozwijając tę myśl na konferencji prasowej po wyroku prof. Granat przyznał, że uznanie niekonstytucyjności rozporządzenia otwiera gminom drogę dochodzenia odszkodowania za "bezprawie legislacyjne" polegające na wydaniu rozporządzenia niespełniającego standardu konstytucyjnego. "Ale trzeba tu będzie wykazać faktyczną poniesioną szkodę i jej bezpośredni związek z decyzją komisji" - zastrzegał.
Jego zdaniem "nie powinno być" natomiast wniosków o wznowienie zakończonych już postępowań w sprawie przekazanych Kościołowi majątków - przede wszystkim dlatego, że nie ma już Komisji prowadzącej te postępowania. Zarazem Granat przyznał, że na ogólnych zasadach gminy mogą również składać wnioski do sądów o wznowienie postępowań regulacyjnych - choć jego zdaniem - "w praktyce nie jest to sprawa znacząca".
Zarazem sędzia Granat podkreślił, że postępowanie regulacyjne przed Komisją Majątkową było przewidziane na okres krótszy niż 22 lata (tyle działała komisja). "Prawodawca otrzymał pewien sygnał od Trybunału" - powiedział.
Zdaniem prezesa TK prof. Andrzeja Rzeplińskiego różne mogą być podstawy dla gmin do wniosków o odszkodowania - np. wnioski o odszkodowania za bezpodstawne wzbogacenie się jej kosztem, ale tylko wówczas, gdy Kościół katolicki uzyskał nieruchomość, która nie należała do niego w 1950 r., kiedy komuniści niezgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami konstytucji zabrali mienie kościelne podejmując akty nacjonalizacyjne.
"Żadnej cegły gmina nie odzyska, jeżeli ta cegła była własnością Kościoła w 1950 r. Natomiast może się starać - jeżeli taką będzie miała wolę - odzyskać jakąś nieruchomość ziemską, grunt, który w 1950 r. nie należał do Kościoła" - mówił prof. Rzepliński. Wskazał też na takie sprawy, w których gmina nie była konsultowana w toku postępowań regulacyjnych. Wg Rzeplińskiego takich spraw nie było wiele - ale są one znane, bo opisują je media - co prezes TK uznaje za słuszne, bo takie jest mediów zadanie.
"Mówimy tu o starych ziemiach polskich, które są też obecnie w polskich granicach. Czym innym jest natomiast sprawa nieruchomości z województw zachodnich i wschodnich, gdzie przez 50 lat Kościół katolicki i inne Kościoły oraz związki wyznaniowe nie mogły się zakorzeniać, a tylko administrowały - tak jak życzyli sobie komuniści i przedstawiciele władz Niemiec Zachodnich kwestionując prawo Polski do tych ziem. Mówili wtedy przecież, że Polska tymi +ziemiami niemieckimi+ tylko administruje" - dodał prezes TK.
Przypomniał, że w województwach zachodniopomorskim, dolnośląskim czy warmińsko-mazurskim jest obecnie wiele sytuacji, gdy w dawnym zborze ewangelickim mieści się katolicki kościół czy prawosławna cerkiew. "Czy źle, że się mieści i się tam zakorzenia? Oczywiście, że nie" - powiedział Rzepliński uznając za prawidłowe, że działanie Komisji Majątkowej mogło doprowadzić do wpisania ich do ksiąg wieczystych jako prawowitych użytkowników nieruchomości.
TK uznał za konstytucyjny inny przepis ustawy, który w ocenie sędziów nie naruszał równouprawnienia Kościołów i związków wyznaniowych w Polsce - SLD uważało, że Kościół katolicki był tą ustawą faworyzowany. W pozostałej części Trybunał umorzył postępowanie ws. wniosku posłów SLD. Jak mówił sędzia Granat, wnioskodawcy nie uzasadnili, by wyrok był potrzebny po tym, jak w 2010 r. uchylono ustawę o Komisji Majątkowej. TK może badać przepis już nieistniejący - jeśli uzna, iż ma to znaczenie dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności.
