"Dążenie do realizacji celów klimatycznych tej polityki nie może odbić się negatywnie na innych celach - czyli zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw oraz maksymalnie racjonalnych cen energii" - mówił w piątek Piechociński, otwierając konferencję NEUF 2013 „Inwestycje w Niskoemisyjną Energetykę”.

Wicepremier przypomniał, że UE przygotowuje umowę o wolnym handlu z USA, a to oznacza, że przeregulowana gospodarka UE, gdzie w ostatnich latach ceny energii rosły, zderzy się z gospodarką amerykańską, gdzie energia nie drożeje.

Dlatego, jego zdaniem, obok powszechnie znanych unijnych celów na rok 2020 - czyli 20 proc. udziału energii odnawialnej, 20 proc. wzrostu efektywności energetycznej i 20 proc. spadku emisji, należy sformułować dwa kolejne cele - minimum 20 proc. udział przemysłu w PKB oraz stabilizację do 2015 r. cen energii, a docelowo obniżenie ich o 20 proc. w perspektywie roku 2030.

Polska jest gotowa zaakceptować rozwiązania, które w oparciu o mechanizmy rynkowe, realizują cele klimatyczne i środowiskowe, nie wpływając negatywnie na bezpieczeństwo energetyczne i ceny energii - oświadczył wicepremier, dodając, że nowe zobowiązania klimatyczne można zaakceptować tylko wtedy, gdy porozumienie w ich sprawie będzie globalne, bo np. UE odpowiada jedynie za kilkanaście procent światowych emisji CO2. "To stanowisko nie jest powszechnie akceptowane w UE, ale szukamy sojuszników" - dodał Piechociński.

Wicepremier podkreślał też, że dla Polski jest nie do zaakceptowania fakt, że traktatowo gwarantowana swoboda każdego państwa UE w ustalaniu własnego miksu energetycznego jest ograniczana w wyniku uzgodnień kierunków polityki UE. Jak dodał, Polska do 2030 r. przewiduje spadek udziału węgla w produkcji energii do 39 proc., zwłaszcza jeśli potwierdzą się optymistyczne informacje nt. gazu z łupków. Polska będzie też rozwijała źródła odnawialne (OZE) i powinna mieć energetykę jądrową - zauważył.

"Rozwój OZE jest istotnym elementem, ale warto zwrócić uwagę na zakłócenia na rynku energii, powodowane przez wsparcie dla OZE, co powoduje spadek rentowności elektrowni konwencjonalnych. Stąd potrzebne są elementy korygujące, jak rynek mocy" - mówił wicepremier.

Dodał, że rolą państwa jest zapewnienie firmom stabilnych warunków działania, aby wymuszać na firmach realizację celu publicznego - czyli minimalizację kosztów w sposób przyjazny dla środowiska.

Były premier i przewodniczący PE Jerzy Buzek też zwracał uwagę na umowę handlową z USA. "Tam gaz dla przemysłu jest cztery razy tańszy niż w Europie. A Europa nie ma zbyt wielu własnych paliw, za wyjątkiem być może gazu z łupków" - mówił. Jak dodał, trzeba bronić polskiego węgla i go wykorzystywać, ale nie da się robić tego bezkarnie, używając starych technologii. "Musimy przechodzić na nowe technologie, bo inaczej grożą nam wysokie ceny, brak konkurencyjności i brak bezpieczeństwa, które zapewniają tylko własne źródła" - mówił Buzek. "Musimy reindustrializować Europę, a tego nie da się zrobić bez łatwo dostępnej i możliwe taniej energii" - podkreślił.

Odnosząc się do Polski Buzek ocenił, że "coś szwankuje" w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, a bez tych decyzji nie ma mowy o bezpieczeństwie. Przypomniał, że obecne rezygnacje z dużych inwestycji są uzasadniane niskimi cenami energii. "A 2-3 lata temu energia była znacznie droższa niż teraz, a inwestycje też nie ruszyły" - zauważył.