Na spotkaniach, organizowanych w szkołach z udziałem dzieci i rodziców, nauczyciele wspomagani przez psychologów i pracowników socjalnych omawiali sprawy bezpieczeństwa oraz udzielali porad i odpowiadali na pytania dotyczące tragicznych wydarzeń w Newtown.

W poniedziałek, w pierwszym dniu nauki po masakrze w Newtown, w której zginęło 26 osób, w tym 20 uczniów w wieku od 6 do 7 lat, przed wieloma amerykańskimi szkołami można było zauważyć policyjne patrole.
Władze Bostonu zaleciły, by policjanci odwiedzili każdą ze szkół podstawowych w mieście. W Nowym Jorku na wniosek władz na korytarzach szkolnych pojawili się dodatkowi ochroniarze, sprawdzano też tożsamość każdej osoby wchodzącej na teren szkoły.
Kuratorium w Chicago, w trzecim do wielkości okręgu szkolnym w Stanach Zjednoczonych, wezwało dyrektorów swoich placówek do przeprowadzenia rutynowych ćwiczeń na wypadek sytuacji podobnej do tej, która rozegrała się w piątek w Newtown.
W amerykańskich szkołach regularnie przeprowadzane są ćwiczenia na wypadek klęsk żywiołowych, pożarów czy ataków terrorystycznych. Większość placówek jest zamykana rano po wejściu dzieci. Osoby odwiedzające szkołę w czasie zajęć muszą skontaktować się z sekretariatem, a po wejściu do budynku wpisać się na listę. Nie trzeba jednak okazywać dokumentu tożsamości.
W szkołach w większych miastach przy wejściu zainstalowane są bramki bezpieczeństwa, które wykrywają broń i inne niebezpieczne przedmioty. Znajduje się tam również system umożliwiający przekazywanie komunikatów przez głośniki (intercom).
W komentarzach po masakrze w Newtown podkreśla się, że dzięki heroicznej postawie dyrektorki szkoły podstawowej w dzielnicy Sandy Hook, 47-letniej Dawn Hochsprung, i nauczycielek, które razem z nią zostały zastrzelone, udało się uratować wiele dzieci.
Tuż po wdarciu się uzbrojonego napastnika do szkoły jedna z nauczycielek uruchomiła intercom, dzięki czemu niepokojące odgłosy i pierwsze strzały słychać było przez głośniki, co zaalarmowało pozostałych nauczycieli i dzieci. Prowadzące zajęcia nauczycielki zamknęły wtedy drzwi i wydały dzieciom odpowiednie polecenia.
"To niesamowity akt heroizmu, który uratował wiele istnień" - oceniła Janet Robinson, dyrektor okręgu szkolnego w hrabstwie Fairfield, na terenie którego leży szkoła w Sandy Hook.
Dzięki wcześniejszym staraniom Dawn Hochsprung w październiku w jej szkole przeprowadzono pierwsze powszechne ćwiczenia na wypadek ewakuacji szkoły. To ona zarządziła też zamykanie szkoły po rozpoczęciu zajęć. Osoby, które chciały wejść w tym czasie do budynku, musiały użyć dzwonka i skontaktować się z sekretariatem.
Z informacji przekazywanych przez policję wynika, że sprawca strzelaniny, 20-letni Adam Lanza, wdarł się w piątek rano czasu miejscowego na teren szkoły, torując sobie drogę strzałami. Pierwszymi ofiarami były Dawn Hochsprung oraz szkolna psycholog, 56-letnia Mary J. Sherlach. Następnie Lanza otworzył ogień w dwóch pobliskich klasach. Zabił 20 uczniów oraz cztery nauczycielki, po czym popełnił samobójstwo.
Przed masakrą w szkole Lanza zabił swoją matkę Nancy w domu, w którym razem z nią mieszkał. Wciąż nie jest znany motyw sprawcy. Wiadomo jedynie, że cierpiał na zaburzenia osobowości - zespół Aspergera, który jest łagodną formą autyzmu.
Z Chicago Joanna Trzos (PAP)