Dziennikarz Leszek Kraskowski od miesięcy publikuje w mediach społecznościowych wpisy o aferze spółki Polnord i umorzonym przez prokuraturę wątku dotyczącym Romana Giertycha. Przykładem jest rysunek – prawdopodobnie wygenerowany przez AI – pudełka z fikcyjnym zestawem klocków Lego, nazwanym przez autora „Polnord. Zbuduj sobie firmę i wynieś z niej 92 mln zł”. Na opakowaniu widać logo firmy Lego, wieżowiec firmy Polnord zbudowany z klocków oraz charakterystyczną figurkę-ludzika z workami pieniędzy, stylizowaną na postać mec. Giertycha. Leszek Kraskowski umieścił taką grafikę na portalach X i LinkedIn, oznaczając w postach oficjalne profile Lego. Napisał, że firma „zaskoczyła nowym zestawem klocków” i dodał emotikon z uśmiechem.

Firma nie odebrała tego jednak jako żart, przeciwnie: reprezentująca ją kancelarią zareagowała niezwykle poważnie, wysyłając przedsądowe wezwanie do usunięcia ilustracji. Dziennikarz otrzymanie pisma nagłośnił w kolejnych postach (ponad 100 tys. wyświetleń tylko jednego z postów na portalu X), a wkrótce też upublicznił treść wulgarnej odpowiedzi, jaką wystosował do kancelarii. Pomijając milczeniem ten ostatni szczegół, warto zastanowić się nad problemem prawnym: na ile w działalności publicystycznej można odwoływać się do rzeczywiście istniejących marek, bez ich zgody?

Pytanie to powraca zawsze, gdy świadoma próba nawiązania do prawdziwej marki spotyka się z jej sprzeciwem. Prawo.pl opisywało sprawę humorystycznego profilu „LinkedIn na gorąco”, którego nazwa nie spodobała się właścicielowi znaku „Życie na gorąco” (więcej: LinkedIn na gorąco, Żabka przez „Rz”. Czy parodia znaku towarowego to naruszenie?).

Tam jednak autor wprost parodiował istniejące czasopismo, tu zaś dziennikarz wykorzystuje klocki Lego do zilustrowania afery, z którą duńska firma z pewnością nie ma nic wspólnego.

 

Prawnicy Lego: To naruszenie praw własności intelektualnej

Kancelaria Wardyński i Wspólnicy sp.k., która w opisywanej sprawie reprezentuje Grupę Lego, przekazała serwisowi Prawo.pl, że nie komentuje spraw swoich klientów ani korespondencji prowadzonej w ich imieniu. - Wynika to z obowiązujących nas standardów etyki zawodu i tajemnicy zawodowej – uzasadnia Aleksandra Włodarczyk z kancelarii.

Argumenty prawników znamy natomiast z fragmentów pisma, jakie upublicznił Leszek Kraskowski.

Po pierwsze, kancelaria zarzuca mu naruszenie prawa do znaków towarowych. Spółka Lego Holding A/S jest uprawniona do szeregu znaków towarowych, w tym zarejestrowanych znaków towarowych Unii Europejskiej

- słownego znaku towarowego LEGO (nr 039800)

- słowno-graficznego znaku towarowego nr 000039834 

Słowno-graficzny znak towarowy LEGO

- trójwymiarowego znaku towarowego nr 050450, chroniącego Minifigurkę LEGO

Trójwymiarowy znak towarowy nr 050450, chroniący Minifigurkę LEGO

Po drugie, kancelaria wskazała na możliwe naruszenie majątkowego prawa autorskiego do zabawek i opakowań produktów. Po trzecie, zasugerowała naruszenie dóbr osobistych duńskiej firmy.

- Pana działanie, nawet jeśli jego intencją jest nagłośnienie ewentualnych nieprawidłowości w życiu społecznym, gospodarczym czy politycznym, oznacza bezprawne wykorzystanie marki Lego oraz związanych z nią praw własności intelektualnej. Grupa Lego nie udzieliła Panu licencji ani w innej formie nie wyraziła zgody na takie działania. Publikacje wprowadzają odbiorców w błąd, sugerując, że produkt przedstawiony na zdjęciach został stworzony przez Grupę Lego lub jest przez nią autoryzowany – czytamy w piśmie do Leszka Kraskowskiego.

Lego ma prawo straszyć sądem, ale niekoniecznie wygra

Prawnicy niezwiązani ze sporem mają wątpliwości, czy pretensje producenta klocków są zasadne.

