Miasta uczące się (ang. - learning regions) to pojęcie ukute m.in. przez amerykańskiego urbanistę Richarda Floridę, który pisał o regionach i miastach. Według niego miasta uczące się funkcjonują jako magazyny nauki i pomysłów, zapewniając przyjazne środowisko i infrastrukturę ułatwiającą przepływ wiedzy, która jest motorem wzrostu gospodarczego. Autorzy badania zrezygnowali z pojęcia innowacyjności, bo jak uznali jest ono nadużywane przez ekspertów, dziennikarzy i polityków, a w efekcie utraciło swoją pierwotną wartość.

 

Raport przedstawiła w piątek podczas debaty "Europolis" w warszawskim Centrum Kopernika Fundacja Schumana, która wraz z Fundacją Konrada Adenauera zleciła jego opracowanie. W badaniu porównano 66 polskich miast na prawach powiatu.

W pierwszej dziesiątce rankingu "uczących się" miast są po kolei: Warszawa, Rzeszów, Poznań, Kraków, Opole, Katowice, Wrocław, Lublin, Kielce, Gliwice.

 

Jak ocenili autorzy raportu - Warszawa to jedyne polskie miasto, które może być porównywane z innymi metropoliami europejskimi. "Wysoka pozycja Warszawy – miejscowości z 1,7 mln oficjalnie zarejestrowanych mieszkańców oraz z ok. 2,5 mln osób, przebywających tu w ciągu dnia pracy, nie jest zaskoczeniem. Ze względu na pełnione funkcje stolicy i centrum finansowo-gospodarczego kraju ma ona mocną pozycję wyjściową" - podkreślili.

Warszawa zdobyła 54,9 punkty na 100 możliwych do uzyskania i zajęła pierwsze miejsce w takich kategoriach jak infrastruktura przedsiębiorstw potrzebna do innowacji czy infrastruktura podstawowa. Jednakże - zdaniem analityków Polityki Insight - także w Warszawie nie wszystko działa idealnie. Np. procesy sądowe trwają tu najdłużej w Polsce, a jakość obsługi w urzędach skarbowych czy ZUS jest niesatysfakcjonująca, w stosunku do liczby działających tu podmiotów gospodarczych.

 

Rzeszów, który zajął drugie miejsce, zdobył 53,3 punktów. Rzeszów to stolica nowych technologii - ocenili badacze. "To jedyne miasto w Polsce, które związało przyszłość z technologiami i konsekwentnie realizuje tę strategię. Jest także drugim miastem w Europie, po Lizbonie, jeżeli chodzi o zapotrzebowanie na informatyków. Jako jedno z niewielu polskich miast może też, w najbliższych latach, spodziewać się przyrostu liczby mieszkańców" - podkreślili w komentarzu do werdyktu.

 

Wysoko uplasowały się miasta - liderzy przyciągania biznesu, choć często tylko "back office", czyli usług dla zaplecza biznesowego: Poznań - na trzecim miejscu, a Kraków na czwartym.

Drugą dziesiątka rankingu to: Krosno, Gdańsk, Zielona Góra, Olsztyn, Sopot, Białystok, Wałbrzych, Tychy, Bielsko-Biała, Łódź. W Rankingu relatywnie dobrze wypadły duże miasta ze wschodniej części kraju. To znamienne, że te miejscowości często wyprzedzają metropolie z centralnej i zachodniej Polski, postrzeganej od lat jako lepiej rozwiniętej.

W ostatniej dziesiątce Rankingu jest aż 8 miejscowości z Górnego Śląska. Maruderami są Żory, Jaworzno i Piekary Śląskie — te ostatnie z wynikiem o prawie 40 pkt. gorszym niż Warszawa. "To miasta cofające się w rozwoju, zarówno demograficznie, jak i gospodarczo. Miasta na Śląsku, które nie znajdą pomysłu na przyszłość, np. inteligentnej specjalizacji technologicznej, mogą podzielić los amerykańskiego Detroit" - ocenili autorzy raportu.

 

"Oceniane miasta różnią się między sobą. Ranking obejmuje i stolicę Polski z 1,7 mln zameldowanych mieszkańców i Sopot z 38 tys. Duża część opisanych ośrodków była kiedyś stolicami województw. Są takie, które w ostatnich latach rozwinęły się ekonomicznie, jak Rzeszów, czy Wrocław, oraz inne, które wychodzą z zapaści po transformacji gospodarczej, jak Wałbrzych czy Przemyśl. Jeszcze inne stoją przed widmem upadku, jak Jastrzębie-Zdrój. Na przyszłość poszczególnych miast może wpłynąć możliwość uczenia się, ściągania kreatywnych i przedsiębiorczych ludzi, którzy będą kreować rozwój nie na bazie węgla i stali, lecz w oparciu o wiedzę i informacje" - uważają analitycy.

 

To pierwszy taki ranking. Zdaniem autorów najważniejszą zaletą Rankingu jest to, że nikt jeszcze w Polsce nie próbował mierzyć i porównywać zdolności miast do uczenia się. Miasta sklasyfikowano za pomocą różnorodnych danych pochodzących z GUS, ZUS, UKE, Ministerstwa Pracy, Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Sprawiedliwości, Ośrodka Przetwarzania Informacji oraz Komendy Głównej Policji.

Na tej podstawie wyodrębniono następujące kategorie, w których byli oceniani wszyscy uczestnicy Rankingu: 1. Infrastruktura produkcyjna - zasoby infrastrukturalne przedsiębiorstw pozwalające na rozwój badań i tworzenie innowacji, 2. Kapitał ludzki, czyli zasoby wykwalifikowanej siły roboczej dostępne na lokalnym rynku pracy, 3. Infrastruktura podstawowa i informacyjna – dzięki niej przedsiębiorstwa dostarczają wytworzone dobra i usługi na rynek, 4. Współpraca między firmami i mieszkańcami, 5. Łatwość prowadzenia biznesu, czyli to, jak efektywnie działają instytucje publiczne, z którymi bezpośrednio kontaktuje się przedsiębiorca.

Podczas prezentacji raportu wystąpił Michał Olszewski wiceprezydent Warszawy. Mówiąc o uczących się miastach podkreślił, że "sercem inteligentnych miast" są ludzie, a nie technologie. "To ludzie stanowią tkankę miejską, a nie kable, czy światłowody" - przekonywał przedstawiciel zwycięskiej Warszawy.

Głos w dyskusji zabrał też wiceszef resortu infrastruktury Paweł Orłowski, odpowiedzialny w resorcie za budownictwo i urbanistykę. "Cechą nowoczesnych miast jest współpraca w ramach sieci z innymi miastami a nie niszcząca konkurencja. Chodzi o podejście bardziej klastrowe - z jednej strony konkurencja, która mobilizuje do rozwoju, ale także nastawiajmy się do współpracy w ramach sieci" - mówił Orłowski do włodarzy miast, którzy przybyli na debatę.

Pełny raport dostępny jest na stronie internetowej Fundacji Schumana: www.schuman.pl. (PAP)