Mandat fiskalny (official fiscal mandate) zakłada, iż w okresie 5 lat, co odpowiada kadencji rządu i parlamentu, strukturalny deficyt budżetowy (niezależny od wahań cyklu gospodarki, obecnie -4,3 proc. PKB) powinien bilansować się. Jest to jednak cel ruchomy i nie ma sankcji za jego niewykonanie.

"To cel, który nie musi być osiągnięty, lecz musi zostać zaprognozowany. Oceną jego realności w świetle przyjętej przez rząd polityki fiskalnej zajmuje się niezależne biuro budżetowe (Office of Budget Responsibility)" – powiedział PAP Simon Hayes z banku Barclays.

Po dojściu do władzy w 2010 r. konserwatyści zakładali, że strukturalny deficyt zostanie usunięty w okresie 4-5 lat, a więc za ich kadencji. Obecnie przesunęli ten termin o dalsze trzy lata, co oznacza, że W. Brytania jest teraz ledwie w połowie bolesnego zabiegu "zaciskania pasa" – cięć wydatków publicznych, redukcji świadczeń socjalnych, zwolnień w administracji.

W przypadku długu publicznego mandat fiskalny oznacza, że dług ma się obniżać w proporcji do PKB. Ten punkt przesilenia przewidywany był początkowo na rok finansowy 2015-16, ale został zarzucony, jako nierealny. Obecnie rząd liczy się z tym, że dług publiczny (nominalnie przekraczający 1,1 bln funtów) będzie narastał przez dalsze 2-3 lata.

Na przeszkodzie realizacji obu celów: redukcji deficytu i długu stanęło głębokie spowolnienie gospodarki, która w latach 2008-09 skurczyła się łącznie o -4,8 proc., od 2008 r. była dwukrotnie w recesji i nie może się przekonywująco odbić, mimo obniżki kursu funta i tzw. kreowaniu podaży pieniądza - dodrukowaniu 375 mld funtów przez Bank Anglii.

"Jak dotąd rząd nie miał trudności w zaciąganiu niskooprocentowanego długu w formie emisji obligacji, mimo perturbacji zadłużonych państw śródziemnomorskich, obniżki ratingu do AA+ z AAA (przez Fitch i Moody’s) i hamowania gospodarki" – zauważa Hayes.

Minister finansów George Osborne tłumaczy pozytywne nastawienie rynków finansowych tym, że rząd ma długofalowy plan dający mu wiarygodność. Wskazuje, że jest to plan elastyczny umożliwiający gospodarce dostosowanie się do perturbacji w strefie euro. Według niego "gospodarka leczy się i stawia czoła problemom narastającym od lat".

Spora część brytyjskiej opinii publicznej sądzi, że niezależna polityka fiskalna i monetarna, to nie tylko ważne atrybuty suwerenności, ale także praktyczne instrumenty sprawdzone w kryzysie. Jednak porównanie wskaźników gospodarki brytyjskiej ze średnią w eurostrefie nie wypada na korzyść Londynu.

Z zestawienia banku HSBC wynika, iż deficyt budżetowy za 2013 r. przewidywany jest w W. Brytanii na -7 proc. PKB wobec -3 proc. w przypadku eurostrefy. Dług publiczny brutto w proporcji do PKB za br. zakładany jest na 95,5 proc. PKB w porównaniu ze średnią 93 proc. PKB w eurostrefie.

Gospodarka brytyjska należy też do wysoko zadłużonych. Z danych banku Barclays wynika, że dług brutto gospodarstw domowych za br. w relacji do PKB przewidywany jest na 94 proc. PKB (w Niemczech 58 proc., USA 81 proc.), zaś dług brutto pozafinansowych korporacji na 118 proc. PKB (Niemcy 95 proc. PKB, USA 89 proc.).

Tegoroczna prognoza brytyjskiego PKB wynosi 0,9-1,1 proc. PKB wobec ok. -0,5 proc. w strefie euro i +0,5 proc. Niemiec.

asw/ drag/