Kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy czwartkowego meczu Lecha z Żalgirisem Wilno w eliminacjach Ligi Europejskiej kibice gospodarzy wywiesili transparent z napisem: "Litewski chamie, klęknij przed polskim panem". Przez kilkanaście minut wisiał on na trybunie.

W piątek przed południem wojewoda zorganizował spotkanie zespołu interdyscyplinarnego ds. imprez masowych, który rozmawiał na temat czwartkowego meczu i zachowania kibiców. Po spotkaniu wojewoda podjął decyzję o wszczęciu postępowania administracyjnego.

"Nie może być przyzwolenia na łamanie prawa, ponieważ istnieją granice tolerancji. Mecz to wydarzenie sportowe, gdzie tolerancja jest inna i zdarzają się na różnych stadionach ekscesy, lecz są granice, których przekroczyć nie można" - powiedział w piątek na konferencji prasowej Florek.

W niedzielę piłkarze Lecha zagrają u siebie w 4. kolejce ekstraklasy z Koroną Kielce. W sobotę wojewoda podejmie decyzję o ewentualnym zamknięciu trybuny nr 2, z której prowadzony jest doping na stadionie Kolejorza.

"Problem zachowania kibiców jest problemem szerszym. Nie wiem, czy to hasło ma cokolwiek wspólnego ze sportem i piłką nożną. Problem, z którym się spotykamy trzeba przeanalizować i przemyśleć. Nie może być tak, że można wnosić na stadion co się chce bez żadnej kontroli. A w czasie meczu nie można interweniować na trybunie, gdzie siedzą, bo to oni są panami na tym stadionie. Taka sytuacja nie może mieć miejsca" - podkreślił Florek.

Wojewoda dodał, że organizator odpowiada za bezpieczeństwo na stadionie, a także kontrolę wszystkich treści, jakie są na obiekcie pokazywane. "Pytałem organizatora, jak można wnieść bez zgody transparent długości 50 m i przejść kontrolę na bramkach. Były przecieki, że może się sektorówka pojawić, ale to dla mnie niewyobrażalne" - powiedział wojewoda.

Dyrektor ds. bezpieczeństwa Lecha Poznań Henryk Szlachetka tłumaczył, że dwie godziny przed meczem dostał informację o transparencie i jego treści, ale było już za późno na interwencję, ponieważ po kilku minutach zostały otwarte bramy na obiekcie i niemożliwe było dokładne przeszukanie stadionu.

"Mamy umowę ze stowarzyszeniem, że na 48 godzin przed meczem mają obowiązek zgłosić oprawę. Dwukrotnie pytałem, czy zostanie coś przygotowane i otrzymałem odpowiedź przeczącą. W czwartek o 17.15 dostałem informację od +Wiary Lecha+ z treścią transparentu i wydałem polecenie, aby przeszukać stadion i zwiększyć kontrolę na bramach. Nic nie znaleźliśmy, więc transparent musiał zostać wniesiony wcześniej. Do tej pory uważałem, że nasza współpraca z +Wiarą Lecha+ polega na wzajemnym zaufaniu, ale okazuje się, że tak nie jest" - powiedział Szlachetka.

Zdaniem wojewody w czasie spotkania powinna nastąpić interwencja służb, chociaż zwraca on uwagę na problem bezpieczeństwa na trybunie nr 2, gdzie został wywieszony transparent. "Żadna interwencja nie jest tam możliwa. Pewnie gdyby do niej doszło, to moglibyśmy być świadkami dalszych starć, a prawdopodobnie bijatyki. Mamy problem z zabezpieczeniem tej trybuny. Zasiada tam grupa kibiców, łącznie z szefem stowarzyszenia, którzy udają że nic nie będzie, żaden transparent nie zostanie wywieszony albo że za to nie odpowiadają" - powiedział Florek.

W piątek incydent z wywieszeniem obraźliwego transparentu potępiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

"Ministerstwo Spraw Zagranicznych stanowczo potępia wczorajszy incydent w Poznaniu. Antylitewskie treści umieszczone na transparencie uważamy za skandaliczne i oceniamy je jako pożałowania godny przejaw bezmyślności i ignorancji, który budzi zdecydowany sprzeciw MSZ i rządu polskiego" - oświadczył w piątek PAP dyrektor biura rzecznika prasowego MSZ Michał Safianik.

Czwartkowy mecz zakończył się zwycięstwem Lecha 2:1, ale do 4. rundy eliminacji LE awansował Żalgiris, który u siebie wygrał 1:0.