"Generalnie byłbym sceptyczny, jeśli chodzi o zakaz handlu w niedzielę" - powiedział premier. Przypomniał, że wielokrotnie uzasadniał taką swoją opinię w tej sprawie.
"Nie chciałbym podejmować żadnych decyzji w Polsce, które mogłyby mieć negatywny wpływ na rynek pracy. To znaczy, jeśli pojawia się choćby cień zagrożenia, ryzyka, że utracilibyśmy trochę miejsc pracy, to dziś w tak trudnej sytuacji na rynku pracy, wolałbym takich decyzji nie podejmować" - wyjaśnił Tusk.
Zaznaczył jednocześnie, że na pewno nie będzie się angażował "w spór ideologiczny" w tej sprawie. Zdaniem premiera argument, że każdemu należy się w niedzielę wypoczynek, "jest w tym sensie nacechowany hipokryzją, że przecież setki tysięcy ludzi tak czy inaczej w niedzielę muszą pracować".
Jak mówił, nie dotyczy to tylko obsługi hipermarketów czy galerii handlowych, ale również tysięcy ludzi pracujących w różnych służbach porządkowych, policyjnych, pracowników stacji benzynowych czy elektrowni. "Jest bardzo dużo instytucji i przedsiębiorstw, które pracują w ruchu ciągłym, więc ideologiczny zakaz pracy w niedzielę i tak nie wchodzi w rachubę" - ocenił premier.
"Więc to jest pytanie nie o to, czy w niedzielę można pracować, czy nie - bo wiadomo, że ludzie pracują w niedzielę i szukają wtedy wolnego w inne dni. Tak naprawdę to jest pytanie o to, czy praca w niedzielę, np. w hipermarketach, nie jest kosztem prawa do wypoczynku w innym dniu, niż niedziela, w tygodniu" - wskazał szef rządu.
Tymczasem - jak dodał - "do tego nie trzeba zakazu handlu w niedzielę, do tego trzeba dużo bardziej intensywnej pracy służb takich, jak np. Państwowa Inspekcja Pracy, po to, by chronić prawa pracowników".
"Gdybym był w Brukseli w niedzielę i nie mógł zrobić zakupów, to miałbym pretensję. Podejrzewam, że pani sformułowanie, że nikt w Brukseli nie ma o to pretensji, może być trochę na wyrost. Ja na pewno miałbym" - powiedział Tusk, nawiązując do pytania dziennikarki, która powiedziała, że w Brukseli robi się zakupy w sobotę "i nikt nie ma pretensji, że sklepy są zamknięte".
Sejm debatuje w czwartek nad dwoma projektami ustaw o zakazie handlu w niedzielę - obywatelskim i poselskim. Oba zakładają zmianę w kodeksie pracy, który obecnie mówi, że praca w placówkach handlowych jest niedozwolona jedynie w święta.
Gdy święto przypada w niedzielę, zakaz pracy także obowiązuje i jest to jedyny przypadek prawnego zakazu pracy w placówkach handlowych tego dnia.
Proponowanym zmianom przeciwny jest rząd, który wyliczył, że ich realizacja spowodowałaby likwidację ok. 11 tys. etatów.
Natomiast autorzy obywatelskiej inicjatywy uważają, że propozycja pociągnie za sobą same korzyści. "Po wielu latach zaniedbań stworzona zostanie nowa jakość życia dla rodzin, zwłaszcza dla rodzin pracowników zatrudnionych w sektorze handlu" - głosi uzasadnienie projektu.