Dla Chin Ameryka jest drugim po Unii Europejskiej najważniejszym partnerem handlowym; obawy o to, że Trump w istocie będzie prowadził politykę protekcjonistyczną i wprowadzi 45-proc. taryfy na chińskie towary sprawiły, że kurs juana spadł do najniższego poziomu od sześciu lat.

"Musimy się liczyć z tym, że nastanie wyjątkowo silna presja wymierzona w chiński eksport, co spowolni ożywienie gospodarcze w Chinach"; a to może mieć globalne reperkusje - ostrzegł w rozmowie z AFP ekonomista Citic Bank International Liao Qun.

Konsekwencje podniesienia ceł na chińskie towary z 4,2 proc. do 45 proc. są "nie do wyobrażenia" - jak załamanie eksportu do USA, co spowodowałoby skurczenie się chińskiego PKB o 4,82 proc. - ostrzega firma brokerska Daiwa Capital Markets.

Inni eksperci są jednak sceptyczni, co do szans Trumpa na wdrożenie planów blokowania chińskiego eksportu. Byłoby to sprzeczne z przepisami Światowej Organizacji Handlu; "Trump nie będzie dysponował taką władzą, by podejmować tego rodzaju decyzje w pojedynkę, będą na niego wywierali naciski zarówno kongresmeni republikańscy jak i demokratyczni" - mówi profesor Uniwersytetu Pekińskiego Christopher Balding.

Co więcej, Chiny jednak poradziłyby sobie z utratą nadwyżki handlowej z USA, "natomiast najmniejsze nawet retorsje ze strony Chin zaszkodziłby bardzo samym Stanom Zjednoczonym" - uważa analityk grupy bankowej ANZ Raymond Yeung.

Gdyby Chiny przestały kupować samoloty Boeinga, importować soję, kupować iPhony byłoby to wstrząsem dla liderów amerykańskiego przemysłu, którzy sprzedają znaczną część swych produktów w Chinach - ocenili eksperci waszyngtońskiego think tanku Peterson Institute for International Economics.

Uważają oni, że wszczęcie "wojny taryfowej” z Chinami i Meksykiem - Trump obiecał też nałożenie 35-proc. ceł na import z Meksyku - groziłoby zlikwidowaniem do roku 2019 "prawie 4,8 mln miejsc pracy w sektorze prywatnym" USA.

Wiceprezes Alibaby - chińskiego giganta internetowego - Joe Tsai ostrzegł w czwartek, że Stany Zjednoczone "będą miały problemy”, jeśli odwrócą się od chińskiego rynku.

"USA nie mogą się izolować, jeśli chcą tworzyć miejsca pracy" - powiedział Tsai, cytowany przez EFE.

"Chiny będą, i już są największym rynkiem konsumentów i kapitału dla USA, więc ktoś, kto jest prezydentem USA musi zwracać uwagę na Chiny" - dodał.

W pewnym wymiarze izolacjonizm, który zdaje się lansować Trump może przysłużyć się interesom Chin - ocenia AFP.

Pod rządami prezydenta Trumpa nie wejdzie najpewniej w życie porozumienie handlowe z krajami Azji i Pacyfiku (Partnerstwo Transpacyficzne - Trans-Pacific Partnership, TPP); "jeżeli USA będą mniej zaangażowane w Azji, Pekin uzyska szanse, by przemodelować po swojej myśli ekonomiczną i polityczną integrację tego regionu" - uważa ekspert firmy Capital Economics Mark Williams.

Inwestycje Pekinu w Azji Południowo-Wschodniej w ramach tzw. strategii "nowego szlaku jedwabnego" mogą posłużyć Chinom do wypierania amerykańskich wpływów z tego regionu.

Wiceminister spraw zagranicznych Chin Li Baodong zapowiedział w czwartek, że Pekin ma zamiar przyśpieszyć wdrażanie własnego pomysłu na strefę wolnego handlu obejmującą 21 państw członków Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku.

Chiny liczą jednak na zachowanie dobrych relacji handlowych z USA - powiedział w czwartek rzecznik chińskiego ministerstwa handlu Shen Danyang.

W roku 2015 wartość wymiany handlowej między Chinami a USA wyniosła 600 mld dol. a nadwyżka handlowa Pekinu sięgnęła 367 mld dol.

Danyang zapewnił podczas konferencji prasowej, że Chiny będą współpracowały z USA, aby budować "korzystne dla obydwu stron relacje gospodarcze i handlowe".

Również rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Lu Kang zapewnił w czwartek, iż Pekin liczy na to, że podstawą dobrych relacji z Ameryką będą silne więzi handlowe i ekonomiczne. Dodał też, że Chiny liczą na rozwijanie stosunków z USA w wymiarze regionalnym i globalnym oraz na rozwiązywanie wszelkich sporów "w sposób przyjazny". (PAP)

fit/ ro/