W 30-sekundowym spocie zalety szkół publicznych prezentuje znany 69-letni piosenkarz Roberto Vecchioni, nauczyciel z zawodu.
„Kiedyś - mówi - była tylko kreda i tablica, teraz są e-podręczniki i cyfrowe pomoce naukowe”.
Krótki materiał filmowy zamieszczony na stronie ministerstwa obejrzało w ciągu kilku dni ponad 15 tysięcy osób. Niektórzy z widzów rozpoznali na filmie prywatną Deutsche Schule w Mediolanie.
Wiadomość ta wywołała falę złośliwych komentarzy i krytyki pod adresem resortu. Na portalach społecznościowych uczniowie pytają: „Elektroniczne tablice? E-podręczniki? A kto je widział w szkołach publicznych?”.
„W moich czasach w szkole była kreda, dzisiaj nauczyciele przynoszą ją z domu” - napisał jeden z rodziców na Twitterze, odnosząc się do stanu niedofinansowanej oświaty i warunków panujących w szkołach, gdzie brakuje czasem podstawowych pomocy, a nawet ławek i krzeseł.
Krytyka nie ominęła także Roberto Vecchioniego. Internauci zarzucają mu, że wziął udział w kampanii ministerstwa, podczas gdy, jak przypominają, publiczna oświata we Włoszech boryka się z ogromnymi trudnościami, a wiele budynków szkolnych jest w fatalnym stanie technicznym.
Spot internauci nazwali „śmieszną propagandą”. Inni mówią wręcz o skandalu.
Media zauważają, że głos w tej dyskusji zabrali także uczniowie prywatnej niemieckiej szkoły z Mediolanu. Zapewnili, że także oni nie uczą się w cyfrowych klasach, lecz piszą kredą na tradycyjnej tablicy.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

sw/ mc/