Jak dochodzić pieniędzy od Zondy? Prawnicy mają różne pomysły
Pozew w Estonii, poszukiwanie majątku prezesa w obcych jurysdykcjach, a może wykazanie odpowiedzialności Skarbu Państwa? Prawnicy omawiają różne możliwości odzyskania pieniędzy utopionych w giełdzie kryptowalut Zondacrypto. Mają też rady: zabezpieczać dowody i nie ufać fachowcom bez uprawnień.

Według dostępnych informacji estońska spółka BB Trade Estonia OÜ (operator giełdy Zondacrypto) nie jest już w stanie spłacać swoich zobowiązań. Szeroko o tej sprawie informowaliśmy w tekście: Licencja MiCA – czy to klucz do zrozumienia problemów Zondacrypto?
- Szczerze mówiąc, szanse na odzyskanie środków bezpośrednio od spółki są dziś bardzo ograniczone – mówi Jan Ziomek, adwokat, ekspert FinTech i regulacji rynku finansowego. - Analiza rezerw bitcoinowych wykazała, że średni miesięczny stan BTC na portfelach giełdy spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 roku do zaledwie 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o blisko 100 procent. Tam, gdzie powinny być pieniądze klientów, dziś nie ma niemal niczego – podsumowuje.
- Obawiam się, że estońska spółka prowadząca giełdę Zondacrypto jest już „wydmuszką”, a jeśli ma majątek, wejdzie on w skład jej masy upadłości – dodaje Łukasz Chacia, adwokat, wspólnik w Kancelarii Karaś Chacia i Wspólnicy.
Często w takich sytuacjach pierwszą myślą jest skierowanie roszczeń wobec członków zarządu spółki. Jak jednak wyjaśnia Daniel Ostaszewski, radca prawny, mediator i syndyk z kancelarii FIROST Firlej & Ostaszewski, przepis dopuszczający taką możliwość (art. 299 kodeksu spółek handlowych) nie będzie miał zastosowania. Mówimy o podmiocie zagranicznym, a zgodnie z art. 17 prawa prywatnego międzynarodowego, odpowiedzialność osób działających w imieniu osoby prawnej podlega jej statutowi personalnemu (lex societatis), czyli prawu Estonii.
Mec. Ostaszewski przedstawia dwie alternatywy:
- Zastosowanie prawa estońskiego, a dokładniej par. 315 Äriseadustik (kodeksu handlowego), który przewiduje solidarną odpowiedzialność członków zarządu, którzy nie wykonali swoich zadań z należytą starannością
- Pozew w Polsce z przywołaniem art. 415 Kodeksu cywilnego, przewidującego odpowiedzialność deliktową (np. za wprowadzanie w błąd konsumentów). Zastosowania prawa polskiego można żądać na podstawie rozporządzenia Rzym II, argumentując, że to w Polsce nastąpiła szkoda.
Daniel Ostaszewski zwraca jednak uwagę, że na przeszkodzie w egzekucji ewentualnie zasądzonych środków stoi rezydencja prezesa Zondacrypto w Monako.
- Księstwo nie jest członkiem UE, co drastycznie komplikuje i wydłuża egzekucję – wskazuje mec. Ostaszewski.
Jeśli ktoś zainwestował duże pieniądze w Zondacrypto i jest zdeterminowany, by je odzyskać, może spróbować szukać ich u podmiotów powiązanych. Wymaga to jednak znacznych nakładów finansowych i nie będzie to proste – dodaje Łukasz Chacia.
- Na etapie poszukiwania aktywów w UE kluczowy będzie Europejski Nakaz Zabezpieczenia na Rachunku Bankowym (EAPO), pozwalający na transgraniczne zamrożenie prywatnych kont zarządu (np. na Cyprze czy Malcie) – uważa Daniel Ostaszewski.
