Problem jednak w tym, że w Polsce urzędy nadal nadużywają tej kategorii, co jest pretekstem, by nie udostępnić informacji. Trudno jest bowiem wykazać “szczególnie istotny interes społeczny”, który przy informacji przetworzonej jest konieczny. Na ten problem eksperci zwracają zresztą uwagę od lat. Podkreślają przy tym, że pojęcie „informacja przetworzona” nie jest wprost uregulowane w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Ustawa definiuje jedynie zasady dostępu, stanowiąc w art. 3 ust. 1 pkt 1, że „prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego”. 

To z kolei powoduje rozbieżności w praktyce stosowania przepisów, w szczególności problemy na styku rozgraniczenia między prostą informacją publiczną, do której dostęp nie jest uzależniony od wykazania się jakimkolwiek interesem faktycznym lub prawnym oraz informacją przetworzoną, która może być przygotowana i udostępniona jedynie wnioskodawcy, pod warunkiem, że wykaże szczególny interes publiczny. 

Czytaj: TK: Prawo do uzyskania informacji publicznej przetworzonej jest ograniczone>>

Administracja chowa się "za interesem publicznym"

Zarówno organy administracji publicznej jak i inne podmioty chętnie nadużywają tego wymogu. Nie znaczy to jednak - jak wskazują prawnicy - że na podstawie obowiązujących przepisów dotyczących przetworzenia informacji nic nie można uzyskać. Przetworzenie należy jednak oddzielić od przekształcenia, które oznacza przede wszystkim proste, techniczne czynności niezbędne do udzielenia wszelkiej informacji, także prostej. W orzecznictwie wskazuje się, że takie czynności jak skopiowanie dokumentów, czy też ich anonimizacja, nie świadczą o przetworzeniu informacji (WSA w Krakowie w wyr. z dnia 24 października 2017 r., sygn. akt II SA/Kr 1070/17). Organy zawsze mogą przedłużyć termin odpowiedzi na wniosek na podstawie art. 13 ust. 2 (nawet do dwóch miesięcy!), jeśli wniosek dotyczy informacji prostej, lecz jej udostępnienie wymaga czasochłonnego przekształcania.

Niezależnie od powyższych zastrzeżeń, realizacja niektórych wniosków jest na tyle skomplikowana, że wymaga przetworzenia informacji. Jednak, składając taki wniosek do urzędu, nie musimy zastanawiać się, czy dotyczą one informacji prostej czy przetworzonej. To bowiem obowiązek instytucji, do której wpłynęło pytanie. Jeśli urzędnik oceni, że wniosek dotyczy informacji przetworzonej, powinien rozstrzygnąć, czy spełnia przesłankę szczególnej istotności dla interesu publicznego, która uzasadniałaby konieczność przetworzenia informacji - wynika z wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego, np. z 18 kwietnia 2018 r., sygn. akt I OSK 2436/17. 

Czyli to urząd ma sam zdecydować, czy udostępnione dane rzeczywiście służą dobru publicznemu, a jeśli tak zrealizować wniosek, nawet jeśli jest to czasochłonne. 

I tu kolejny kwestia - organy administracji często wzywają wnioskodawców, by sami uzasadniali tę szczególną istotność. O ile bowiem obowiązek takiego wezwania nie wynika bezpośrednio z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej, to rzadko kiedy interes publiczny jest na tyle oczywisty dla organów, by udostępniały informację przetworzoną bez wezwania. 

Czym jest istotny interes publiczny? 

W orzecznictwie wskazuje się, że prawo do uzyskania informacji publicznej przetworzonej ma jedynie taki wnioskodawca, który jest w stanie wykazać w chwili składania wniosku swoje indywidualne, realne i konkretne możliwości wykorzystania dla dobra ogółu danej informacji publicznej – czyli uczynienia z niej użytku dla dobra wspólnego w taki sposób, który nie jest dostępny dla każdego posiadacza informacji publicznej. 

