W najbliższą niedzielę mieszkańcy mieli w nim zdecydować, czy są za tym, by zadłużony samorząd dochodził od Skarbu Państwa rekompensaty strat z tytułu niewłaściwego nadzoru prawnego i finansowego.

24 lutego wojewoda podlaski uchwałę rady jednak unieważnił, bo w ocenie jego prawników postanowienia tej uchwały naruszają przepisy prawa "w sposób istotny".

"Jej uregulowania nie znajdują bowiem oparcia w obowiązujących przepisach prawa. Rada miasta Sejny, mocą podjętej przez siebie uchwały, poddała pod rozstrzygnięcie w drodze referendum sprawę, która nie kwalifikuje się pod referendum w rozumieniu ustawy o referendum lokalnym, a ponadto należy do wyłącznej kompetencji burmistrza miasta Sejny" - napisano wówczas w komunikacie Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku.

W związku z decyzją wojewody, burmistrz Sejn zasięgnął opinii prawników i po jej uzyskaniu skierował pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zwraca w nim uwagę, że przez prawników wojewody błędnie został ustalony stan faktyczny, bo to nie rada była inicjatorem referendum, ale grupa mieszkańców (wniosek został podpisany prawie przez 700 osób - PAP) i gdyby radni uchylali się od decyzji w sprawie tego wniosku, inicjatorzy mogliby odwołać się do sądu.

"W sytuacji, gdy referendum zablokował organ państwowy - wojewoda podlaski - obywatele mają upośledzoną możliwość egzekwowania swoich praw, mimo że wypełnili wszystkie wymogi ustawy" - napisał burmistrz Nowalski.

W jego ocenie, w przypadku takiej problematyki referendum "organ nadzorczy jest sędzią we własnej sprawie". I przedstawia opinię prawną, z której wynika, że pytanie referendalne dotyczy bezpośrednio organu nadzoru, który podjął "kroki prawne" zmierzające do uniemożliwienia przeprowadzenia takiego referendum.

W upublicznionej na stronie urzędu miasta opinii prawnej można też przeczytać, że nie da się precyzyjnie określić, które sprawy mogą być przedmiotem referendum, a które powinny być załatwiane "wyłącznie przez odpowiednie organy".

Arkadiusz Adam Nowalski powiedział PAP w piątek, że 24 marca sprawa decyzji wojewody trafi na sesję Rady Miasta Sejny i to radni podejmą decyzję, czy orzeczenie nadzorcze będzie zaskarżone do sądu. W piśmie do RPO zwraca jednak uwagę, że w radzie burmistrz nie ma poparcia większości, a większością dysponuje - jak się wyraził - "osoba bezpośrednio odpowiedzialna za powstanie zadłużenia Sejn".

Burmistrz powiedział PAP, że zwraca się też do RPO jako obywatel, który brał udział w zbieraniu podpisów pod wnioskiem o referendum. "Wykonaliśmy wszystko, co jest potrzebne do tego, żeby użyć tego narzędzia obywatelskiego, czyli referendum" - dodał.

W referendum mieszkańcy Sejn mieli 15 marca zdecydować, czy samorząd ma wystąpić do sądu z roszczeniem przeciwko Skarbowi Państwa. Powodem są poważne problemy finansowe tego miasta, których początkiem była budowa oczyszczalni ścieków.

Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku ówczesne władze miasta uznały, że inwestycja została wykonana źle i za część prac nie chciały zapłacić. Po wieloletnich procesach z syndykiem firmy, która nadzorowała budowę, ostatecznie samorząd sprawę o zapłatę należności przegrał. Aby zapłacić kilka mln zł (dług plus odsetki), musiał zaciągnąć kredyt. W 2011 roku doszło do czasowego zablokowania kont miasta przez komornika.

Jak informował wcześniej Nowalski, zadłużenie Sejn na koniec 2014 roku przekroczyło 11 mln zł, czyli 62,5 proc. planu dochodów miasta. Obecny stan finansów Sejn określił jako "tragiczny". Mówił też wtedy, że Skarb Państwa, mający uprawnienia nadzorcze wobec samorządów i jego finansów (wojewoda i Regionalna Izba Obrachunkowa), w przeszłości "nie dopilnował" sytuacji Sejn.(PAP)

rof/ mhr/