Dodał, że spółka mimo deklaracji nie podjęła przygotowań do modernizacji portu lotniczego, a przesuwanie w czasie przyjęcia harmonogramu inwestycji groziło utratą unijnej dotacji na rozbudowę lotniska.

W środę sąd okręgowy w Olsztynie w procesie dotyczącym wydania nieruchomości, jaką jest lotnisko w Szymanach, rozpoczął przesłuchania pierwszych świadków.

Proces jest efektem sporu między samorządem województwa warmińsko-mazurskiego, a spółką, która od 2008 roku zarządzała regionalnym lotniskiem w Szymanach. Zarząd województwa w połowie ubiegłego roku wypowiedział jej umowę dzierżawy i do zarządzania lotniskiem powołał samorządową spółkę "Warmia i Mazury". Z taką decyzją nie zgadzają się przedstawiciele spółki Port Lotniczy Mazury, którzy nie chcą opuścić lotniska, twierdząc, że rozwiązanie umowy jest nieskuteczne. Dlatego samorząd złożył pozew do sądu o wydanie nieruchomości.

Przed sądem dyrektor departamentu infrastruktury urzędu marszałkowskiego w Olsztynie Wiktor Wójcik powiedział, że rozbudowa lotniska regionalnego w Szymanach jest kluczową i największą inwestycją na Warmii i Mazurach dotowaną przez Unię Europejską. Wartość inwestycji ma wynieść 50 mln euro.

Podkreślił, że umowa dzierżawy ze spółką Port Lotniczy Mazury, która miał rozbudować lotnisko została wypowiedziana przez samorząd z kilku przyczyn.

"Po pierwsze spółka deklarowała, iż uruchomi działalność lotniskową jeszcze przed rozbudową i modernizacją portu, a to nie nastąpiło. Po drugie spółka wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie chciała wnieść wkładu własnego, by rozpocząć inwestycję; oczekiwała natomiast, że to samorząd będzie dopłacał rocznie na bieżące utrzymanie lotniska od 14 do 19 mln zł"- podkreślił Wójcik.

Dodał, że spółka nie przygotowała żadnego dokumentu koniecznego do uzyskania unijnego dofinansowania a także, że sama miała problemy finansowe.

"Straciła więc w ocenie samorządu wiarygodność jako potencjalny beneficjent unijnej dotacji" – ocenił Wójcik.

Zaznaczył, na lotnisku od kilku lat nie lądują ani nie startują rejsowe samoloty, natomiast spółka udostępnia płytę lotniska dla organizatorów koncertów i rajdów samochodowych. Ma także przychody ze sprzedaży wykaszanej na lotnisku trawy. Dodał, że powodem wypowiedzenia umowy dzierżawy spółce było także to, że nie dbała należycie o infrastrukturę. Jak podał, doszło do zniszczenia m.in. świateł nawigacyjnych.

Prezes spółki w latach 2006-2008 Jarosław Jurczenko podkreślił przed sądem, że według niego istniała szansa, by uruchomić port lotniczy – ze środków udziałowców - bez konieczności budowy nowego terminala. Musiałoby ono obsłużyć od 300 tys do 700 tys pasażerów rocznie.

Prezes spółki Port Lotniczy Mazury Bolesław Piechucki powiedział PAP po rozprawie, że mimo sporu sądowego wciąż widzi możliwość współpracy z samorządem warmińsko-mazurskim. "Wszystko zależy od zarządu województwa" - podkreślił.

Kolejną rozprawę i przesłuchania kolejnych świadków sąd zaplanował na 19 września.

Byłe wojskowe lotnisko w Szymanach funkcjonowało do 2004 roku; zarządzający obiektem, mimo zawieszonej działalności lotniskowej, Port Lotniczy Mazury sp. z o.o. wciąż borykał się z problemami finansowymi. W 2008 roku spółka pozyskała inwestora strategicznego - European Business Partners sp. z o.o. Posiadający 61 proc. udziałów EBP deklarował pozyskanie kapitału i przywrócenie na lotnisku ruchu.

Jednak, według zarządu województwa, te deklaracje nie są realizowane. Władze regionu nie rezygnują z uruchomienia portu lotniczego w Szymanach; ma to kosztować 180 mln zł. Unijne dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia-Mazury 2007-2013 ma wynieść do 76 procent. Aby dotacja unijna nie przepadła, port lotniczy musi być uruchomiony do 2015 roku. (PAP)

ali/ ura/