Z orzecznictwa Wojewódzkich Sądów Administracyjnych wynika, że uprawnienie to nie służy podmiotom potencjalnie zainteresowanym w uzyskaniu informacji publicznej po to, by ją móc następnie udostępnić ogółowi, gdyż cel ten jest co najwyżej ukierunkowany na podstawowe realizowanie interesu publicznego - wyrok z dnia 29 maja 2018 r., sygn. akt II SA/Lu 22/18

Według sądów udostępnienie informacji przetworzonej ma więc związek z tym, że wnioskodawca jest w stanie uczynić z niej konkretny użytek, czyli musi wykazać, że będzie potrafił wykorzystać wnioskowane informacje w odpowiedni sposób, np. w celu poprawienia funkcjonowanie państwa, społeczności. 

Dostęp do informacji przetworzonej analizował też Trybunał Konstytucyjny - w grudniu 2018 r. Wskazał, że ograniczenie dostępu do niej może nastąpić wyłącznie ze względu na ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesy gospodarczego państwa. Trybunał wskazał, że ograniczenie prawa do informacji publicznej musi być ustanowione w ustawie i tylko wtedy, gdy jest konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia nie mogą naruszać istoty wolności i praw - dodał

 


Nakład pracy też ma znaczenie

Adwokat, dr Justyna Kurek, w miesięczniku Przegląd Prawa Publicznego 2016/12 wskazywała również na istotną wagę nakładu pracy i zaangażowania pracowników, które negatywnie wpływają na tok realizacji ustawowych zadań, a w szczególności gdy wymaga analizowania całego zasobu posiadanych dokumentów w celu wybrania tylko tych, których oczekuje wnioskodawca. 

- Proces powstawania informacji przetworzonej skupia bowiem podmiot zobowiązany do udzielenia informacji publicznej na jej wytworzeniu dla wnioskodawcy, odrywając go od przypisanych mu kompetencji i zadań. Udostępnienie wymaga podjęcia dodatkowych czynności, polegających przykładowo na sięgnięciu do dokumentacji źródłowej, dokonaniu stosownych analiz, obliczeń, zestawień statystycznych połączonych z zaangażowaniem w ich pozyskanie określonych środków osobowych i finansowych - dodaje. 

Wskazuje również, że w judykaturze powszechnie akcentowane jest właśnie to kryterium „oderwania” organu i jego pracowników od bieżących zadań. W zakresie, w jakim przygotowanie informacji zgodnie z wnioskiem oddziaływałoby w sposób negatywny na normalny tok pracy organu i prowadziło do dysfunkcji organizacyjnej, prawo dostępu do informacji publicznej stanowi nadużycie prawa po stronie podmiotu uprawnionego - dodaje. 

Co istotne - według mecenas - analizowane orzecznictwo nie daje jednak wskazówek w zakresie kryteriów wewnętrznej organizacji procedur udostępniania informacji publicznej oraz oceny jej efektywności. - Ocena ryzyka dysfunkcji organizacyjnej nie może być oderwana od oceny wydajności systemu udostępniania informacji publicznej. De lege lata należałoby postulować wprowadzenie do ustawy o dostępie do informacji publicznej obowiązku stworzenia przez podmiot zobowiązany wewnętrznych procedur zarządzania procesami przygotowania i udostępniania informacji publicznej. W doktrynie zgłaszane są postulaty powołania w ramach struktury organizacyjnej podmiotu zobowiązanego – pełnomocnika ds. udostępniania informacji publicznej - dodaje. 

 


 Ochrona porządku publicznego 

Z kolei w ocenie Trybunału Konstytucyjnego, ustawowe ograniczenie dostępu do informacji publicznej przetworzonej jest uzasadnione potrzebą ochrony porządku publicznego, czyli stanu, który umożliwia normalne funkcjonowanie państwa i społeczeństwa. W państwie demokratycznym obejmuje w szczególności pewne minimum sprawności funkcjonowania instytucji państwowych.

Porządek publiczny i jego ochrona, zgodnie z orzecznictwem TK, są zadaniami władzy publicznej. Gdyby każde żądanie udostępnienia informacji angażowało organy do aktywności kosztem realizowania podstawowych kompetencji i zadań, nie byłby chroniony. Prawo dostępu do informacji publicznej przetworzonej nie może być rozumiane jako nieograniczony instrument do pozyskiwania informacji o funkcjonowaniu organów administracji publicznej - uzasadnił.