Wniosek o odrzucenie projektu zgłosił Ruch Palikota. Poparło go 222 posłów, przeciw było 178, a 9 wstrzymało się od głosu. O odrzuceniu ustawy zadecydowały głosy 128 posłów PiS, 33 z Ruchu Palikota, 18 z SLD i 38 z Platformy Obywatelskiej. Przeciw odrzuceniu ustawy było 124 posłów PO, 28 posłów PSL - czyli wszyscy ludowcy uczestniczący w głosowaniu, 13 posłów Solidarnej Polski, oraz dwóch posłów Prawa i Sprawiedliwości. Wśród dziewięciu posłów wstrzymujących się od głosu było siedmiu polityków PO i dwóch z SLD.

Jeszcze przed głosowaniem minister rolnictwa Stanisław Kalemba apelował do posłów, by nie odrzucali projektu. Wskazywał, że odkąd w Polsce ubój bez ogłuszania zwierząt jest niedozwolony, eksport mięsa do krajów islamskich i Izraela spadł o 70 proc. Zwracał też uwagę, że inni wielcy producenci żywności w Europie dopuszczają w swoich krajach ubój rytualny. Powoływał się także na wielowiekową tradycję tolerancji religijnej w Polsce.

Przypominał, że projekt rządowy proponował bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące uboju niż prawo unijne. Chodzi m.in. o zakaz stosowania klatek obrotowych, w których zamyka się zwierzę przed zabiciem, a także nakaz dokonywania uboju pod nadzorem lekarza weterynarii.

"Po tym głosowaniu rozum był smutny, serce się cieszyło" - skomentował wyniki głosowania premier Donald Tusk. Szef rządu poinformował także, że nie będzie nalegał, by wrócić do tematu legalizacji uboju rytualnego.

Premier zapowiedział, że nie będzie żadnych konsekwencji dla posłów PO, którzy głosowali za odrzuceniem projektu. Grzywną w wysokości tysiąca złotych i naganą ukarani zostali za to dwaj posłowie PiS, którzy zagłosowali za projektem.

Szef klubu PSL Jan Bury ocenił, że postawa 38 posłów PO nie zagraża trwałości koalicji z ludowcami. Bury wskazał, że rozumie uczucia posłów PO, ale zawiodło go PiS, które mówi o obronie interesów wsi, ale "zachowuje się PR-owo". Natomiast prezes PSL Janusz Piechociński uważa, że odrzucenie rządowego projektu głosami części posłów PO osłabia pozycję rządu i stawia pod znakiem zapytania większość koalicyjną w kolejnych głosowaniach.

Niezadowolona z wyniku głosowania była także Solidarna Polska. Szef klubu SP Arkadiusz Mularczyk jest zdania, że zakazując w Polsce uboju rytualnego, "lekką ręką" likwiduje się kilka tysięcy miejsc pracy.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński nazwał odrzucenie projektu zwycięstwem wszystkich przyzwoitych ludzi, a według rzecznika Ruchu Palikota Andrzeja Rozenka to ogromny sukces obrońców praw zwierząt.

Minister rolnictwa Stanisław Kalemba powiedział PAP po głosowaniu, że szanuje decyzję Sejmu. Jednak jego zdaniem odrzucenie projektu jest niekorzystne dla Polski, ponieważ Polska może utracić rynek eksportowy na rzecz innych państw.

Decyzję Sejmu z entuzjazmem przyjęli obecni na sali sejmowej przeciwnicy uboju bez ogłuszenia. Z zadowoleniem przyjęli ją też naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, którzy apelowali o odrzucenie projektu. Wyniki głosowania nie cieszą za to branży mięsnej. Jej przedstawiciele argumentują, że Polska straci perspektywiczne rynki eksportowe, a hodowla bydła stanie się nieopłacalna.

Zdaniem rabina Polski Michaela Schudricha i reprezentującego gminy żydowskie Piotra Kadlcika zakaz uboju rytualnego godzi w podstawowe prawa Żydów i muzułmanów. Jak napisali w przesłanym PAP oświadczeniu, odrzucenie projektu ustawy jest dla nich szokiem.

Rządowy projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt był wynikiem wyroku Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2012 r., który stwierdził, że rozporządzenie ministra rolnictwa z 2004 r., na podstawie którego dokonywany był ubój, było sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to z konstytucją. W związku z tym ministerstwo rolnictwa przygotowało projekt zmian do tej ustawy, tak by nadal było możliwe dokonywanie uboju zgodnie z wymogami religijnymi żydów i muzułmanów.

Czytaj także: Minister rolnictwa: piątkowe głosowanie nie kończy sprawy uboju, został jeszcze TK