Jej reporter był jedyną osobą na sali, bo ani na rozprawy, ani na ogłoszenie orzeczeń nie pojawił się nikt z Komitetu SLD Lewica Razem, pisze gazeta.

Były to pierwsze orzeczenia sądu (jeszcze nieprawomocne) w sporze o wiarygodność wyborów samorządowych. A ponieważ nie było kogo spytać czy popiera swój wniosek, sędziowie poprowadzili posiedzenia błyskawicznie. Każde trwało minutę i kończyło się orzeczeniem o oddaleniu - z braku podstaw - wniosku o unieważnienie wyborów. (PAP)