ME podkreśla, że nowe przepisy mają zapewnić ciągłe i stabilne dostawy energii elektrycznej dla przemysłu i gospodarstw domowych. "Rynek mocy stworzy efekt zachęty do podejmowania decyzji inwestycyjnych i modernizacyjnych w energetyce. To rozwiązanie będzie istotnym narzędziem dostosowywania sektora energetycznego do wyzwań, przed jakimi stanie on w najbliższym czasie, w tym konieczności sprostania wymogom środowiskowym wprowadzanym przez Unię Europejską" - napisano w poniedziałkowym komunikacie.

Rynek mocy to rodzaj pomocy publicznej polegającej na tym, że wytwórcy energii otrzymują pieniądze nie tylko za energię dostarczoną, ale też za gotowość jej dostarczenia.

"Obecnie funkcjonujący rynek energii elektrycznej jest rynkiem jednotowarowym, na którym produktem podlegającym transakcjom kupna-sprzedaży jest wytworzona przez elektrownie energia elektryczna. Po wprowadzeniu rynku mocy, czyli przejściu na rynek energii dwutowarowy, dodatkowym produktem podlegającymi tym transakcjom będzie moc dyspozycyjna" - napisano.

Resort przekonuje, że wprowadzenie tego mechanizmu ma zapobiec niedoborom mocy wytwórczych, stworzyć zachęty ekonomiczne do budowy, utrzymywania i modernizacji jednostek wytwórczych oraz do zarządzania zużyciem energii u odbiorców.

W Ocenie Skutków Regulacji załączonej do projektu ustawy resort wyliczył, że od 2021 r. do 2035 r. zmniejszenie kosztów dostawy energii elektrycznej w wyniku wprowadzenia rynku mocy może wynieść 55,6 mld zł. Resort oszacował, że w ciągu 10 lat wydatki budżetu w związku z wprowadzeniem nowych rozwiązań wyniosą ponad 10,3 mln zł. Jednak dla odbiorców przemysłowych to koszt rzędu 2 mld 110 mln zł, 6 mld 930 mln zł dla gospodarstw domowych, 920 mln zł dla jednostek samorządu terytorialnego. Najwięcej, bo 14 mld 970 mln zł wprowadzenie rynku mocy będzie oznaczało dla sektora mikro, małych, średnich i dużych przedsiębiorstw niebędących odbiorcami przemysłowymi.

Na rynku mocy odbywać się mają aukcje mocy - będą one polegały na tym, że dostawca mocy zobowiąże się, że w okresie dostaw będzie gotowy do dostarczania określonej ilości mocy do systemu oraz do dostawy określonej mocy w okresach zagrożenia.

W 2018 r. zaplanowano aukcje główne na dostawy w latach 2021-23. Pierwsza moc trafiłaby do systemu w 2021 roku.

"Ustawa przewiduje, że aukcje główne odbywają się w piątym roku przed rokiem dostaw, jednak ze względu na niekorzystne prognozy bilansu mocy i przewidywane ryzyko wystąpienia niedoborów już w 2021 r. konieczne jest przyspieszenie momentu, w którym na rynek zostanie wysłany mocny sygnał ekonomiczny do utrzymania w systemie zasobów mocy" - napisano.

"Projekt przewiduje zatem koncentrację procesów certyfikacji oraz aukcji mocy dla lat 2021 i 2022 w roku 2018. Natomiast proces certyfikacji i aukcja główna dla roku dostaw 2023 odbędzie się na podstawie przepisów ustawy w normalnym trybie (również w roku 2018)" - dodano.

Pierwsza certyfikacja ogólna przeprowadzona zostanie wspólnie dla wszystkich powyższych lat, a aukcje główne przeprowadzane będą w krótkich odstępach czasowych, korygując odpowiednio parametry aukcji w zakresie wynikającym z rozstrzygnięć aukcji poprzednich.

Aukcja mocy w 2019 r. odbędzie się już w normalnym trybie, tj. rokiem dostaw będzie rok 2024.

Rozwiązania podobne do planowanych w Polsce istnieją w Wielkiej Brytanii, Francji i w USA. (PAP)