- Rozumiem stanowisko firmy Lego, skierowane na odcięcie się od wszelkich skojarzeń ze sprawą, która ma wydźwięk aferalny i polityczny. Pismo, które otrzymał autor publikacji, jest zapewne standardowo wysyłane w sytuacjach, gdy działania osób trzecich mogą naruszać prawa producenta klocków. Czy jednak w tym przypadku do naruszenia doszło? Mam co do tego duże wątpliwości - mówi dr Michał Markiewicz, radca prawny, partner w Markiewicz Sroczyński Mioduszewski Kancelaria Radców Prawnych sp. j.

- Nie jest tajemnicą, że Lego prowadzi określoną politykę ochrony swojej własności intelektualnej i za pomocą tej właśnie kancelarii rozsyła wiele pism straszących konsekwencjami z powodu naruszeń własności intelektualnej – mówi dr Wojciech Gierszewski, LL.M., radca prawny, rzecznik patentowy z kancelarii BG Patent (w innej sprawie reprezentuje klienta będącego w sporze sądowym z koncernem Lego reprezentowanym przez kancelarię Wardyński).

Jak dodaje, według jego wiedzy ostatecznie niewiele spraw trafia do sądu. Zwraca też uwagę na możliwe negatywne konsekwencje wizerunkowe wysyłania odstraszających pism. – Opinia publiczna zwykle nie odnosi się przychylnie do takich przejawów działań, które można nazwać mianem „przewrażliwienia” – wskazuje dr Gierszewski. - Jeśli jednak Lego zdecyduje się pozwać pana Kraskowskiego, sąd stanie przed bardzo ciekawym problemem relacji między ochroną praw własności intelektualnej a wolnością słowa – dodaje.

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Charakter znaku towarowego jako dobra prawnego >

 

Cena promocyjna: 206.1 zł

|

Cena regularna: 229 zł

|

Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 183.2 zł


Prawo do znaku, prawo autorskie i wolność słowa

- Wykorzystanie klocków i charakterystycznego opakowania jest kontrowersyjne, ale moim zdaniem dozwolone – mówi dr Markiewicz. Zwraca uwagę, że mamy tu do czynienia z kumulacją różnych praw własności intelektualnej, z których każde jest inaczej skonstruowane i inaczej określa, co wolno, a czego nie wolno. - Na gruncie prawa autorskiego istnieje orzecznictwo TSUE, które definiuje parodię jako wypowiedź nawiązującą do istniejącego utworu, a przy tym humorystyczną lub żartobliwą. W mojej ocenie wykorzystanie zestawu klocków do opisania afery gospodarczej mieści się w tej definicji – mówi Michał Markiewicz.

Martyna Popiołek-Dębska, radca prawny prowadząca kancelarię MPD dodaje, że dziennikarz mógłby powołać się na art. 29 (1) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i przekonywać, że jego działanie jest parodią, satyrą polityczną czy krytyką - a zatem mieścić się może w obszarze dozwolonego użytku. 

Czytaj więcej w LEX: Parodia znaku towarowego o cechach utworu >

Na gruncie prawa znaków towarowych nie przewidziano wprost podobnego wyjątku, ale – jak wskazuje dr Markiewicz - legalność wykorzystania znaku można wywodzić z innych przesłanek. - Po pierwsze, naruszenie prawa do znaku musi mieć miejsce w obrocie handlowym, w odniesieniu do towarów i usług – a mam wątpliwość, czy działalność dziennikarska jest obrotem handlowym i czy jakieś towary lub usługi są z nią związane. Po drugie, w przypadku znaków renomowanych przesłanką wyłączającą naruszenie może być „uzasadniona przyczyna”. To oczywiście kontrowersyjne, czy taka przyczyna zachodzi w danym stanie faktycznym, niemniej dziennikarz może się na taki argument powoływać – tłumaczy.

Czytaj też w LEX: Memy internetowe w świetle prawa autorskiego >

Mec. Wojciech Gierszewski podaje kolejne argumenty za tym, by uznać nawiązanie do zestawu Lego za prawnie dopuszczalne. - Nikt nie ma przecież wątpliwości, że pan Kraskowski nie produkuje tych zestawów. Oczywiste jest także, że zestaw zaprezentowany w jego memie w rzeczywistości nie istnieje – to pewnego rodzaju mistyfikacja. Ważna jest też motywacja przyświecająca autorowi. Nie interesowałem się szczegółami tzw. afery Polnordu, nie da się jednak ukryć, że taka sprawa była badana przez prokuraturę i jest to temat o istotnym znaczeniu społecznym – wylicza prawnik.

