"W najbliższych dniach zaproponujemy nowy projekt budżetu na 2015 r. Będziemy pracować z Parlamentem Europejskim i państwami członkowskimi, aby osiągnąć porozumienie przed końcem roku" - oświadczył na wtorkowej konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Jakub Adamowicz.

W poniedziałek o północy minął termin zawarcia porozumienia budżetowego dotyczącego 2015 roku. Parlament Europejski nie chciał dać zielonego światła dla przyjęcia przyszłorocznego budżetu, dopóki państwa członkowskie nie rozwiążą problemu niedoboru środków na płatności w tym roku. KE zaproponowała zwiększenie tych wydatków o 4,7 mld euro, jednak ministrowie finansów państw UE nie zgodzili się na tę propozycję.

Zobacz: Nie osiągnięto porozumienia ws. projektu budżetu UE na 2015 rok >>

Gdy Komisja Europejska opublikuje nowy projekt budżetu na przyszły rok, swoją opinię o nim wydadzą zarówno PE, jak i państwa unijne. Wówczas zacznie się kolejna runda negocjacji w tzw. procesie koncyliacyjnym. Strony będą miały czas na zawarcie porozumienia do 31 grudnia tego roku.

Rzecznik KE uchylał się od odpowiedzi na pytanie, w jakim kierunku pójdzie Komisja, konstruując nowy projekt budżetu - czy przychyli się do apeli PE (czyli zwiększenia poziomu wydatków), czy też ugnie się pod presją państw członkowskich (czyli będzie szukała oszczędności). "Mamy nadzieję znaleźć rozwiązanie, które usatysfakcjonuje wszystkich" - podkreślił Adamowicz. Zwracał uwagę, że Komisja ma teraz nową rolę - pojednawcy pomiędzy PE a państwami członkowskimi.

"KE jest zdeterminowana, żeby znaleźć rozwiązanie do 31 grudnia. Wiemy, że jest kilka kwestii, które uniemożliwiły osiągnięcie porozumienia wczoraj, ale przygotowujemy nową propozycję" - oświadczył.

Problem polega jednak na tym, że europosłowie domagają się zwiększenia poziomu wydatków w tegorocznym budżecie, tak aby niezapłacone rachunki nie obciążyły przyszłorocznej kasy. Nie wiadomo, czy KE będzie wspierała swoją propozycję poprawki tegorocznego budżetu, która zwiększa poziom płatności o 4,7 mld euro. Sprawa ta jednak będzie w pakiecie, który ma być dyskutowany w najbliższych tygodniach.

Zdaniem europosłów brak porozumienia i nieustępliwość państw członkowskich w tej sprawie podważają wiarygodność całej UE. "W obliczu już istniejącego niedoboru w budżecie, a także oczekiwań ze strony beneficjentów w sprawie uregulowania rachunków, takie zachowanie jest nieodpowiedzialne i negatywnie odbija się na wiarygodności UE" - głosi oświadczenie europosła Zielonych Indreka Taranda.

Jego zdaniem odkładanie problemu zbyt niskiego poziomu środków na płatności będzie miało negatywny wpływ na programy UE w kluczowych obszarach, m.in. funduszy społecznych oraz badań i rozwoju.

W podobnym tonie wypowiedział się Jose Manuel Fernandes z Europejskiej Partii Ludowej, który ocenił, że stanowisko państw członkowskich w sprawie płatności jest niedopuszczalne i niezrozumiałe. Jego zdaniem Rada UE po raz kolejny swoim zachowaniem stymuluje do działania populistów, ekstremistów i eurosceptyków w całej Europie.

Projekt budżetu na 2015 r. przewidywał płatności na poziomie 140 mld euro, tymczasem PE chciałby, aby były one wyższe i wynosiły 146,4 mld euro.

Obecna sytuacja budżetowa to konsekwencja narastającej luki pomiędzy zobowiązaniami, czyli deklaracjami przekazania środków, a płatnościami. Unijne prawo budżetowe nie dopuszcza deficytu, co oznacza, że płatności, na które nie ma chwilowo pokrycia, są odraczane w czasie, a na ich zapłacenie trzeba albo znaleźć dodatkowe środki, które muszą wpłacić kraje członkowskie, albo skorzystać z budżetów na kolejny rok. Jednocześnie praktycznie nie ma możliwości, by KE odmówiła zapłaty środków, do których zobowiązała się w ramach limitu określonego w wieloletniej perspektywie finansowej.

KE alarmowała już na początku października, że z budżetu na 2013 r. nie można było opłacić rachunków o wartości aż 26 mld euro i płatności te zostały przesunięte na rok 2014.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

stk/ ksaj/ mc/