Za ustawą zagłosowało 79 senatorów, przeciw było pięciu, nikt się nie wstrzymał.

Przewodnicząca senackiej komisji środowiska Jadwiga Rotnicka (PO) podkreślała podczas prac nad nowelizacją, że nowela "wypływa z potrzeby, jaką samorządy zgłaszały do parlamentarzystów". "Filozofia gospodarowania odpadami nakłada w tej chwili na gminę obowiązek zorganizowania całego systemu gospodarowania odpadami, a w pierwszym kroku odbioru ich od właścicieli nieruchomości (...). Gminy muszą przejąć obowiązki właścicielskie, gmina musi odebrać je (śmieci - PAP), zorganizować system wywozu, utylizacji, segregacji, a obywatel jest obowiązany za tę usługę zapłacić" - dodała.

Senator mówiła, że nowela daje więcej swobody władzom lokalnym w kwestii ustalania cen. "Poszliśmy też dalej. Jeżeli gmina jest zasobna, może niektórym mieszkańcom obniżyć opłaty, dopłacając do kosztu jednostkowego" - zaznaczyła. Według nowych przepisów gmina będzie też mogła "zafundować" właścicielom nieruchomości pojemniki do zbierania nieczystości.

Na rozwiązanie sprawy dotacji dla mieszkańców wskazywały władze stolicy. W styczniowych projektach uchwał dot. naliczania opłat, którymi ostatecznie nie zajęła się rada miasta, ratusz wprowadził specjalny system dopłat dla mieszkańców stolicy, uzależniony od kryterium dochodowego.

Rotnicka dodała, że nowe przepisy nakładają na wójtów, burmistrzów i prezydentów obowiązek egzekucji opłat za śmieci. Do tej pory odpowiedzialny za to był naczelnik urzędu skarbowego. Przypomniała, że w przypadku związków gminnych za egzekucję będzie odpowiedzialny zarząd związku.

Senator podkreślała, że w ustawie pozostał obowiązek organizowania przetargów przez gminę na odbiór odpadów komunalnych. Nie było woli bezprzetargowego przekazania tych obowiązków gminom - wskazała.

Wiele samorządów w prezydentem Inowrocławia na czele kwestionuje ten przepis - twierdząc, że jeśli gmina ma własne organy komunalne, nie powinno do takiego przetargu dochodzić. M.in. w tej sprawie radni Inowrocławia skierowali wniosek do Trybunału Konstytucyjnego.

Podczas debaty nad nowelą część senatorów wskazywała właśnie na problem przetargów. Według nich system gospodarki odpadami może zostać przejęty przez duże koncerny, eliminując gminne spółki.

Wiceminister środowiska Beata Jaczewska uspokajała wówczas, że obowiązek przetargowy dotyczy odbioru i przewozu odpadów komunalnych. Gmina, jeśli ma własne instalacje, może przekazać obowiązek gospodarowania nimi. Dodała, że z danych resortu wynika, że w gminach, gdzie doszło do przetargów, wygrywały najczęściej mniejsze firmy, w tym gminne.

Jaczewska podkreśliła, że ustawa śmieciowa ma przede wszystkim przyczynić się do transformacji i rewolucji gospodarki odpadami. Wskazywała, że m.in. zmusi do segregacji śmieci i recyklingu, przyczyni się do ochrony środowiska.

Jak wskazywała senator Rotnicka, "zdaje sobie sprawę, że w wielu miejscach może być ona (ustawa - PAP) dyskusyjna i nie w pełni zadowala wszystkie samorządy, ale nie zweryfikujemy jej, póki nie wejdzie życie. Życie pokaże, czy należy cos poprawić".

Znowelizowana przez Sejm ustawa - poza niewielkimi zmianami - była projektem senackim, który trafił do Sejmu w grudniu 2012 r. Projekt został przygotowany po wielu apelach władz lokalnych, które wskazywały m.in. na ich zdaniem zbyt sztywny sposób metody naliczania opłat za odbiór odpadów komunalnych.

Zgodnie z ustawą gminy mają możliwość wyboru jednej z czterech metod rozliczania się mieszkańców za odbiór śmieci (stawka zależna od: gospodarstwa domowego, liczby osób zamieszkujących gospodarstwo, powierzchni mieszkalnej czy wielkości zużycia wody w danej nieruchomości). Po dokonaniu wyboru na terenie gminy obowiązywałaby tylko jedna wybrana metoda naliczania opłat.

Nowelizacja daje więcej swobody władzom lokalnym i uelastycznia politykę ustalania opłat za śmieci. Władze lokalne będą mogły wybrać różne metody naliczania opłat w poszczególnych częściach gmin, np. na obszarze, który ma wodociągi - według zużycia wody, natomiast na pozostałym - według innej metody.

Jak podkreślał minister środowiska Marcin Korolec, nowela jest racjonalna, ponieważ pozwala precyzyjnie wskazać, że "to nie jest katalog sztywny (metoda naliczania opłat), tylko że można wprowadzać pewne modyfikacje". Według niego samorządy powinny mieć także "absolutną dowolność" w gestii ustalania opłat.

Z danych resortu środowiska wynika, że ok. 60 proc gmin w Polsce przyjęła uchwały ws. naliczania opłat za odbiór śmieci. W myśl nowych przepisów będą one mogły dokonać ich korekty. Czekając na nowelizację z decyzją co do ustalania cen za odbiór śmieci wstrzymało się większość największych gmin, szczególnie miejskich takich jak np. Warszawa, Kraków czy Trójmiasto.

Według przepisów do 1 lipca odpowiedzialność za gospodarkę odpadami - organizację ich odbioru od mieszkańców i utylizację - ponosi gmina. Dotychczas to właściciele nieruchomości decydowali, jaka firma odbierała śmieci, teraz wybór należy tylko i wyłącznie do gminy.

Ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach uwzględnia także obniżoną opłatę za śmieci w przypadku, jeśli są one posegregowane.

Gminy są zobowiązane, by do końca 2020 r. stopień recyklingu i przygotowania odpadów do ponownego użycia wynosił co najmniej 50 proc. w stosunku do masy tych odpadów wytworzonych w 1995 r. Do lipca 2020 r. odpady ulegające biodegradacji składane na składowiskach mają nie przekraczać 35 proc. całkowitej masy tych odpadów.