Troje sędziów TK złożyło zdania odrębne. Według prof. Sławomiry Wronkowskiej-Jaśkiewicz i prof. Adama Jamroza, Trybunał powinien był rozstrzygnąć merytorycznie także w sprawie innych zaskarżonych przepisów, m.in. czy zgodna z konstytucją była niemożność odwołania od rozstrzygnięć Komisji. Według nich TK powinien był też rozstrzygnąć w sprawie zasad, na jakich gminy miały przekazywać Kościołowi katolickiemu swój majątek. "Trybunał już wcześniej orzekał w sprawie przepisów, które utraciły moc - np. w sprawie dekretu o stanie wojennym" - zauważył Jamróz. Wronkowska uznała, że zaskarżone przepisy "zasłużyły na wyrok TK", bo ta sprawa jest efektem "wieloletnich zaniedbań władzy ustawodawczej", która nie dostosowała ustawy z 1989 r. do wymogów obecnej konstytucji.
Sędzia Marek Kotlinowski w swym zdaniu odrębnym uznał, że cała sprawa skargi SLD powinna być umorzona, bo także przepis uznany za niekonstytucyjny jest już "martwy" i nie można go stosować.
"Widać zmowę rządu, episkopatu i TK" - tak poseł SLD Sławomir Kopyciński ocenił wyrok. Uważa on, że umorzenie większości sprawy to "ucieczka" przed uznaniem niekonstytucyjności działania Komisji.
"Od złożenia skargi czekaliśmy dwa i pół roku na wyrok Trybunału w tej sprawie. Widać zmowę rządu, episkopatu i Trybunału, bo przypominam - ustawa likwidująca Komisję Majątkową, która pozwoliła teraz umorzyć postępowanie, została uchwalona 16 grudnia zeszłego roku pod osłoną nocy. Gdyby nie to, dzisiaj Trybunał musiałby uznać niekonstytucyjność wszystkich zaskarżonych przepisów ustawy i na otarcie łez pozostawił jeden przepis" - mówił Kopyciński. "Interes Kościoła katolickiego wygrał z konstytucją RP" - uważa poseł SLD. Dodał, że orzeczenie - mimo iż w większości umarzające postępowanie - stwarza jednak samorządom możliwość ubiegania się w sądach o wznowienie postępowań. "Wierzę, że samorządy odzyskają to, co niesłusznie straciły" - dodał poseł.
Zarzut Kopycińskiego, że TK czekał z wyrokiem na decyzję o likwidacji Komisji Majątkowej, Rzepliński uznał za "insynuację i kłamstwo obraźliwe dla Trybunału". "Trybunał orzeka wtedy, kiedy jest gotowy do wydania orzeczenia. Ani dnia wcześniej, ani dnia później. Tak było, zanim zostałem prezesem, tak będzie tak długo, jak będę prezesem i niech nikt nie próbuje Trybunałem manipulować" - powiedział prezes TK.
Komisja, która działała na mocy ustawy z 1989 r. o stosunku państwa do Kościoła katolickiego, przestała istnieć 1 marca br. Przekazała ona stronie kościelnej ponad 65,5 tys. ha oraz 143,5 mln zł. Według mediów, wartość zwróconego majątku sięgała 5 mld zł. Komisja rozpatrzyła w sumie ok. 2800 spraw, do zbadania pozostało jeszcze 216. Teraz, na wniosek stron, mogą się nimi zająć sądy powszechne.
Decyzja o likwidacji Komisji miała związek m.in. z publiczną krytyką jej działalności. Media donosiły, że nie weryfikowano wycen gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła - miały być one zaniżane. Trwa kilka śledztw ws. nieprawidłowości w jej działaniach; kilka osób ma już zarzuty, w tym podejrzany o korupcję pełnomocnik instytucji kościelnych b. funkcjonariusz SB Marek P. (niedawno opuścił areszt).

Wojciech Tumidalski (PAP)