Prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej (KZGW) Witold Sumisławski spotkał się w czwartek w Nysie z szefami firm realizujących inwestycję, przedstawicielami władz województwa i samorządów oraz wizytował nyskie inwestycje. Po tych spotkaniach w rozmowie z PAP uznał, że – mimo opóźnień - termin zakończenia i rozliczenia remontu nyskiej tamy wraz z udrożnieniem Nysy Kłodzkiej „jest realny do osiągnięcia”.

Sumisławski podkreślał, że zadanie jest „trudne i złożone” oraz że było inwestycją późno rozpoczętą i od początku prowadzoną "po ścieżce krytycznej" pod względem czasowym. „Projekt ten ma problemy techniczne i prawne, ale wiedzieliśmy, że tak będzie i radzimy sobie z tym. Po to są takie spotkania, jak to w czwartek” - dodał.

Relacjonował, że podczas czwartkowego spotkania i wizytacji koncentrował się głównie na kwestii stopnia realizacji programu naprawczego, wdrożonego w kwietniu po tym, jak zbankrutowała jedna z firm pracujących przy nyskich inwestycjach. „Uzyskałem zapewnienie ze strony realizującego zadanie wykonawcy, potwierdzone przez inżyniera budowy, że jeżeli chodzi o zbiornik, to wszystkie zaległości wywołane przez napotykane w ostatnich miesiącach trudności zostaną zlikwidowane do listopada. Ustaliliśmy też, co należy zrobić, by zmieścić się w terminie” – mówił PAP Sumisławski.

Wiadomo m.in., że w trakcie realizacji inwestycji przeprowadzone jeszcze przed jej rozpoczęciem badania geologiczne okazały się niewystarczające m.in. ze względu na zbyt rzadką sieć odwiertów. „Z tym problemem spotkaliśmy się zarówno przy budowli zrzutowej zbiornika, jak i przy jednym z jazów, co spowodowało poważne opóźnienia. Sytuacja wymagała doprojektowywania i wykorzystania innych materiałów od tych, które założyliśmy” – wyjaśniał Sumisławski. Dodał, że jeśli chodzi o zbiornik i budowlę zrzutową, to wykonawcy „poradzili sobie z tematem”. „Natomiast jeśli chodzi o rzekę (…) to opóźnienie jest duże i trzeba będzie nadzwyczajnych działań, które spowodują, że sobie z nim poradzimy. A uznajemy, że sobie poradzimy” – zaznaczył.

Tłumaczył, że w kwestii opóźnień chodzi o „pojedyncze miesiące”. „Ale przy tak napiętym harmonogramie nawet te pojedyncze miesiące mają duże znaczenie” – przyznał.

Szef KZGW mówił, że dodatkowe badania i konieczność wykorzystania innych materiałów wymagały uruchomienia dodatkowych pieniędzy „z założonej dla inwestycji rezerwy”. „Z punktu widzenia kosztów przedsięwzięcia jako całości nie wykraczamy jednak poza zakres przewidzianych na jego realizację środków” – zapewnił.

Zagrożenie ewentualną nieterminową realizacją i nierozliczeniem w związku z tym unijnej dotacji przyznanej na remont tamy w Nysie, to jedno z największych zagrożeń tego zadania. Koszt udrożnienia Nysy Kłodzkiej i remontu tamy w Nysie to ponad 411 mln zł, a przewidziane dofinansowanie z UE to 323 mln zł.

Sumisławski pytany o kwestie dotyczące decyzji środowiskowej dla modernizacji tamy, która musiała zostać wydana ponownie w związku z koniecznością budowy przepławki dla ryb podał, że spodziewa się, iż w ciągu miesiąca powinny się zakończyć prace nad tym dokumentem.

Inwestycja prowadzona na nyskim zbiorniku i rzece Nysie Kłodzkiej obejmuje m.in. udrożnienie koryta Nysy Kłodzkiej i międzywala poniżej zbiornika; przebudowę trzech jazów, trzech mostów drogowych i kładki dla pieszych na terenie miasta Nysa; budowę i modernizację wałów na długości ok. 4 km; udrożnienie koryta i międzywala na długości ok. 9,5 km; modernizację tzw. zapory czołowej o długości ponad 5 km i dwukilometrowej zapory bocznej, a także modernizację dwóch pompowni oraz budowę kontrolowanego przelewu bocznego. (PAP)