Więcej: Rząd proponuje zmiany w ustawie o GMO>>>

Celem projektu, według jego autorów, jest zwiększenie poziomu bezpieczeństwa ludzi i środowiska w związku z "zamkniętym użyciem organizmów genetycznie modyfikowanych".
Proponowane zmiany dotyczą prac np. takich, jakie prowadzą naukowcy. Zgodę na prowadzenie takich zamkniętych prac z użyciem GMO ma wydawać minister środowiska; jej uzyskanie będzie wymagało spełnienia większej liczby warunków bezpieczeństwa.
Podczas konsultacji społecznych projekt wywołał wiele sprzeciwów. Przedstawiciele świata nauki obawiają się, że proponowana nowelizacja ograniczy postęp badań, m.in. poszukiwań nowych leków. Przestrzegli przed tym eksperci z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M.Nenckiego PAN oraz Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wprowadzenie zmian w życie "zahamuje postęp w pracach badawczych stosujących techniki inżynierii genetycznej, prowadzonych na rzecz zdrowia i medycyny, rolnictwa oraz innych działów gospodarki, w oparciu o nowoczesne biotechnologie. Będzie również silnie ograniczało rozwój i konkurencyjność rodzimej biogospodarki, uznanej wcześniej przez Rząd RP za jeden z głównych kluczy do postępu" - uznali członkowie Rady Naukowej Instytutu Biochemii i Biofizyki Polskiej Akademii Nauk. Postulują oni wstrzymanie prac "nad tak restrykcyjnym projektem".
"Wprowadzenie projektu doprowadzi do dyskryminacji ważnej części gospodarki narodowej, a zwłaszcza rolnictwa i przemysłu rolno-spożywczego w warunkach konkurencji rynkowej. Projekt będzie ograniczał krajowe prace badawcze w zakresie inżynierii genetycznej organizmów wyższych, a w gospodarce będzie hamował wprowadzanie innowacji zastępujących chemizację" - ocenił Komitet Biotechnologii PAN.
Za "niewystarczający" uważa projekt Gbe Polska, grupa skupiająca firmy biotechnologiczne, m.in. BASF, Monsanto i Syngenta. "Biorąc pod uwagę znaczenie gospodarcze i społeczne tej regulacji, a w szczególności emocje narosłe wobec samego problemu genetycznej modyfikacji organizmów i produkcji żywności z takich organizmów - niezbędne jest, aby proponowana wersja była pełna, przemyślana i w możliwie najszerszym zakresie służyła eliminacji źródeł potencjalnych problemów" - czytamy w ich opinii.
Środowisko to domaga się od ministerstwa, aby kwestię GMO w Polsce uregulować kompleksowo, np. wznawiając prace nad projektem ustawy Prawo o GMO. Rządowy projekt ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych z 2009 r. nie został uchwalony przez Sejm poprzedniej kadencji z powodu kontrowersji towarzyszących przepisom dotyczącym upraw GMO.
Proponowanym zmianom sprzeciwiają się grupy ekologiczne i zrzeszenia producentów żywności niechętnych GMO. Odrzucenia projektu w całości domagają się: Koalicja "Polska wolna od GMO", Rada Krajowa NSZZ Rolników Indywidualnych, Beskidzkie Stowarzyszenie Produkcji Ekologicznej i Turystyki "Best Proeko", Zachodniopomorska Izba Rolnicza i Stowarzyszenie Producentów Żywności Medotami Ekologicznymi EKOLAND.
Podobne stanowisko reprezentuje Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi uważając, że projekt narusza zapisy konstytucji, gdyż "wprowadzenie zezwoleń na uprawy GMO spowoduje realne straty dla producentów żywności bez GMO" i dlatego że "uwolnienie GMO może spowodować pogorszenie stanu środowiska i zagrozić utratą bezpieczeństwa ekologicznego".
Radni Województwa Lubuskiego wyrazili potrzebę ustanowienia swojego województwa strefą wolną od GMO, zwłaszcza odnośnie upraw roślin transgenicznych i żywności genetycznie modyfikowanej.
Z kolei Liga Ochrony Przyrody ocenia projekt jako zbyt ogólny, jeśli chodzi o kwestię odpowiedzialności wnioskodawców i jednostek samorządowych w przypadku awarii (np. niekontrolowanej ucieczki organizmu GMO do środowiska). LOP postuluje też przywrócenie 5-letniego okresu obowiązywania zezwoleń na prowadzenie zakładu inżynierii genetycznej. W projekcie zaproponowano zgodę bezterminową. (PAP)