Poszukując w czasie wakacji egzotycznych doświadczeń, wybieramy się często do miejsc, w których możemy spotkać ciekawe gatunki zwierząt lub zobaczyć niezwykłe obszary przyrodnicze. Często jednak nie wiemy, że odwiedzając je, wspieramy ośrodki, które nie służą ochronie przyrody, a jedynie kierują się chęcią zysku - uczula organizacja ekologiczna WWF Polska.

Popularne atrakcje turystyczne, które mogą wydawać się beztroską rozrywką, bardzo często kryją za sobą historie, z których urlopowicze nie zdają sobie sprawy. Dlatego bezwzględnie nie powinno się odwiedzać miejsc, w których są przetrzymywane dzikie zwierzęta, siłą zmuszane do podporządkowywania się człowiekowi - tłumaczą ekolodzy.

W materiale przesłanym w czwartek przedstawiają oni zasady, którymi warto się kierować na urlopach, aby ograniczyć falę okrucieństwa wobec dzikich zwierząt i niszczenie ich środowiska.

WWF uczula przede wszystkim na kwestię odwiedzania tzw. "świątyń tygrysa" i "tygrysich ogrodów zoologicznych" w Tajlandii. "Dzikie koty są tam więzione w ciasnych klatkach lub przywiązywane łańcuchami, gdzie godzinami leżą nieprzytomne na słońcu, pozując turystom do zdjęć. Codzienność stanowi tam wyrywanie pazurów, a także zabieranie potomstwa, aby odwiedzający mogli się do nich przytulić, nakarmić je lub zrobić sobie zdjęcie" - czytamy w informacji prasowej.

Stanowczo unikać należy też przejażdżek na słoniach oraz oglądania pokazów z udziałem wytresowanych dzikich zwierząt. "Turyści kuszeni wizją niezapomnianego przeżycia płacą za męczenie zwierząt, które często są doprowadzane do granic swoich możliwości" - zwraca uwagę organizacja.

Dotyczy to np. wizyt w delfinariach. Zwierzęta w takich ośrodkach tylko pozornie wydają się być zadowolone z zabawy z treserami. Jednak życie w betonowych basenach skazuje je na duże cierpienie - podkreślają przyrodnicy. Delfiny funkcjonują dzięki echolokacji, dlatego w sztucznych zbiornikach przebywają w nieustającym hałasie fal odbijających się od ścian basenu. O tym, że nie są to warunki dla nich sprzyjające, może świadczyć fakt, że w naturze mogą żyć nawet kilkadziesiąt lat, natomiast w niewoli nie dożywają nawet dziesięciu.

Należy też zrezygnować z kupowania pamiątek w formie ozdób, ubrań, dodatków ze skór zagrożonych zwierząt czy samych spreparowanych okazów. Kupując takie pamiątki nabywca nie tylko popełnia przestępstwo, ale też wspiera zorganizowane grupy przestępcze, a nawet terrorystyczne - ostrzega WWF Polska.

"Kupujący nie jest w stanie ustalić, czy dany przedmiot został wykonany z zagrożonego gatunku. Dlatego powinna obowiązywać zasada: nie kupujemy pamiątek wykonanych z dzikich zwierząt. Nie zdajemy sobie bowiem sprawy z tego, że pieniądze uzyskane przez kłusowników przeznaczane są często na wspieranie działań wojennych" - czytamy w informacji prasowej.

WWF przypomina, że w wyniku popytu na kość słoniową na świecie z rąk kłusowników średnio co kwadrans ginie słoń.

Zagrożeniem dla zwierząt jest też kupowanie medykamentów, szczególnie tradycyjnej medycyny chińskiej, które mogą zawierać części ciała zagrożonych tygrysów, nosorożców i wielu innych gatunków zwierząt.

Bezwarunkowy zakaz powinien również dotyczyć kupna żywych, egzotycznych zwierząt, takich jak np. papugi czy żółwie, ale też ssaki. Zazwyczaj pochodzą one z przemytu, a uzyskane przez sprzedawców pieniądze trafiają do kłusowników i są przeznaczane na dalsze, nielegalne odławianie zwierząt. Tym samym doprowadzają do wyginięcia zagrożonych gatunków w naturze.

Podczas wakacyjnego wypoczynku należy również szczególną uwagę zwracać na pozostawiane śmieci, które mają negatywny wpływ na ekosystemy i organizmy. Dotyczy to przede wszystkim morskich zwierząt, które mogą np. połykać foliowe torebki.

Nie powinniśmy też zostawiać odpadków po posiłku. W ten sposób przyzwyczajamy zwierzęta do tego, że ludzie dostarczają im pokarmu. To niebezpieczne zwłaszcza w przypadku niedźwiedzi, chociażby w polskich górach, gdzie porzucanie resztek żywności prowadzi do sytuacji konfliktowych i kończy się dla zwierząt tragicznie - apeluje organizacja.(PAP)