Minister Krzysztof Kwiatkowski spotkał się w poniedziałek z szefem Służby Więziennej gen. Jackiem Włodarskim, który kierował zespołem badającym wydarzenia w zakładzie karnym w Sztumie z 9 października. Kwiatkowski zapoznał się z raportem przedłożonym mu w zeszłym tygodniu i - według rzeczniczki SW ppłk. Luizy Sałapy - aprobuje zawarte w nim ustalenia. Zespół ten postuluje zmianę przepisów i częstsze kontrole kondycji psychicznej funkcjonariuszy narażonych na ciągły stres.
"Aktualna pozostaje ocena, że w działaniach funkcjonariuszy Służby Więziennej nie stwierdzono błędów, nieprawidłowości ani zaniedbań, których wystąpienie mogłoby przyczynić się w sposób bezpośredni albo pośredni do zaistnienia zdarzenia, oraz że działania podejmowane po zaistnieniu zdarzenia były właściwe, zgodne z obowiązującymi przepisami i adekwatne do sytuacji" - napisała Sałapa w komunikacie przesłanym PAP.
W konkluzji prac badawczych przyjęto, że jednym z czynników determinującym zachowanie dyrektora zakładu karnego mogło być "wieloletnie obciążenie pracą w warunkach chronicznego stresu, wynikającego z zajmowanych stanowisk i charakteru wykonywanych obowiązków".
Zespół podkreślił, że praca w Służbie Więziennej ma swoją specyfikę, która wpływa na poziom stresu i kondycję psychofizyczną. "Mając świadomość zagrożeń wynikających z charakteru służby, potrzeby niesienia pomocy i wdrażania profilaktycznych oddziaływań służących zdrowiu Służba Więzienna, jako pierwsza wśród służb mundurowych, stworzyła swoim funkcjonariuszom i pracownikom możliwość skorzystania z własnej (resortowej) służby medycyny pracy" - podkreślono.
Zdarzenie ze Sztumu uznano za nadzwyczajne i bezwzględnie wskazujące na potrzebę rozszerzenia dotychczas prowadzonych działań w zakresie ochrony zdrowia psychicznego pracowników SW. Postuluje się, by funkcjonariusze pełniący służbę w bezpośrednim kontakcie z osadzonymi i posiadający co najmniej 15 lat służby (to ok. 4,5 tys. funkcjonariuszy) byli objęci obligatoryjnymi warsztatami profilaktyki stresu. Treningiem zastępowania agresji mają być objęci wszyscy dyrektorzy aresztów śledczych i zakładów karnych (ok. 200 osób).
Ustalono, że zmieni się przebieg realizowanych w Służbie Więziennej obozów kondycyjnych. Ich program ma uwzględniać warsztaty doskonalenia umiejętności psychospołecznych, zajęcia sportowe, rekreacyjne i rehabilitacyjne, by zapobiegać powstawaniu i szerzeniu się niekorzystnych skutków zdrowotnych, które w sposób bezpośredni lub pośredni mają związek z warunkami albo charakterem służby. Szerszy ma też być dostęp do resortowej służby medycyny pracy poprzez możliwość wyboru, na wniosek funkcjonariusza, zarówno placówki, jak i osoby udzielającej świadczeń.
W niedzielę, 9 października, dyrektor Zakładu Karnego w Sztumie Andrzej G. zabił w celi więźnia. Prokuratura przedstawiła mu zarzut zabójstwa. Mężczyzna przyznał się do winy; został aresztowany. Grozi mu dożywocie. Jeszcze w dniu tragedii na polecenie szefa resortu sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego do Sztumu udał się specjalny zespół kontrolny resortu sprawiedliwości i Służby Więziennej, z szefem więziennictwa gen. Jackiem Włodarskim.
W zeszły piątek Kwiatkowski mówił, że tragedia w Sztumie była szczegółowo analizowana "w kontekście zasad prowadzenia badań i ankiet psychologicznych, którym podlegają funkcjonariusze Służby Więziennej".
"Od zeszłego roku w wyniku zmian przepisów prawa takim badaniom stale i w krótkich odcinkach czasu są poddawani funkcjonariusze, którzy mają bezpośredni kontakt z bronią i osadzonymi. Może trzeba będzie jeszcze rozważyć rozszerzenie tej grupy" - mówił PAP Kwiatkowski.
Jak wcześniej informowano, dyrektor Andrzej G. po zabójstwie wrócił do swojego gabinetu i poprosił podwładnych, aby wezwali policję, przyznając, że zabił skazanego. Został zatrzymany i zawieszony w obowiązkach służbowych. Śledczy chcieli przesłuchać go zaraz po zdarzeniu, nie było to jednak możliwe ze względu na jego stan. Jak to określił szef Prokuratury Rejonowej w Kwidzynie Piotr Jankowski, Andrzej G. "sprawiał wrażenie nieobecnego, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego, co się stało".
Ofiara - skazany Józef S. - odsiadywał liczne wyroki za kradzieże, koniec jego kary przypadał na 2030 r. Jak informowała SW, więzień ten w przeszłości bywał agresywny, znany był z roszczeniowej postawy oraz pisania licznych skarg, zażaleń i pozwów, które były oddalane przez ich adresatów. Skargi zabitego mężczyzny w większości dotyczyły niewłaściwego sposobu leczenia: Józef S. poruszał się na wózku inwalidzkim i cierpiał na bóle kręgosłupa. Jednym z adresatów tych skarg był dyrektor zakładu karnego.
Zakład Karny w Sztumie to więzienie typu zamkniętego, przeznaczone dla mężczyzn recydywistów. Funkcjonują tam trzy oddziały penitencjarne oraz oddział terapeutyczny dla skazanych z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi lub upośledzonych umysłowo.
Jak poinformowała Sałapa, zakład karny ma już nowego dyrektora, został nim dotychczasowy zastępca Andrzeja G.

Wojciech Tumidalski (PAP)