Radni Olsztyna przyjęli w środę uchwałę budżetową na 2015 r. Deficyt budżetowy wynosić będzie 280 mln zł. z czego 104 mln zł stanowić będzie kredyt służący do prefinansowania inwestycji unijnych.

Jak podał PAP przewodniczący komisji finansów w radzie miejskiej prof. Mirosław Gornowicz oprócz 400 mln zł na dokończenie najważniejszych w mieście inwestycji, największe wydatki w tegorocznym budżecie pochłonie oświata - 350 mln zł, a następnie pomoc społeczna, na którą przeznaczono 175 mln zł. Poziom zadłużenia miasta do jego dochodów wynosi 46 proc.

Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz podkreślił podczas sesji, że "to będzie budżet trudny do realizacji, ale jednocześnie pozwalający rozwijać się miastu". Jak dodał, właśnie w 2015 r. nastąpiło skumulowanie najważniejszych dla miasta inwestycji. Chodzi m.in. o tzw. projekt tramwajowy, rewitalizację parku Podzamcze oraz dokończenie budowy infrastruktury sportowo-rekreacyjnej nad największym jeziorem w Olsztynie - Ukiel, na plaży miejskiej i na tak zwanej Słonecznej Polanie.

"To są inwestycje potrzebne miastu, chodzi o to, by zapewnić warunki dobrego życia mieszkańcom, by mogli właśnie w Olsztynie planować swoje życie, a także służące ściągnięciu do miasta inwestorów" - ocenił Grzymowicz.

Zapewnił jednocześnie, że projekt tramwajowy, którego realizacja była początkowo opóźniona, gdyż hiszpańska spółka nie podołała zadaniu i miasto wypowiedziało jej umowę, teraz po wybraniu nowych wykonawców przebiega bez żadnych trudności i zgodnie z harmonogramem. Według planów do końca października budowa linii tramwajowych zostanie zakończona - podkreślił prezydent.

Budżet poparł klub radnych PO, będący w koalicji rządzącej miastem z klubem radnych prezydenta Grzymowicza.

Jego szefowa Ewa Zakrzewska podkreśliła, że może to nie jest budżet marzeń, ale PO go poprze, gdyż miasto musi dokończyć rozpoczęte już inwestycje unijne.

Przewodniczący opozycyjnego klubu PiS Dariusz Rudnik określił budżet, jako "festiwal obietnic wyborczych Piotra Grzymowicza, który chciał olśnić wyborców planami inwestycyjnymi".

"Wiemy jak się skończyły dla Greków, Włochów czy Hiszpanów wielokapitałowe inwestycje. Słynne olsztyńskie strefy przedsiębiorczości czy park naukowo -technologiczny nie przyniosły spodziewanych rezultatów, czyli znaczącego przyrostu miejsc pracy, a tego Olsztyn potrzebuje jak przysłowiowa kania dżdżu" - zaznaczył Rudnik.

Radny Czesław Jerzy Małkowski, reprezentujący własny klub w radzie miejskiej, będący w opozycji podkreślił, że "budżet jako dokument finansowy został dopracowany po mistrzowsku". "Nie wynika z niego, że miastu grozi zapaść, jednak uważam, że miasto powinno rozwijać się z zachowaniem równowagi we wszystkich dziedzinach życia" - powiedział Jego zdaniem takie dziedziny jak edukacja i kultura otrzymały za mało pieniędzy.

We wtorek w przeddzień głosowania nad budżetem, kluby radnych PO-PSL i prezydenta Piotra Grzymowicza utworzyły większościową koalicję w olsztyńskiej radzie miejskiej. W 25-osobowej radzie koalicja ma w sumie 13 mandatów. W ostatnich wyborach samorządowych PO zdobyła osiem mandatów, PiS - siedem, komitety Grzymowicza i Czesława Małkowskiego - po cztery, a po jednym PSL i komitet popieranego przez SLD Andrzeja Ryńskiego. (PAP)