"Pani kanclerz wyraziła zaniepokojenie (...) z powodu aresztowania członków załogi statku Greenpeace'u, który został skonfiskowany w Rosji. Wyraziła też nadzieję, że cała sprawa zostanie wkrótce rozwiązana" - poinformował w środę w oświadczeniu rzecznik Merkel.

W komunikacie wydanym przez Kreml nie wspomniano, że Merkel i Putin rozmawiali o aresztowanych ekologach.

Niemcy stały się głośnym krytykiem łamania w Rosji praw człowieka, mimo że kraj ten jest dla Berlina ważnym partnerem gospodarczym; kwestia ta doprowadziła do napięć w relacjach łączących Merkel i Putina - przypomina agencja Reuters.

18 września, operując z pokładu pływającego pod holenderską banderą statku "Arctic Sunrise", działacze Greenpeace'u usiłowali wdrapać się na Morzu Barentsa na należącą do koncernu paliwowego Gazprom platformę wiertniczą Prirazłomnaja, aby zaprotestować przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce. Interweniowała straż przybrzeżna Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), która zatrzymała, a później odholowała statek do Murmańska.

Po proteście aresztowano łącznie 30 osób, w tym 26 cudzoziemców pochodzących z 18 krajów; jest wśród nich Polak. Wszystkim aresztowanym ekologom Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej postawił zarzut piractwa. Grozi im za to od 10 do 15 lat więzienia.

Greenpeace odrzuca zarzut piractwa, podkreślając, że protest jego aktywistów na platformie wiertniczej był akcją pokojową, a ich statek znajdował się na wodach międzynarodowych. Odrzuca również zarzut stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa pracowników platformy. Zdaniem organizacji "Artic Sunrise" nie naruszył 500-metrowej strefy bezpieczeństwa wokół Prirazłomnej.

Putin twierdzi, że zatrzymani działacze nie są piratami, ale naruszyli prawo międzynarodowe. Przewodniczący rady ds. praw człowieka, doradczego gremium działającego przy prezydencie Rosji, zapowiedział, że zwróci się do prokuratury o wycofanie zarzutów piractwa wobec ekologów.