"Hazard on-line stanowi już 7,5 proc. rynku hazardowego. 85 proc. z 15 tys. stron nie ma licencji. Nie wiadomo, ile przychodów przypada na te nielicencjonowane strony. „Hazard wzbudza wiele emocji i dotyka wielu problemów. To kompleksowy i wrażliwy obszar, a pojawienie się hazardu internetowego kompletnie zmieniło obraz sytuacji" - podkreśliła Hughes.
Publikacją tzw. Zielonej Księgi Komisja Europejska rozpoczęła w czwartek konsultacje na temat gier i zakładów w internecie. KE chce w nich poruszyć takie tematy, jak stopień otwarcia rynku, środki podejmowane w celu ochrony konsumentów oraz przeciwdziałania defraudacji, a także przeznaczanie części wpływów z hazardu na rozmaite cele, np. na sport. Konsultacje z krajami UE mają trwać do końca lipca 2011 r. Na podstawie zebranych opinii KE oceni, czy i jakie działania na poziomie UE w tej kwestii są potrzebne.
„Wraz z Zieloną Księgą zainaugurowaliśmy ambitny proces konsultacji, nie narzucając z góry formy ewentualnych działań, które podejmiemy po ich zakończeniu" - powiedział komisarz ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier.
Obecnie gry i zakłady nie są przedmiotem żadnej regulacji UE. Każdy kraj sam decyduje, jak reguluje ten rynek, czy go otwiera, czy też go licencjonuje i w jakim zakresie. Niektóre kraje ze względu na ochronę obywateli przed nałogiem i zapobieganie defraudacji utrzymują monopole, często państwowe. Problemem są nielegalne strony prowadzące gry i zakłady, defraudujące pieniądze oraz operatorzy oferujący usługi poza krajem, w którym mają licencję.
Dotychczas KE ograniczała swoją interwencję do otwierania - wobec krajów utrzymujących monopole - procedur o naruszenie przepisów unijnych w zakresie swobody działalności gospodarczej. Obecnie toczy się siedem takich spraw. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał w tej sprawie ostatnio kilka orzeczeń, w których stwierdzał, że monopole są usprawiedliwione pod pewnymi ściśle określonymi warunkami. Firmy prywatne z sektora uważają jednak, że te orzeczenia nie dają jeszcze wystarczającej pewności prawnej i domagają się wiążącego prawa UE. Wskazują, że obecna sytuacja zróżnicowanych przepisów w różnych krajach UE nie przystaje do otwartej natury internetu.
"Trybunał Sprawiedliwości uznaje swobodę krajów członkowskich w kształtowaniu regulacji dotyczących hazardu, ale wymaga spójności przepisów dotyczących hazardu on-line i off-line" - powiedział urzędnik w KE. Kraje, które zabraniają hazardu w sieci, uzasadniają to tym, że jest on bardziej niebezpieczny od innych rodzajów hazardu.
Zakaz hazardu on-line stosują Niemcy, jednak nie oznacza to, że gracze nie wchodzą na strony działające w innych krajach.
Francja zainicjowała rejestrację osób uzależnionych od hazardu, dzięki czemu będą miały zablokowany dostęp do stron hazardowych.
Organizacja Loterie Europejskie, skupiająca loterie państwowe z 40 krajów, w tym ze wszystkich krajów UE, podkreśliła, że popiera dotychczasowe podejście Komisji oparte m.in. na uznaniu dużego "marginesu swobody politycznej krajów UE w polityce dotyczącej hazardu". Według tej organizacji, hazard nie jest zwykłą działalnością gospodarczą i wymaga odpowiednich regulacji w celu ochrony konsumentów, przeciwdziałania przestępczości i wspierania sportu oraz innych celów z dochodów z hazardu "zamiast wspierania czysto komercyjnych celów setek internetowych firm hazardowych działających z Malty, Gibraltaru i innych krajów, gdzie hazard korzysta z niskich podatków" - napisał w oświadczeniu prezes tej organizacji Friedrich Stickler.
W Polsce rządowy projekt nowelizacji ustawy o grach hazardowych przewiduje zakaz gier hazardowych w internecie. Ograniczeniom podlegać miałyby zakłady wzajemne (typowanie wydarzeń sportowych według kursów wystawionych przez bukmacherów) prowadzone w sieci. Nad projektem rządowych zmian pracuje Sejm.


Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)