To jest ogromny sukces rządu i pani premier osobiście. Realne było, że zostaniemy dociążeni ponad miarę i możliwości, tymczasem zwyciężyła koncepcja promowana przez polski rząd, że obciążenia dotyczące redukcji emisji, wynikające z ambitnych celów redukcyjnych, muszą być solidarnie i sprawiedliwie podzielone pomiędzy państwa członkowskie tak, by nie powodować komplikacji gospodarczych i nie obciążać ponad siły gospodarek, bo zmagamy się wciąż także z trudną sytuacją ekonomiczną" - powiedział Tyszkiewicz w piątek PAP.

"Należy wyrazić radość z tego, że polskie argumenty znalazły zrozumienie i zostały przyjęte przez wspólnotę" - dodał polityk Platformy.

Unijni przywódcy uzgodnili w nocy z czwartku na piątek ramy polityki klimatycznej do 2030 r. Premier Kopacz poinformowała w czwartek w nocy, że nie będzie w związku z tym dodatkowych obciążeń dla Polski, ponieważ udało się m.in. wynegocjować utrzymanie systemu darmowych pozwoleń na emisję CO2 dla sektora elektroenergetycznego na poziomie 40 proc. do 2030 roku.

Zapis z dokumentu końcowego szczytu przewiduje, według informacji PAP, że w najbiedniejszych krajach UE elektrownie będą mogły uzyskać 40 proc. pozwoleń na emisje CO2 za darmo. Bez takiej klauzuli, która ma obowiązywać do 2030 r., byłoby trudno powstrzymać podwyżkę cen energii elektrycznej w Polsce. Targi o ten element toczyły się najdłużej.

Najmniej zamożne państwa UE podzielą się też środkami ze specjalnej rezerwy utworzonej z 2 proc. pozwoleń na emisję. Według nieoficjalnych wyliczeń przekazanych przez źródła dyplomatyczne oznacza to, że Polska otrzyma ok. 7,5 mld zł do 2030 r. na modernizację sektora energetycznego.(PAP)