W spotkaniu ze strony rosyjskiej udział brali przedstawiciele inwestora i operatora - firmy Rosatom - a także ambasady Rosji w Warszawie.

Jak powiedział PAP generalny dyrektor ochrony środowiska Michał Kiełsznia, środowe spotkanie było końcową częścią konsultacji, wynikających z konwencji z Espoo, dotyczącej oceny oddziaływania na środowisko w kontekście transgranicznym. Podkreślił zarazem, że Rosja nie ratyfikowała konwencji z Espoo, chociaż ją podpisała. "Dzisiaj współpraca na zasadach z Espoo jest dobrą wolą Rosji" - zaznaczył.

"W środę strona rosyjska odpowiedziała na nasze pytania, podzieliliśmy się tymi wątpliwościami, które jeszcze mamy. Niektóre zagadnienia wymagają jeszcze doprecyzowania, więc zwróciliśmy się do strony rosyjskiej o uzupełnienie pewnych materiałów" - powiedział Kiełsznia.

"Dodatkowo zwróciliśmy się także o przekazanie już istniejących decyzji, pozwoleń na realizację inwestycji na poszczególnych etapach, tych, które zostały wydane i tych, które dopiero zostaną wydane. Usłyszeliśmy deklarację, że zostaną przekazane. Te decyzje pozwolą nam jeszcze bardziej kompleksowo ocenić możliwość oddziaływania na terytorium Polski, w przyszłości będą pozwalały na minimalizację ryzyk związanych z eksploatacją tej inwestycji" - dodał.

Generalny dyrektor ochrony środowiska podkreślał, że mimo trudnego tematu, konsultacje przebiegały w bardzo dobrej atmosferze, "w oparciu tylko o wiedzę ekspercką i eksperckie analizy".

Jak z kolei powiedział PAP dyrektor Departamentu Ocen Oddziaływania na Środowisko GDOŚ Ryszard Zakrzewski, Rosjanie przysłali wyciąg z raportu o oddziaływaniu na środowisko i stąd było stosunkowo dużo pytań.

"W zasadzie cały taki raport to są analizy dotyczące tego, jakie będą oddziaływania na wypadek różnych awarii, np. wycieku czy nawet ataku terrorystycznego. Wszystko musi być uwzględnione" - podkreślił Zakrzewski.

"Uwzględnia się też pobór wód do chłodzenia, ich zanieczyszczenie, miejsce ich zrzutu. Bardzo istotna jest też sprawa odpadów, a szczególnie wypalonego paliwa. Co się z tym dzieje, gdzie jest deponowane czasowo, gdzie później je się przewozi" - wyjaśnił. Dodał, że w dokumentach było dużo na ten temat, dużo też o tym rozmawiano na środowym spotkaniu.

"Z dokumentów nie wszystko można wyczytać, więc była też mowa o rodzaju, typie reaktora. Tu bardzo szczegółowe pytania zadawali eksperci z Państwowej Agencji Atomistyki czy Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej" - wyjaśnił Zakrzewski.

Podkreślał, że dla GDOŚ jest istotne, na jakim etapie znajduje się inwestycja. "Już wiemy, że jest wydana decyzja lokalizacyjna, przed którą było postępowanie ocenowe. Druga decyzja, odpowiadająca naszemu pozwoleniu na budowę, będzie wydana w ciągu miesiąca-dwóch. To pozwoli na rozpoczęcie konkretnych prac budowlanych. Trzecia decyzja będzie zezwalała na załadunek paliwa i uruchomienie" - mówił.

"Postulowaliśmy, że wszystkie te decyzje chcemy dostać, bo tylko wtedy, kiedy je mamy, możemy sformułować stanowisko, w jakim stopniu jesteśmy narażeni" - podkreślił Ryszard Zakrzewski.

Nową rosyjską elektrownię atomową państwowa firma Rosatom ma wybudować w obwodzie kaliningradzkim nad Niemnem, w pobliżu granicy z Litwą. Będzie miała dwa bloki energetyczne o mocy po 1150 megawatów każdy. Ukończenie pierwszego zaplanowano na rok 2016, a drugiego - na 2018. Ma to być pierwsza elektrownia jądrowa w Rosji wybudowana z udziałem kapitału prywatnego, w tym zagranicznego.(PAP)

wkr/ je/ jra/