„Ustawa wprowadza cenzurę i możliwość ograniczenia wolności słowa Polek i Polaków przez urzędników podległych rządowi” – mówił Prezydent, uzasadniając weto. Nazwał absurdalnym prawo do odwołania się do sądu od decyzji urzędnika w sprawie ewentualnej blokady treści. A walkę z najgorszym internetowym szlamem – ograniczeniem wolności słowa. - Fundamentalnie nie zgadzamy się z taką argumentacją – mówią aktywiści Fundacji Panoptykon.

Absurdalna sytuacja

- To weto polityczne, nie merytoryczne. Naprawdę nie rozumiem argumentacji Prezydenta – stwierdziła Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon. -Absurdalne jest to, że dziś nie mamy – i w wyniku prezydenckiego weta jak na razie nie będziemy mieli – szybkiej i skutecznej ścieżki odwoławczej od cenzorskich decyzji wielkich platform internetowych, takich jak TikTok, X czy YouTube – uważa Katarzyna Szymielewicz. - Absurdem jest, że nie możemy się w Polsce poskarżyć się na tak rażące naruszenia prawa, jak to, że wielkie platformy wpuszczają nawet 10-latki, a algorytmy zoptymalizowane na klikalność serwują im treści drastyczne, pornografię i instruktaże prowadzące do samookaleczeń czy zaburzeń odżywiania”.

Czytaj też: Weto ustawy o blokowaniu treści w internecie. Karol Nawrocki przywołuje Orwella

Prezydent Karol Nawrocki zawetował w piątek 9 stycznia br. ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych. Polskie społeczeństwo tym ci najmłodsi obywatele, pozostaną pozbawieni ochrony przed szkodliwym działaniem platform (anty)społecznościowych.  Argumenty prezydenta to potrzeba ochrony wolności słowa. W rzeczywistości celem zawetowanej ustawy było stworzenie narzędzi do walki z zagrożeniami, wobec których Polacy są coraz bardziej bezradni.

Rozczarowanie wetem

Podobne do opinii Panoptykonu argumenty przedstawiło Prezydium Rady Polskich Mediów, które przyjęło w sobotę krytyczne stanowisko.  Prezydium wyraziło głębokie rozczarowane zawetowaniem przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która miała zapewnić skuteczne stosowanie w Polsce przepisów unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA).

Zawetowane przepisy zakładały, że urzędnicy Urzędu Komunikacji Elektronicznej i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji mogliby nakazywać platformom internetowym zablokowanie treści dotyczących 27 czynów zabronionych zawierających m.in.: groźby karalne, namowę do popełnienia samobójstwa, pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim, propagowanie ideologii totalitarnych, a także nawoływanie do nienawiści i znieważanie na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych. W ustawie wymieniono też treści naruszające prawa autorskie czy odnoszące się do nielegalnej sprzedaży towarów lub nielegalnego świadczenia usług.