Szef polskiego rządu Donald Tusk mówił w piątek na spotkaniu liderów europejskiego biznesu - Rady Prezydentów BusinessEurope w Warszawie, że zmiany traktatowe w UE muszą doprowadzić do tego, że Europa w swych zachowaniach gospodarczych i finansowych bardziej będzie przypominała dobrze prosperujące przedsiębiorstwo z mechanizmami wewnętrznej kontroli i dyscypliny. Premier jest przekonany, że Europa potrzebuje nowego traktatu. Jak dodał, Europa potrzebuje takiego ustroju gospodarczego, "w którym strefa euro, a w konsekwencji cała UE będzie dobrze zarządzana, także poprzez wprowadzenie automatycznych mechanizmów kontrolujących tych, którzy chcą łamać zasady dobrego finansowania".

Polska będzie też chciała - zapowiedział Tusk - wzmocnienia instytucji europejskich, w tym Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego. "Niebezpiecznymi złudzeniami" nazwał trwanie w przekonaniu, że wspólna waluta możliwa jest w krajach o różnym poziomie dyscypliny i odpowiedzialności finansowej. Zastrzegł, że Polska, proponując rozwiązania dla wzmocnienia gospodarczego i finansowego zarządzania Europy, będzie równocześnie twardo broniła Europy zjednoczonej i poszerzenia Unii.

Jego zdaniem, żeby wprowadzić zmiany "w dwóch, może trzech krajach członkowskich potrzebne będzie referendum". Dodał, że propozycje powinny zostać opisane na najbliższej Radzie Europejskiej i przyjęte jako zadanie na kolejnym posiedzeniu Rady Europejskiej.

Prezydent Bronisław Komorowski uważa, że w dobie kryzysu finansowego nie ma alternatywy dla głębszej integracji UE. Jak podkreślił, kraje spoza strefy euro, w tym Polska, powinny brać udział w przygotowywaniu mechanizmów, które mogłyby uchronić Unię przed kryzysem. W piątek w estońskiej Vihuli, gdzie uczestniczył w spotkaniu prezydentów państw bałtyckich, Komorowski mówił, że jedyną receptą na przezwyciężenie kryzysu w strefie euro jest znaczące pogłębienie procesów integracyjnych. Zaznaczył, że Polska i inne kraje spoza strefy euro chciałyby uczestniczyć w konsultacjach w sprawie mechanizmów kontroli budżetów i przeciwdziałania kryzysowi.

Głos w sprawie kryzysu w UE zabrała też w piątek w niemieckim Bundestagu kanclerz Angela Merkel. Jej zdaniem, kraje spoza strefy euro muszą mieć możliwość przyłączenia się do wzmocnionych zasad dyscypliny finansowej, jakie przyjmie unia walutowa. Według niej, wolę przyłączenia się do współpracy wyraziła Polska.

Kanclerz odrzuciła również możliwość wprowadzenia wspólnych obligacji strefy euro jako metody walki z aktualnym kryzysem. Oświadczyła, że jej celem na szczycie UE w Brukseli 8 i 9 grudnia będzie przeforsowanie zmiany unijnych traktatów, co jest jedyną drogą do budowy "unii fiskalnej". "Rozwiązaniem drugim w kolejności" - według niej - jest zawarcie nowego traktatu między państwami strefy euro.

Zdaniem Merkel także eurogrupa, czyli współpraca ministrów finansów eurolandu, powinna być otwarta dla każdego, kto chce się przyłączyć - na przykład Polski. Podkreśliła, że UE musi trwale wzmocnić fundamenty unii gospodarczej i walutowej, naprawić błędy popełnione w czasie jej powstawania i dokończyć jej budowę. "Celem jest unia fiskalna" - powiedziała.

Komisarz ds. budżetu Unii Europejskiej Janusz Lewandowski wyraził w piątek zadowolenie z deklaracji kanclerz Niemiec Angeli Merkel o tym, że kraje spoza strefy euro muszą mieć możliwość przyłączenia się do wzmocnionych zasad dyscypliny finansowej, jakie przyjmie unia walutowa.

