Premier zaznaczył, że ci, który zarzucają jemu i jego ministrom, że podczas szczytu nie pracowali wystarczająco intensywnie, nie mają pojęcia, o czym mówią. Jak podkreślił, ostatnia noc negocjacji w Brukseli nie była biernym wyczekiwaniem na sukces, ale czasem bardzo intensywnych spotkań bilateralnych i multilateralnych.

"Byłem gospodarzem spotkania kilkunastu premierów i ministrów spraw zagranicznych państw przyjaciół polityki spójności, dwukrotnie spotkałem się z przewodniczącym Rady Europejskiej Van Rompuyem, miałem obiad roboczy z Jose Manuelem Barroso, miałem bilateralne spotkania z prezydentem Francji, z kanclerz Niemiec, z premierem Słowacji, premierem Łotwy" - wymieniał szef rządu.

Tusk zaznaczył, że w trakcie "taktycznej rozgrywki ostatniej nocy" negocjacji budżetowych dla Polski najważniejsze były trzy kwestie.

Po pierwsze - poinformował - chodziło o utrzymanie poziomu dofinansowania projektów inwestycji na dotychczasowym poziomie. Jak mówił, do ostatniej chwili na stole negocjacyjnym była propozycja obniżenia poziomu finansowania przez UE inwestycji o 10 proc. - z 85 proc. do 75 proc. "Były pomysły, żeby jeszcze niżej ten pułap obniżyć. Udało się utrzymać dofinansowania na poziomie 85 proc." - powiedział szef rządu.

Jak podkreślił, pułap dofinansowania jest tym ważniejszy dla danego kraju, im więcej dany kraj bierze pieniędzy z UE, a Polska bierze ich najwięcej. "Mamy najwięcej projektów w Europie, najwięcej pieniędzy wydajemy ze środków europejskich, więc tym więcej musielibyśmy wydać z własnych środków, gdyby ten pułap dofinansowania był niższy" - podkreślił Tusk.

Drugim dla Polski kluczowym zagadnieniem - mówił szef rządu - była tzw. kwalifikowalność VAT. Jak powiedział premier, propozycja była taka, by VAT nie był kosztem, który można rozliczać w ramach dotacji unijnych, ale musiałby być pokrywany ze środków krajowych. "Dla samorządów przede wszystkim, ale też dla NGO-sów, zagrożenia gigantyczne" - zaznaczył. Jak powiedział, "dosłownie do ostatniej minuty" pilnował, by w ostatecznym projekcie znalazł się zapis korzystny dla Polski.

Trzecia ważna dla Polski sprawa, mówił szef rządu, to była kwestia możliwości przesuwania środków pomiędzy różnymi filarami. "Mieliśmy świadomość, że nie uzyskamy prolongaty możliwości dofinansowania dopłat bezpośrednich z budżetu narodowego, a nie chcieliśmy, aby polski rolnik był zagrożony wyraźnym ubytkiem, jeśli chodzi o wysokość dopłat bezpośrednich" - powiedział szef rządu.

Z tego względu, podkreślił, kwestia elastyczności była tak ważna, bo umożliwia rządowi proponowanie w budżecie państwa przesunięć, które spowodują, że dopłaty bezpośrednie nie będą niższe, niż wtedy, gdy była formalna zgoda UE na dopłaty z budżetu państwa. (PAP)

mzk/ eaw/ jra/

Czytaj także:

Kwalifikowalność VAT ucieszyła samorządowców