Czwartkowy wyrok wydany jednogłośnie przez pięcioosobowy skład sędziowski TK jest ostateczny – zaznaczył przewodniczący sędzia Wojciech Hermeliński.

Skargę wniósł mężczyzna, któremu przy ustalaniu kapitału początkowego obliczono, że najwyższą emeryturę będzie miał z uwzględnieniem dwuletniej służby wojskowej. Mimo że za te lata wskaźnik do obliczenia przyszłego świadczenia wynosił zero i tak było to najlepsze finansowo rozwiązanie z całego okresu zatrudnienia. Mężczyzna uznał jednak, że takie potraktowanie osób odbywających zasadniczą służbę wojskową jest krzywdzące i dyskryminujące.

Trybunał ocenił w czwartek, że nie została naruszona żadna z konstytucyjnych norm. Ustawa nie zmusza wszystkich do wliczania do podstawy emerytury lat służby wojskowej, choć tak stało się w tym jednostkowym przypadku.

W uzasadnieniu orzeczenia TK sędzia sprawozdawca Marek Kotlinowski podkreślił, że ustawodawca ma swobodę w ustalaniu przyszłej emerytury od tego, czy ubezpieczony partycypował w tworzeniu funduszu ubezpieczeniowego.

Zasadnicza służba wojskowa przed 1999 r. nie wnosi nic do kapitału początkowego, jest jednak uznawana za okres składkowy, który jest korzystniejszy dla przyszłego emeryta od okresów nieskładkowych – przypomniał Kotlinowski.

Podczas rozprawy sędziowie pytali przedstawicieli ZUS, czy znana jest liczba osób w podobnej do skarżącego sytuacji, ale Zakład nie dysponuje takimi danymi.

Przedstawicielki ZUS podkreślały w Trybunale, że Zakład przy wyliczaniu emerytury nie jest związany wnioskiem o jej wyliczenie. Ma obowiązek sam przeanalizować historię zatrudnienia i opłacania składek przez przyszłego emeryta i wskazać najkorzystniejszą podstawę do wyliczenia świadczenia.

Przypomniały, że od złożenia skargi do TK przepisy zmieniły się na korzystniejsze. Obecnie, gdy w przypadku skarżącego nie uwzględni się okresu służby wojskowej, podstawa emerytury będzie wyższa od wcześniej wyliczonej.

(PAP)