„Cieszy mnie, że w tym gronie +motorów europejskich+ mamy kogoś, kto powtarza, że rozwiązanie biegnie poprzez udział 27 krajów zapraszanych do wspólnego dzieła, a nie poprzez uciekanie kilku krajów strefy euro do przodu we własnym gronie” - powiedział Lewandowski na konferencji prasowej w Lublinie. Komisarz był gościem w IV Forum Regionalistycznego, poświęconego polityce spójności w Unii Europejskiej, które rozpoczęło się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Pytany o rolę Polski w tym procesie komisarz podkreślił, że powinno jej zależeć na tym, aby dyscyplinę finansową nawet wymuszać tam, gdzie jest największa skłonność do niegospodarności. „Polska powinna być gorącym orędownikiem większej dyscypliny, nawet jeżeli miałoby to być wymuszane nieco sztucznie z Brukseli, bo Polska jest zadatkiem na zdrową gospodarkę i nie ma prawa się obawiać sankcji, które grożą za niegospodarność” - powiedział.

Przypomniał, że ograniczenia dotyczące poziomu długu publicznego są zapisane w polskiej konstytucji i ich przekroczenie narażałoby rządzących na odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu.

Główny ekonomista PricewaterhouseCoopers prof. Witold Orłowski uważa, że sytuacja w UE powoli dojrzewa do rozwiązania, z powodu rosnącego przekonania, iż odwlekanie tej sprawy jest niekorzystne dla wszystkich, także dla samych Niemiec. "Kanclerz Merkel mówi o tym, czego Niemcy oczekują - chodzi o długookresowe reformy, czyli żeby były potężne kary za zadłużanie się, które spowodują, że w przyszłości się to już nie zdarzy" - zaznaczył.

Z kolei przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych Dariusz Rosati mówi, że lepszym rozwiązaniem (niż zmiana traktatów unijnych - PAP) jest skłonienie wszystkich krajów, żeby zapisały te reguły fiskalne i te pułapy długu w swoich konstytucjach. Wtedy - w jego opinii - byłyby bardziej zmotywowane, by ich przestrzegać. Zdaniem głównego ekonomisty Polskiej Rady Biznesu Janusza Jankowiaka, "całe porozumienie jak na razie sprowadza się do ostrzejszej procedury, która być może wpisana zostanie do traktatu, choć to jeszcze wcale nie jest takie pewne".

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie z PAP stwierdził, że kanclerz Niemiec Angela Merkel proponuje nowy kształt UE z daleko idącą ingerencją w suwerenności państw unijnych. "Jestem głęboko przekonany, że warto bronić Unii w dotychczasowym kształcie, co nie oznacza, że nie należy jej reformować" - powiedział.

Oświadczył, że PiS jest przeciw zmienianiu, w nagłym trybie, traktatów unijnych, ponieważ – jak mówił - "to pokazywałoby, że traktaty nic nie znaczą, że nie ma traktatów, jest tylko i wyłącznie dominacja".

"Na podstawie jakich upoważnień premier Tusk daje podstawy do oświadczenia pani Merkel, że godzimy się na przystąpienie do strefy ograniczonej suwerenności? To są kwestie mające charakter wręcz konstytucyjny. Nie widzę żadnej podstawy, chociażby prawnej, żeby takie oświadczenia składać" - dodał.

Prezes PiS pytany, czy wobec tego PiS złoży wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu także premiera Donalda Tuska, odpowiedział: "W tej chwili będziemy się nad tą sprawą zastanawiać".

Kaczyński zaznaczył, że PiS zdecydowanie sprzeciwia się przyłączeniu Polski do inicjatywy przedstawionej przez Merkel. "Mamy nadzieję, że niedługo zacznie się sprzeciwiać temu społeczeństwo, bo ciężar tego rozwiązania będzie poważny" - powiedział.

Klub SLD złożył w Sejmie wniosek o zwołanie 12 grudnia dodatkowego posiedzenia Sejmu, podczas którego rząd poinformowałby o przebiegu szczytu UE i przedstawił tezy sprawozdania nt. polskiej prezydencji - poinformował w piątek szef klubu SLD Leszek Miller. Sojusz chce, by tego dnia odbyła się debata w Sejmie poświęcona szczytowi europejskiemu. (PAP)