Działać już teraz, zabezpieczać dowody
- Każdy poszkodowany powinien teraz działać, ale spokojnie i z głową. Pierwszy krok to zebranie pełnej dokumentacji: potwierdzenia sald, historii transakcji, całej korespondencji z platformą. To właśnie ta dokumentacja decyduje o tym, czy roszczenie będzie miało realną wartość w postępowaniu – radzi mec. Ziomek.
Mec. Ostaszewski wylicza, by zabezpieczyć:
- Bankowe potwierdzenia przelewów (w formacie PDF) dokumentujące każdą wpłatę walut tradycyjnych (PLN, EUR, USD) na konta powiązane z giełdą.
- Pełną dokumentację panelu użytkownika, w tym zrzuty ekranu całego pulpitu nawigacyjnego i – jeśli to możliwe - historię transakcji w formacie pliku CSV lub Excel.
- Dowody na próby wypłaty i komunikacji z giełdą, w tym z botami.
- W przypadku deponowania kryptowalut z zewnętrznych portfeli na giełdę - hashe transakcji (numery TXID)
- Aktualny regulamin Zondacrypto
Mecenas Ziomek dodaje, że należy złożyć zawiadomienie na policji lub w prokuraturze. Zgadza się z tym Łukasz Chacia. - Prokuratura ma realne narzędzia, aby dojść do tego, czy osoby działające w imieniu giełdy popełniły przestępstwo oraz by ustalić, co stało się ze środkami pokrzywdzonych. W jego toku można też dochodzić naprawienia szkody od osób odpowiedzialnych – mówi mec. Chacia.
Jak dodaje, warto też śledzić rozwój sytuacji i zgłaszać swoje roszczenia np. w ramach potencjalnego postępowania upadłościowego w Estonii i do tamtejszych organów nadzoru.
- Rejestracja w Estonii to nie tylko komplikacja procesowa, ale też potencjalna podstawa roszczeń bezpośrednio wobec estońskiego państwa. Przeszkody logistyczne i proceduralne istnieją, ale w ramach jednolitej przestrzeni prawnej Unii Europejskiej nie są nie do pokonania – mówi mec. Ziomek.
Czy klient Zondacrypto może pozwać Skarb Państwa
Prawnicy pewne nadzieje wiążą z art. 417 par. kodeksu cywilnego, który przewiduje odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej.
Ponieważ Polska nie przyjęła ustawy o rynku kryptoaktywów, która wzmocniłaby nadzór nad rynkiem, można zastanawiać się nad tzw. zaniechaniem legislacyjnym. Prawnicy przestrzegają jednak, by nie utożsamiać go z prezydenckim wetem (co sugeruje część polityków), bo Polska powinna wprowadzić stosowne przepisy znacznie wcześniej, już w pierwszej połowie 2025 r.
- Gdybyśmy byli naprawdę przygotowani, moglibyśmy już w 2024 roku zacząć licencjonować krajowe podmioty, w tym banki, które dziś mogłyby spokojnie przejąć klientów od operatorów takich jak Zondacrypto, a skala tego zdarzenia byłaby o wiele mniejsza – zwraca uwagę mec. Ziomek.
Mecenas Chacia ma jednak wątpliwości, czy liczenie na odszkodowanie od Skarbu Państwa jest właściwą strategią. Przypomina wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który oddalił podobne roszczenia osób poszkodowanych w aferze Amber Gold, zwracając uwagę, że inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem.
- Nie jestem przeciwnikiem kryptowalut, jednak uważam, że w ich przypadku poziom ryzyka jest znacznie podwyższony. Dlatego na miejscu klientów Zondacrypto byłbym ostrożny w formułowaniu roszczeń odszkodowawczych wobec Skarbu Państwa i w ponoszeniu związanych z tym wydatków – mówi mec. Chacia. - Do tego należałoby wykazać, że gdyby nie zaniechania przedstawicieli państwa, do utraty środków by nie doszło. Co więcej, Zonda mogłaby działać legalnie w Estonii na podstawie wpisu do rejestru (VASP) do końca czerwca 2026. Trudno będzie zatem przekonać sąd do takiej interpretacji. Niewykluczone, że z czasem dostaniemy dodatkowe argumenty, które pozwolą myśleć o takim rozwiązaniu, jednak na chwilę obecną jest na to zdecydowanie za wcześnie – dodaje.
