W drugiej połowie marca stołeczny sąd nakazał wznowić umorzone wcześniej śledztwo dotyczące nieprawidłowości w przygotowaniu przez osoby cywilne wizyt w Katyniu 7 i 10 kwietnia 2010 r. Sąd wskazał wtedy, że podjęcie przez prokuraturę prawidłowej decyzji w sprawie lotów do Smoleńska będzie możliwe dopiero po dopuszczeniu do udziału w postępowaniu wszystkich pokrzywdzonych.

"Trudno jednak podać ostateczną i konkretną liczbę pokrzywdzonych; nie mamy jeszcze pełnej list dziennikarzy, którzy uczestniczyli w tych lotach, ponadto w przypadku osób zmarłych w prawa pokrzywdzonego mogą wstąpić osoby najbliższe i nie ma tutaj ograniczenia, że może być tylko jedna osoba z jednej rodziny" - powiedziała PAP rzeczniczka prasowa praskiej prokuratury prok. Renata Mazur.

Zaznaczyła, że w śledztwie brana jest pod uwagę organizacja dwóch wizyt w Katyniu i w związku z tym prawa pokrzywdzonych mają pasażerowie sześciu samolotów. "W związku z pierwszą wizytą 7 kwietnia leciały cztery samoloty: Tu-154M, Jak-40 i dwie Casy z oprawą uroczystości, czyli m.in. z orkiestrą. Z kolei 10 kwietnia leciały dwa samoloty: Tu-154M i Jak-40 z dziennikarzami" - wyjaśniła prok. Mazur.

Jak dodała, obecnie trwa wysyłanie pouczeń do każdej osoby pokrzywdzonej. Po ich rozesłaniu zostaną podjęte ewentualne, dalsze czynności w śledztwie - zaznaczyła prokurator. "Trzeba dać tym osobom czas na przemyślenie, czy chcą składać wnioski dowodowe i na ewentualne zapoznanie się z aktami sprawy" - wskazała.

Śledztwo w cywilnym wątku katastrofy smoleńskiej w czerwcu 2012 r. praska prokuratura umorzyła m.in. "z braku cech przestępstwa". Śledczy tłumaczyli, że "zabrakło wszystkich elementów, które muszą być", aby stwierdzono popełnienie przestępstwa niedopełnienia obowiązków; w tym przypadku - godzenia w dobro powszechne i dobro instytucji państwowych.

Zażalenie na umorzenie złożyli bliscy prezydenta Lecha Kaczyńskiego - brat i córka prezydenta: Jarosław Kaczyński i Marta Kaczyńska. Stołeczny sąd rejonowy uwzględnił je 20 marca tego roku. Sąd nie podzielił argumentacji prokuratury, która umarzając śledztwo oceniła, że nie ma nikogo, kto mógłby decyzję zaskarżyć, bo nikt w tej sprawie nie ma statusu pokrzywdzonego. "To czyn, o jaki prowadzi się postępowanie, decyduje o istnieniu ewentualnych osób pokrzywdzonych, a nie autonomiczna decyzja prowadzącego to postępowanie" - wskazał sąd.

"Bezspornie z uzasadnienia decyzji o umorzeniu wynika, że prokuratorzy w śledztwie badali jedynie znamię działania na szkodę interesu publicznego, całkowicie pomijając działanie na szkodę interesu prywatnego; zaś prowadzący sprawę mieli obowiązek zbadania zaistnienia wszystkich znamion, w tym kwestii naruszenia interesu prywatnego" - zaznaczał wtedy sąd.

Prokurator Michał Machniak mówił wówczas PAP, że w związku z decyzją sądu prokuratura, kontynuując śledztwo, "będzie musiała taki krąg osób pokrzywdzonych ustalić i rozpatrzyć ich ewentualne wnioski".

Praska prokuratura bada sprawę ewentualnego niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez urzędników i funkcjonariuszy publicznych kancelarii prezydenta, premiera, MSZ, MON, polskiej ambasady w Moskwie w związku z przygotowaniami w 2010 r. lotów do Smoleńska - premiera z 7 kwietnia i prezydenta z 10 kwietnia. Chodzi o przygotowania w okresie od września 2009 r. do 10 kwietnia 2010 r. Wątki dotyczące organizacji lotów do Smoleńska w zakresie odpowiedzialności instytucji cywilnych zostały wyłączone wiosną 2011 r. z prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej.