"W panelu uczestniczyli przedstawiciele strony rządowej, Ministerstwa Edukacji Narodowej, przedstawiciele strony społecznej, jak również przedstawiciele wydawców. W trakcie dosyć gorącej dyskusji uzyskaliśmy szereg ciekawych informacji na temat problemów - kwestii, które wymagają sprawdzenia właśnie w trakcie kontroli" - poinformował dyrektor w NIK Piotr Prokopczyk.
Wskazał, że na rynku podręczników szkolnych jest dość silna konkurencja wydawców. Związane jest to z przeprowadzoną pod koniec lat 90. reformą oświaty, która umożliwiła istnienie wielu podręczników do jednego przedmiotu.
"Dała też możliwość wyboru tych podręczników przez nauczycieli. Należy sobie postawić pytanie, czy podręczniki, które są dostępne, są dostępne dla wszystkich uczniów na wszystkich etapach kształcenia. Mamy informację, że nie ma pełnej oferty, jeżeli chodzi o szkolnictwo zawodowe, czy też podręczniki dla uczniów z niepełnosprawnościami. Wiąże się to też z wysokim kosztem takich podręczników" - dodał Prokopczyk.
Rzeczniczka MEN Joanna Dębek powiedziała, że resort edukacji zaczeka na wyniki kontroli. "Dostępność podręczników szkolnych to temat ważny dla nas wszystkich, dla rodziców i uczniów, dla nauczycieli. Warto zauważyć, że w panelu NIK wzięli udział przedstawiciele ministerstwa edukacji. Teraz czekamy spokojnie na wyniki kontroli" - powiedziała Dębek.

Elementarz cenny jak starodruk. Uczniowie mogą go pooglądać, ale nie z nim pracować>>

NIK wskazała w komunikacie, że powstała na rynku podręczników olbrzymia konkurencja może być przyczyną zjawisk korupcjogennych. Według izby stabilności na rynku podręczników szkolnych nie sprzyja również zbyt częsta zmiana podstaw programowych, co ogranicza dostęp do podręczników używanych.
Dodatkowe emocje budzi sprawa bezpłatnych podręczników szkolnych. Według NIK darmowe podręczniki niosą ze sobą szansę dla dzieci i młodzieży z terenów wiejskich oraz uboższych rodzin.
"Eksperci są zgodni, że uczniom należy stworzyć wyrównane warunki do nauki. Z drugiej strony Polska Izba Książki (PIK) alarmuje, że darmowe podręczniki dla klas I-III oznaczać będą spadek przychodów wydawców o około 350 mln zł rocznie, a straty (i być może przymusowe zwolnienia) dotkną także księgarzy, hurtowników i drukarnie. Eksperci tego zrzeszenia sceptycznie odnoszą się do proponowanej przez MEN wysokości dotacji, która ma wspomóc korzystanie przez uczniów z ćwiczeń i innych materiałów jednorazowego użytku" - poinformowała Izba. (PAP)

Dodatkowy elementarz z rezerwy kuratorium>>