Od nowego roku 79 z ponad 300 sądów rejonowych zostało zniesionych i przekształconych w wydziały zamiejscowe innych, najczęściej większych jednostek. Według resortu sprawiedliwości dzięki temu sądy będą lepiej służyć obywatelom. Reorganizację krytykują środowiska sędziowskie, zaskarżono ją też do Trybunału Konstytucyjnego.
Krajowa Rada Sądownictwa otrzymała dotychczas 19 wniosków sędziów znoszonych sądów o przeniesienie ich w stan spoczynku, do Ministerstwa Sprawiedliwości do końca roku wpłynęło w tej sprawie 77 wniosków sędziów. "Minister postanowił nie przekazywać tych wniosków do rozpoznania Krajowej Radzie Sądownictwa" - powiedziała PAP w środę rzeczniczka resortu Patrycja Loose. Sędziowie złożyli więc odwołania - rozpozna je Sąd Najwyższy.

Wpłynęły 142 odwołania
Do SN dotychczas wpłynęły 142 odwołania sędziów sądów rejonowych od decyzji ministra sprawiedliwości w sprawie przeniesienia na inne miejsce służbowe - poinformował w środę PAP zespół prasowy SN. Rozpozna je Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych SN. "Odwołania te wnoszą sędziowie z różnych znoszonych sądów. Na razie nie został jeszcze wyznaczony termin ich rozpoznania, nie zapadła też decyzja, czy będą one rozpatrywane łącznie" - powiedziała Teresa Pyźlak z zespołu prasowego SN.
Zmiana siedziby głównej sądu rejonowego dla interesantów oznacza głównie to, że inaczej trzeba będzie tytułować pisma kierowane do sądu z nową "centralą", a także to, że wpłaty muszą kierować na numer konta sądu, który stał się siedzibą główną. Osoby, które mają rozłożone płatności na raty – grzywny, opłaty sadowe czy inne od teraz muszą dokonać wpłaty na nowe konto sądu macierzystego. Prezesi sądów mieli poinformować o tym dłużników.

Krytyka Stowarzyszenia
Zmiany krytykują organizacje sędziowskie. Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" w komunikacie napisało m.in.: "1 stycznia 2013 r. żegnamy 79 sądów rejonowych, zlikwidowanych przez ministra sprawiedliwości z nieracjonalnych powodów, dla zrealizowania politycznych ambicji".
"Stowarzyszenie nie zaprzestanie działań zmierzających do tego, aby miasta i powiaty zdegradowane przez ministra sprawiedliwości odzyskały należne im i szanowane przez dziesiątki, a niekiedy setki lat prawo do posiadania własnego organu sądowego. Mamy nadzieję, że ich mieszkańcy oraz władze samorządowe również tych działań nie zaprzestaną" - zaznaczyła "Iustitia".


Czarne ramki
Na stronie internetowej stowarzyszenia zamieszczona została też - przypominająca nekrolog - czarna ramka, w której wymienione zostały nazwy wszystkich zniesionych sądów oraz zdanie: "Zlikwidowane z dniem 1 stycznia 2013 r. przez władzę wykonawczą Rzeczypospolitej Polskiej w osobie ministra Jarosława Gowina".
W Wielkopolsce zlikwidowano dziewięć sądów rejonowych. Jak podkreślono, dla interesantów zmieniają się tylko numery kont, na które muszą wpłacać opłaty sądowe, pozostałe sprawy można załatwić na dotychczasowych zasadach. Ze względu na wstępny etap reorganizacji nie można jeszcze przewidzieć, jakie zmiany będą konieczne np. w placówce w Złotowie - od początku roku wydziału zamiejscowego Sądu Rejonowego w Pile.

Przenosiny
Sporządzano już spisy spraw, które teraz będą prowadzone pod nowym szyldem. "Wszystkie te sprawy będą toczyły się w Złotowie, ale będzie je prowadził nasz sąd, zmieni się tylko nazwa sądu" – powiedział  sędzia Jerzy Wiewiórka, prezes SR w Pile, którego wydziałem zamiejscowym stał się sąd w Złotowie. Jak poinformowano, wraz ze zmianą organizacyjną sądu w Pile ministerstwo przeniosło jednego z sędziów ze Złotowa do sądu w Lesznie. "Ta decyzja spowoduje zwiększenie obciążenia sędziów orzekających w Pile i Złotowie i na pewno nie przyśpieszy to postępowania w sprawach" - ocenił prezes.
W okręgu wrocławskim, gdzie reorganizacji podlegają trzy sądy: w Miliczu, Strzelinie i Wołowie żaden z sędziów nie złożył wniosku o przejście w stan spoczynku. Według rzecznika wrocławskiego sądu okręgowego Marka Poteralskiego, reorganizacja przebiega bez problemu i chaosu. "Wszyscy wiedzą jakie są ich nowe zadania i do jakiej jednostki zostali przypisani. Jedyne co trzeba jeszcze zrobić, to pozmieniać tabliczki i pieczątki" - mówił.


Zamieszanie trwa
Innego zdania jest pragnący zachować anonimowość sędzia spod Wrocławia. W jego ocenie, zamieszanie jest duże, choć sędziowie nie odczuwają tych zmian, bo od dawna mogli się zapoznać z nowym zakresem obowiązków - ucierpi najbardziej administracja sądowa. "Dojeżdżanie do innego sądu dla np. protokolantki, która zarabia najniższą (pensję - red.) krajową, może być problemem nie tylko organizacyjnym ale przede wszystkim finansowym. 30-40 km każdego dnia, to mogą być pieniądze rzędu 300-500 zł miesięcznie" - mówił.
Nadal działają strony internetowe likwidowanych sądów z woj. świętokrzyskiego z nieaktualną nazwą w nagłówku. W województwie tym reforma dotyczy 31 sędziów. Jak poinformował prezes Sądu Okręgowego w Kielcach Bogusław Sędkowski, 13 z nich złożyło wnioski o przeniesienie w stan spoczynku.


Biura podawcze i kasy bez zmian
Prezes podkreślił, że w likwidowanych sądach nadal pozostaną biura podawcze i kasy. "Oznacza to, że pozwy, prywatne akty oskarżenia, wnioski, będzie można wnosić w dotychczasowych siedzibach. Oznacza to także, że będzie można tam dokonać wpłat związanych z prowadzeniem spraw. Gdybyśmy zlikwidowali kasy czy biura podawcze te sprawy trzeba by załatwiać w sądzie macierzystym" - mówił przypominając, że resort pozostawił do decyzji prezesów sądów okręgowych czy w znoszonych jednostkach pozostaną takie biura. 
Reorganizacja sądów dotyczy 200 etatów. Jak wyjaśnił Sędkowski zdecydowana większość pracowników znoszonych sądów, zachowa swoje stanowiska i warunki pracy i płacy. Zmieni się tylko nazwa pracodawcy. Odtąd będą zatrudnieni w nowym sądzie macierzystym. Jak podkreślił, nikt nie zostanie zwolniony, a zmiany dotyczą około dziesięciu osób.