Stanowisko ministrów pojawiło się na dwa miesiące przed zaprezentowaniem przez KE projektu wieloletnich ram finansowych na okres po 2020 r. Przyjęły je: Niemcy, Francja, Dania, Finlandia, Luksemburg, Portugalia, Belgia, Holandia, Szwecja, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania, Austria oraz - jako jedyna z tzw. nowych krajów unijnych - Słowenia.

"Finansowanie klimatyczne ze strony UE, jak również państw członkowskich i źródeł prywatnych, odgrywa znaczącą rolę w osiąganiu celów klimatycznych i energetycznych na 2030 r., jak również długoterminowych celów na 2030 rok" - czytamy we wspólnym liście przedstawicieli tych krajów.

Z podanych szacunków wynika, że w okresie 2021-2030 luka inwestycyjna, której wypełnienie jest konieczne do osiągnięcia wyznaczonych celów klimatycznych, wynosi niemal 180 mld euro rocznie. To więcej niż roczny budżet unijny, dlatego nie ma mowy, by środki te można było znaleźć tylko we wspólnej kasie. Zdaniem zachodnich krajów Europy częściowo powinny one jednak pochodzić z tego źródła.

"Jest jasne, że ambitna polityka w zakresie klimatu i energii wymaga spójnej struktury finansowania. Bez przesądzania wyniku zbliżających się negocjacji, (należy powiedzieć, że) kolejne wieloletnie ramy finansowe będą miały do odegrania ważną rolę, by struktura finansowania UE była spójna z średnio i długoterminowymi w celami klimatyczno-energetycznymi" - podkreślili ministrowie.

Postulat nie jest zupełnie nowy. Już w obecnej perspektywie finansowej, obejmującej lata 2014-2020, UE miała wydawać co najmniej 20 proc. swoich środków na działania klimatyczne. We wspólnej polityce rolnej wymogiem jest np. zazielenianie (m.in. przeznaczanie części gruntów ornych na obszary proekologiczne). W całym siedmioletnim okresie UE miała przeznaczyć na działania klimatyczne co najmniej 180 mld euro.

Z audytów przeprowadzonych przez Komisję Europejską i Europejski Trybunał Obrachunkowy wynika jednak, że 20-procentowego celu w obecnym wieloletnim okresie nie uda się osiągnąć. W latach 2014-16 z kasy UE na cele związane z działaniami klimatycznymi szło 17,6 proc. funduszy, a prognoza obejmująca cały okres mówi o niecałych 19 proc.

Dlatego ministrowie środowiska z 14 państw UE domagają się wprowadzenia ulepszeń we wdrażaniu celu wydatkowania klimatycznego, aby w kolejnej perspektywie nie było obecnego problemu.

"Jednocześnie jest jasne, że przejście do gospodarki niskoemisyjnej będzie wymagało odpowiednich instrumentów finansowych w kolejnym okresie finansowania" - podkreślili. Szefowie resortów środowiska zwrócili uwagę, że UE powinna wnieść swój wkład w cel dotyczący zapewnienia 100 mld dol. rocznie ze środków publicznych i prywatnych na finansowanie krajów rozwijających się od 2020 r.

Z listu wynika, że rządy 14 krajów UE chcą, by utrzymane zostało zobowiązanie dotyczące wydawania przynajmniej 20 proc. unijnych środków na cele klimatyczne, aby m.in. wzmocnić inwestycje w badania klimatu czy projekty w dziedzinach takich, jak energia, transport czy rolnictwo. Sygnatariusze pisma chcą też, by pozostałe 80 proc. środków z budżetu UE, które nie są związane z działaniami klimatycznymi, nie miało szkodliwego wpływu na możliwość osiągnięcia przez UE jej celów klimatycznych.

List z zadowoleniem przywitały organizacje ekologiczne. Koalicja organizacji pozarządowych Climate Action Network (CAN) oceniła, że daje on Komisji Europejskiej jednoznaczny mandat do przedstawienia projektu wieloletnich ram finansowych w zgodzie z zapisami z paryskiego porozumienia klimatycznego. "Przez zwiększenie wydatków na działania klimatyczne i odrzucenie możliwości przeznaczania funduszy na cele związane z wykorzystywaniem paliw kopalnianych przyszły budżet UE będzie służył wyższym ambicjom klimatycznym" - ocenił Markus Trilling z CAN Europe.  (PAP)