Martyna Popiołek-Dębska zwraca uwagę na sporną kwestię, czy parodiowana makra została użyta komercyjnie. Fakt ten determinuje zaś, czy przepisy dotyczące ochrony znaków będą miały zastosowanie, a dalej: czy mamy do czynienia z działaniem naruszającym renomę znaku, wprowadzającym w błąd, czy też pasożytniczym.

Czytaj też w LEX: Współczesne ujęcie zjawiska degeneracji znaku towarowego >

 

Sztuczna inteligencja i oznaczanie w mediach społecznościowych

Wojciech Gierszewski wskazuje na jeszcze jeden fakt - zestawy Lego stały się już istotnym elementem naszego życia społecznego. Do tego w dobie AI wygenerowanie ilustracji fikcyjnego zestawu jest tak proste, że możemy nawet mówić o pewnym trendzie. - Sam jestem uczestnikiem jednej z grup motoryzacyjnych klasycznych pojazdów, gdzie powszechne stało się generowanie fikcyjnych klocków z posiadanym przez daną osobę pojazdem – mówi dr Gierszewski.

Jak jednak zwraca uwagę Martyna Popiołek-Dębska, akurat fakt ewentualnego wykorzystania narzędzi AI do wygenerowania grafiki nie zwalnia autora publikacji z odpowiedzialności. - To osoba publikująca dany materiał odpowiada za ewentualne naruszenia praw autorskich, znaków towarowych czy dóbr osobistych, niezależnie od tego, czy treść została stworzona samodzielnie, czy przy użyciu systemu opartego o sztucznej inteligencji – komentuje prawniczka.

Czytaj też w LEX: Wytwory AI jako znaki towarowe >

Dr Markiewicz dodaje, że większe wątpliwości niż sama grafika z klockami, budzi fakt, że autor oznaczył w postach w mediach społecznościowych Grupę Lego. Ruch ten może być różnie odbierany: jako próba zwiększania zasięgów, prowokacja lub próba wywołania reakcji Lego.

- Niektórzy mogą pomyśleć, że Lego w jakiś sposób jest powiązane z wpisem autora (np. udzieliło licencji na takie wykorzystanie jego praw) lub miało coś wspólnego ze sprawą Polnordu. Zastanawiałbym się zatem, czy nie doszło tu do naruszenia dóbr osobistych poprzez powiązanie Lego z samą aferą lub z działaniami dziennikarza, co może stanowić działania sprzeczne z wolą zachowania neutralności światopoglądowej oraz politycznej Lego – mówi dr Markiewicz.

Czytaj także: ​Prof. Markiewicz: Pastisz w prawie autorskim - pomiędzy parodią i karykaturą

 

Ikea w TSUE - polityka a publicystyka

Rozmówcy Prawo.pl zwracają uwagę, że podobna sprawa – dotycząca znaku towarowego IKEA - toczy się przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (sprawa C-298/23). W niedawnej opinii rzecznik generalny TSUE prof. Maciej Szpunar uznał, że promowanie programu politycznego partii nie jest „uzasadnioną przyczyną”, która usprawiedliwiałaby wykorzystanie renomowanego znaku towarowego, o ile właściciel znaku sam się w taką debatę polityczną nie angażował.

Zobacz w LEX: Sprawa C-298/23, Inter IKEA Systems: Wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym złożony przez Nederlandstalige Ondernemingsrechtbank Brussel (Belgia) w dniu 8 maja 2023 r. - Inter IKEA Systems BV/Algemeen Vlaams Belang VZW i in >

Dr Gierszewski zwraca jednak uwagę, że czym innym jest walka polityczna realizowana w interesie partii, a czym innym działalność dziennikarska o znaczeniu społecznym. Podobnego zdania jest dr Markiewicz. - W sprawie Ikea znak wykorzystano, aby przyciągnąć uwagę jak największej liczby osób do programu wyborczego danego ugrupowania. W przypadku Lego mamy jednak do czynienia z działalnością dziennikarską i okoliczność ta może wpłynąć na interpretację przesłanki „uzasadnionej przyczyny”, równoważąc prawo do znaku towarowego, z prawami podstawowymi, w tym wolnością wypowiedzi – mówi Michał Markiewicz.

Czytaj też w LEX: Louis Vuitton przegrał spór z polskim przedsiębiorcą o szachownicę na torebkach. Omówienie wyroku S(PI) z dnia 19 października 2022 r., T‑275/21 >