- Analogia do Amber Gold jest zrozumiała, ale ze wskazaniem na istotną różnicę: Amber Gold była spółką polską, odpowiedzialność spoczywała wyłącznie po polskiej stronie. Tu mamy bardziej skomplikowany stan faktyczny oraz do czynienia ze spółką estońską o potencjalnie ogromnej skali strat, przy bazie klientów liczącej blisko milion osób głównie poza granicami Estonii – mówi Jan Ziomek, który uważa, że prawnicy reprezentujący klientów Zondacrypto będą analizowali także możliwość kierowania roszczeń wobec państwa.
Daniel Ostaszewski uważa wręcz, że państwo polskie popełniło w tej sprawie „grzech zaniechania”. - Kogo i za co obciąża wina? Przede wszystkim aparat skarbowy. Krajowy Rejestr Działalności w Zakresie Walut Wirtualnych, prowadzony przez dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Katowicach, pełnił funkcję czysto ewidencyjną, ale dla przeciętnego konsumenta stanowił "państwową pieczątkę wiarygodności" – mówi mec. Ostaszewski.
Co z bitcoinami, do których nie ma dostępu
- Niewykluczone, że oprócz Skarbu Państwa Polski lub Estonii, podmiotem przeciwko któremu zostaną skierowane roszczenia będzie firma audytująca sprawozdanie finansowe Zondacrypto, ze względu na brak weryfikacji aktywów spółki (portfela z BTC do którego klucze nadal posiada zaginiony Sylwester Suszek). Niestety ze względu na skalę problemu oraz potencjalnych roszczeń, to jedynie w niewielkim zakresie wpłynie na zaspokojenie klientów Zondacrypto – dodaje mec. Ziomek.
Przypomnijmy, że prezes Zondacrypto twierdzi, że spółka posiada wirtualny portfel z bitcoinami. Nie ma jednak do niego dostępu, gdyż klucze ma jego zaginiony w 2022 r. poprzednik Sylwester Suszek. Część ekspertów powątpiewa w wiarygodność tej deklaracji.
- Być może za kilka-kilkanaście lat technologia pozwoli organom na złamanie zabezpieczeń i uzyskanie dostępu do bitcoinów z portfela, do którego firma obecnie nie ma klucza. Pod warunkiem, że ten portfel jest rzeczywiście w posiadaniu giełdy. Pozwoli to wówczas na zaspokojenie roszczeń wierzycieli w ramach postępowania upadłościowego, jeżeli takie zostanie otwarte – komentuje Łukasz Chacia.
Jan Ziomek przestrzega przed jeszcze jednym zagrożeniem: szukaniem pomocy u podmiotów bez uprawnień, bez wiedzy i bez żadnej realnej odpowiedzialności za wynik. Alarmuje, że pojawiły się już nawet oszukańcze strony internetowe zmierzające jedynie do wymuszenia danych osobowych (tożsamości) oraz opłaty od klientów Zondy za prowadzenie sprawy.
- Dlatego powinniśmy w tym momencie jeszcze bardziej uważać wybierając, kto nas będzie reprezentował, żebyśmy nie padli ofiarą takich działań oraz nie stracić kolejnych pieniędzy. Warto szukać adwokata lub radcy prawnego ze znajomością prawa finansowego, który ponosi zawodową odpowiedzialność za swoje działania. Taka osoba będzie mogła profesjonalnie ocenić sytuację oraz doradzić konkretne działania – podsumowuje prawnik.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.







