Osadzony, który wydostał się z celi w nocy z 9 na 10 września i sforsował mur więzienny, został ujęty przez policję w ciągu kilku minut, ok. 200 m od muru Zakładu Karnego w Płocku.

Mężczyzna ten, w wieku ponad 50 lat, to skazany na dożywocie, który odbył dotychczas prawie 10 lat wyroku. Obecnie przebywa w innym zakładzie karnym.

Jak poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka płockiej prokuratury okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska, w sprawie ucieczki prowadzone są dwa odrębne śledztwa: jedno dotyczące więźnia i jego tzw. bezprawnego samouwolnienia oraz drugie w sprawie ewentualnego niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Służby Więziennej płockiego zakładu karnego. „To dwa odrębne postępowania, prowadzone niezależnie przez dwóch prokuratorów” – dodała Śmigielska-Kowalska.

Oddzielne, wewnętrzne postępowanie w sprawie, prowadzi również specjalna komisja powołana tuż po zdarzeniu przez dyrektora okręgowej służby więziennej w Łodzi. Z dotychczasowych ustaleń komisji wiadomo już na pewno, że mężczyzna przepiłował kraty okna celi, natomiast nie wiadomo jeszcze jakiego narzędzia użył - poinformował w czwartek PAP rzecznik dyrektora okręgowej służby więziennej w Łodzi kpt Bartłomiej Turbiarz. „Przeprowadzamy badania. I dopiero te badania wskażą, jakie to było narzędzie” - zastrzegł.

Turbiarz dodał, że w ramach wewnętrznego postępowania wyjaśniane są również okoliczności, w jakich osadzony pokonał ogrodzenie zewnętrzne zakładu karnego i czy zachowane były wszystkie procedury Służby Więziennej przewidziane przez przepisy. „Sprawdzamy również czy ktoś pomagał osadzonemu. I w tym wątku nie wykluczamy żadnych hipotez” – przyznał.

Turbiarz podkreślił, że „w chwili obecnej mężczyzna został zakwalifikowany już do kategorii osadzonych niebezpiecznych i przebywa w jednej z jednostek na terenie województwa łódzkiego”.

Jak zaznaczył rzecznik dyrektora okręgowej służby więziennej w Łodzi, na przeprowadzenie postępowania specjalnie powołana komisja ma 28 dni. „Z uwagi na konieczność zgromadzenia obszernego materiału dowodowego, sprawdzenie wielu hipotez, nie wykluczamy, że czas na przeprowadzenie czynności będzie wydłużony” – dodał Turbiarz. Przyznał, że jeżeli praca komisji wykaże, że były jakieś uchybienia ze strony funkcjonariuszy Służby Więziennej, ”to w ślad za tym pójdą konsekwencje służbowe”.

Turbiarz dodał, że komisja pracuje codziennie od 10 września na miejscu zdarzenia, czyli w Zakładzie Karnym w Płocku, przesłuchując m.in. świadków, w tym osadzonych, a także strażników, zapoznaje się też z dokumentacją dotyczącą więźniów i dokumentacją służbową. W ramach prac zabezpieczono nagrania z monitoringu zakładu karnego.

Oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Płocku został powiadomiony przez zakład karny o ucieczce jednego z osadzonych o godz. 2.45 w nocy z 9 na 10 września. W chwili, gdy mężczyzna znajdował się już na dziedzińcu więzienia został zauważony przez funkcjonariuszy Służby Więziennej. Na miejsce wysłano natychmiast policyjne patrole. Mężczyzna został zatrzymany ok. 200 m od muru więzienia, na jednej z sąsiednich ulic. Podczas zatrzymania nie stawiał oporu.