"Jest to wydarzenie o skali skandalu, że tak ważna ustawa nie została szybko opublikowana w Dzienniku Ustaw i my podejmiemy działania parlamentarne w charakterze zapytania, interpelacji, żeby dowiedzieć się, co się właściwie stało, który to urzędnik nie zaniósł podpisanej ustawy w odpowiednie miejsce i nie stała się ona obowiązującym prawem" - powiedział Miller na środowej konferencji prasowej.

Jak dodał, przypadek Mariusza Trynkiewicza - pedofila, który w 1989 roku został skazany na karę śmierci za zabójstwo trzech chłopców (później na mocy amnestii karę zamieniono na 25 lat więzienia), jest zatrważający. "Tym bardziej, że sam zainteresowany mówi, że dalej będzie mordował" - zaznaczył lider Sojuszu.

Jak informują media, ustawa o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób dopiero we wtorek została opublikowana w Dzienniku Ustaw, podczas gdy prezydent Bronisław Komorowski podpisał ją jeszcze w grudniu 2013r - zwłoka ta może skutkować tym, że Trynkiewicz już w przyszłym miesiącu wyjdzie na wolność.

Możliwość interwencji w takiej sytuacji daje właśnie ta ustawa, bowiem przewiduje możliwość przymusowego leczenia tego typu przestępców już po odbyciu kary. Zgodnie z ustawą, decyzja o zastosowaniu nadzoru prewencyjnego albo o umieszczeniu w specjalnym Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym podejmowana byłaby przez sąd okręgowy (w składzie 3 sędziów) orzekający na podstawie przepisów kodeksu postępowania cywilnego.

Zdaniem ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego ustawa ta swoimi przepisami prawnymi i normami obejmie M. Trynkiewicza. "Procedury, które będą decydowały o jego losie, mogą się odbywać i trwać w tym czasie, kiedy on wyjdzie z więzienia" - powiedział Dodał, że "ta ustawa była bardzo trudna ustawą" - powiedział Biernacki w środę w TVP Info.

"Naszym celem było, aby ustawa objęła wszystkich niebezpiecznych przestępców. Oczywiście byłoby najlepiej, aby udało się zdążyć w parlamencie z trybem legislacyjnym, żeby całe te procedury można było odbywać, gdy osoby te są w więzieniu. Tu z tymi procedurami prawdopodobnie możemy nie zdążyć, więc badania biegłych psychiatrów i seksuologów będą odbywały się wtedy, gdy ów przestępca będzie na wolności" - powiedział minister.

Ustawa o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób powstała przede wszystkim z myślą o postępowania wobec sprawców zabójstw i gwałtów, skazanych w czasach PRL na karę śmierci. Na mocy amnestii w 1989 r. zamieniono tym osobom wyroki śmierci na 25 lat (w kodeksie karnym nie funkcjonowała wówczas kara dożywocia). W 2014 r. pierwsze z tych osób zakończą wykonywanie wyroków.

Resort sprawiedliwości informował w listopadzie, że według szacunków, ustawa ta potencjalnie będzie dotyczyła maksymalnie 18 osób, w tym dwóch skazanych niegdyś na kary śmierci.

Aby uniknąć zarzutu niekonstytucyjności (podwójnego karania za ten sam czyn), decyzję o skierowaniu do ośrodka zamkniętego powiązano nie z kończącym się wyrokiem, ale z aktualnymi cechami osobowości sprawcy. Prezydent Komorowski podpisując ustawę, zapowiedział jednocześnie skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego.(PAP)

Czytaj także: Apel do premiera: zrób wszystko, aby Trynkiewicz nie wyszedł na wolność
Resort zdrowia konsultuje rozporządzenie ws. ośrodka dla niebezpiecznych byłych więźniów