Sędzia Paulina Asłanowicz wskazała w uzasadnieniu, że postawiony dziennikarzom przez REM zarzut kompromitacji był nieuprawniony i stanowił naruszenie dóbr osobistych, gdyż Rada nie wykazała złamania przez dziennikarzy standardów rzetelności i staranności. Sam fakt późniejszego uniewinnienia Szeremietiewa - jak zaznaczył sąd - nie jest równoznaczny z naruszeniem tych standardów.

"Radzie Etyki Mediów trzeba stawiać najwyższe wymagania, jeśli chodzi o jej oświadczenia" - dodała sędzia. Zaznaczyła, że REM powinna przy formułowaniu swych stanowisk zachować wymogi ich adekwatności do sytuacji oraz ostrożności. "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przed wydaniem oświadczenia zasięgnąć konsultacji, np. prawnych" - zaznaczył sąd.

Proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Warszawie od stycznia 2011 r. Dziennikarze Anna Marszałek i Bertold Kittel pozwali za naruszenie dóbr osobistych ówczesne prezydium REM - szefową Magdalenę Bajer, wiceszefa Macieja Iłowieckiego i sekretarz Helenę Kowalik.

Zgodnie z wyrokiem pozwani członkowie REM mają opublikować na stronie internetowej PAP i w branżowym miesięczniku "Press" przeprosiny za użyte w oświadczeniu Rady "obraźliwe sformułowania" i "nieprawdziwe informacje". Wyrok jest nieprawomocny, obecni na jego ogłoszeniu pozwani już zapowiedzieli złożenie apelacji.

W sprawie chodziło o jednogłośne oświadczenie całej, kilkunastoosobowej Rady z sierpnia 2009 r. Po uniewinnieniu Szeremietiewa z korupcyjnych zarzutów REM uznała, że doszło "do kolejnej kompromitacji dziennikarstwa śledczego w Polsce". B. wiceminister obrony w rządzie Jerzego Buzka został oskarżony po artykule w "Rzeczpospolitej" autorstwa tych dziennikarzy z lipca 2001 r. Stracił stanowisko i dopiero w 2010 r. uzyskał ostateczne uniewinnienie z większości zarzutów (jeden zarzut został umorzony z powodu przedawnienia).

Rada zauważyła wtedy, że Marszałek i Kittel są laureatami najbardziej prestiżowych nagród "za mistrzowskie uprawianie dziennikarstwa śledczego" i że nie po raz pierwszy sądy uniewinniają osoby publiczne, spostponowane w ich publikacjach, które nigdy nie doczekały się publicznych przeprosin. Do dziennikarzy śledczych Rada zaapelowała o szczególną rzetelność i obiektywizm i takie działanie, by zminimalizować zagrożenie stania się narzędziem manipulacji.

Dziennikarze złożyli pozew z żądaniem przeprosin, gdyż uznali, że to stanowisko REM godzi w ich wiarygodność zawodową. Pozwali prezydium Rady, gdyż z powodu braku osobowości prawnej nie było możliwe skierowanie pozwu wobec REM jako instytucji.