W styczniu prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że Prawo i Sprawiedliwość zaproponuje zmiany w ordynacji samorządowej, które mają obowiązywać już w najbliższych wyborach do władz lokalnych i regionalnych w 2018 r. Chodzi m.in. o ograniczenie do dwóch liczby kadencji pełnionych na funkcjach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Ta zasada miałaby dotyczyć także osób, które obecnie zasiadają we władzach samorządowych. Prezes PiS zaznaczył jednak, że ostateczną decyzję w kwestii „dwukadencyjności liczonej wstecz” podejmie Trybunał Konstytucyjny.

"To nie jest dobry pomysł, żeby ograniczać liczbę kadencji w samorządach, w szczególności, gdy ma to działać wstecz" - powiedział w środę na konferencji prasowej europoseł i prezes zarządu wojewódzkiego PSL Województwa Wielkopolskiego Andrzej Grzyb. Jego zdaniem wprowadzenie ograniczeń działających wstecz jest konstytucyjnie wątpliwe.

Zapowiedział przy tym, że "niezależnie od tego, jaka będzie decyzja, to trzeba będzie się w nową regulację wpisać". "Na pewno nie będziemy narzekać, tylko podejdziemy do zmian w sposób racjonalny" - zapewnił.

Europoseł dodał, że PSL jest także zaniepokojone kategorycznymi wypowiedziami PiS w sprawie wprowadzenia kolejnej zmiany w ordynacji wyborczej, polegającej na niedopuszczeniu do udziału w wyborach komitetów społecznych.

"Wszystko miałoby się odbywać tylko w ramach grup partyjnych. To nie jest dobre z punktu widzenia samorządności. Obywatele powinni mieć prawo do tworzenia swoich komitetów" - oświadczył Grzyb.

Wicemarszałek województwa wielkopolskiego i wiceprezes powiatowego PSL Krzysztof Grabowski stwierdził, iż obserwując działania PiS odnosi wrażenie, że "politycy tej opcji rządzącej budzą się rano i razem z prezesem zastanawiają się, co tu jeszcze można popsuć".

Przypomniał, że jeśli dwukadencyjność będzie dotyczyła także obecnych władz samorządowych, to niewielu będzie mogło w 2018 r. kandydować ponownie na sprawowany przez siebie urząd. Gdyby taki zapis wszedł w życie, to na terenie powiatu kaliskiego w najbliższych wyborach samorządowych nie będzie mogło kandydować 9 wójtów i burmistrzów. O reelekcję będzie mogło ubiegać się tylko trzech obecnych włodarzy.

Według Grabowskiego, reforma samorządowa z 1990 roku jest jedną z najlepiej ocenianych zmian dokonanych w Polsce. "Najlepszym recenzentem władz lokalnych są wyborcy. Co 4 lata 35 procent wójtów, burmistrzów, prezydentów zmienia się w trakcie demokratycznych wyborów" - podkreślał.

Jak mówił wicemarszałek, PiS jest bezwzględnie nastawiony na to, żeby wymienić dotychczasową kadrę polityczną i uniemożliwić kandydowanie ludziom z komitetów społecznych. "Jestem samorządowcem od 20 lat i nie chcę, żeby za ludzi decydowała partia" - powiedział.

"Samorządowcy ciężko pracują, a te zmiany nie pomagają im, tylko rozpraszają. Jesteśmy zaskakiwani nowymi regulacjami, które w końcu spowodują, że ucierpi na tym społeczeństwo" - powiedział z kolei wicestarosta powiatu kaliskiego i prezes zarządu miejskiego PSL w Kaliszu Jan Kłysz. (PAP)