Prokuratura oskarżyła Bernatowicza i Kwietnia o przekroczenie uprawnień i łamanie lokalnych przepisów. Zdaniem prokuratury do naruszenia prawa miało dojść w 2006 i 2011 r.

Zdaniem prokuratury od lutego 2007 r. do listopada 2010 r. prezydent Starachowic nakazał zawarcie trzech ugód w sprawach sądowych dotyczących najmu mieszkania komunalnego i przydzielił poza listą oczekujących 11 mieszkań. Miał w ten sposób przekroczyć uprawnienia, działać niezgodnie z prawem i na szkodę interesu publicznego oraz 22 osób oczekujących na mieszkanie.

Podobne zarzuty dotyczące zawarcia jednej ugody i przydzielenia trzech mieszkań w procesie usłyszał wiceprezydent Starachowic Sylwester Kwiecień.

W lipcu 2013 r. Sąd Rejonowy w Starachowicach uniewinnił prezydentów. Wyrok zaskarżyła prokuratura, która podnosiła, że sąd pierwszej instancji nie przesłuchał jednego ze świadków; wskazała też błąd w ustaleniach faktycznych.

Sąd okręgowy uznał apelację za bezzasadną. W jego opinii nieprzesłuchanie tego świadka nie ma istotnego znaczenia dla motywów, które zadecydowały o uniewinnieniu.

Według sądu także drugi zarzut, podnoszony w apelacji przez śledczych, jest niezasadny. „Skarżący musiałby wykazać w ocenie sądu pierwszej instancji konkretne uchybienia m.in. zasad logicznego rozumowania, które by wskazały, że doszło do błędu faktycznego lub logicznego. Sąd okręgowy nie dostrzegł tego rodzaju błędów” - podkreślił sędzia-referent Krzysztof Sajtyna.

W opinii sądu okręgowego, sąd pierwszej instancji „bardzo szczegółowo przeprowadził postępowanie, w wyczerpujący sposób sporządzał jego uzasadnienie, odnosząc się do wszystkich dowodów zgromadzonych w sprawie, co do każdego przypadku objętego zarzutami”.

Zdaniem sądu prezydenci nie nadużyli przepisów uchwały zezwalającej na przyznawanie mieszkań komunalnych w trybie nadzwyczajnym, osobom znajdującym się w szczególnych sytuacjach życiowych. Sędzia podkreślił, że „nie budzi wątpliwości”, iż oskarżeni działali w granicach prawa.

Sąd zwrócił uwagę, że zarówno w apelacji, jak i w toku postępowania nie wykazano, że oskarżonymi przy przyznawaniu lokali kierowały względy osobiste, majątkowe czy znajomości.

„Trudno przyjąć, aby w szczególnie uzasadnionych przypadkach, kiedy następuje zdarzenie losowe, konieczne było zapisanie takiej osoby na listę, żeby można takie mieszkanie przyznać. To nie zgadza się z istotą wprowadzenia trybu nadzwyczajnego celem niesienia pomocy” - podkreślił sędzia.

Sąd zwrócił też uwagę, że „szczególne okoliczności” są wskazywane jako przesłanki decyzji różnych organów władzy w wielu ustawach. „To sfera pewnej uznaniowości. W kategoriach władzy trzeba podejmować czasami niezbyt popularne decyzje, pomiędzy rożnymi trudnymi stanami faktycznymi. Ciężko jest czasami wyważyć, czy choroba, niepełnosprawność, sytuacja materialna jest w jednej sytuacji bardziej istotną okolicznością, a w drugiej mniej” - ocenił sędzia.

Po ogłoszeniu wyroku Kwiecień powiedział dziennikarzom, że od początku sprawy podkreślał, że działał w granicach prawa. „Najgorsze, że przez ten czas (...) pojawiło się ileś tam wypowiedzi bardziej czy mniej wartościowych polityków, którzy mnie już skazywali i dziś wypadałoby, że powinni (...) powiedzieć +przepraszam+. Na to nie liczę, bo znam życie” - dodał.

Bernatowicz w innym procesie odpowiadał za to, że jako prezydent Starachowic przyjął łapówki od przedstawicieli spółek komunalnych (sąd zgodził się na podawanie jego pełnego nazwiska). Został prawomocnie skazany na 3,5 roku więzienia, 100 tys. zł grzywny, 8 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych i przepadek 95,5 tys. zł - mienia pochodzącego z przestępstwa. Obecnie prezydent jest w trakcie odbywania kary. Pełnomocnik prezydenta pod koniec grudnia przesłał do Sądu Najwyższego kasację wyroku.

W sierpniu 2012 r. w Starachowicach odbyło się referendum w sprawie odwołania prezydenta, ale było ono nieważne ze względu na zbyt niską frekwencję. We wrześniu 2013 r. starachowiccy radni jednogłośnie podjęli uchwałę odwołującą prezydenta z funkcji. Przesłanką do wygaszenia mandatu był właśnie prawomocny wyrok.

Bernatowicz zaskarżył jednak uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach, podnosząc zarzuty formalne wobec dokumentu; WSA oddalił skargę. Pod koniec grudnia skarga kasacyjna została wysłana do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Dopiero, gdy uchwała się uprawomocni, wojewoda wystąpi do premiera z prośbą o wyznaczenia komisarza wyborczego w Starachowicach. (PAP)

ban/ itm/ jbr/