W ok. 50-tysięcznej gminie Pszczyna do głosowania uprawnionych jest ponad 40,3 tys. osób. Aby referendum było ważne, musi głosować co najmniej 30 proc. uprawnionych. Głosowanie potrwa w niedzielę do 21. Wyniki powinny być znane około północy.

Pszczyńska Straż Miejska, wraz z komendantem i jego zastępcą, zatrudnia 19 strażników, a także cztery osoby cywilne - trzy z nich obsługują miejski monitoring, czwarta zajmuje się administracją. W ubiegłym roku strażnicy zanotowali blisko 2,5 tys. interwencji.

Tegoroczny budżet tej formacji to blisko 1,4 mln zł. W ubiegłym roku utrzymanie Straży Miejskiej kosztowało niespełna 1,3 mln zł - ok. 100 tys. zł mniej niż zaplanowano w budżecie.

Właśnie koszty utrzymania straży są jednym z argumentów jej przeciwników, którzy zainicjowali kampanię na rzecz referendum w tej sprawie. Ich zdaniem straż nie spełnia w należyty sposób powierzonych jej zadań, a jej utrzymywanie jest marnotrawstwem środków. Z tą argumentacją nie zgadzają się władze miasta.

Inicjatorzy referendum chcą, by zaoszczędzone dzięki likwidacji Straży Miejskiej pieniądze przeznaczyć na inne cele, np. na dofinansowanie policji. W Pszczynie Straż Miejska formalnie jest wydziałem urzędu miasta; jego ewentualna likwidacja w wyniku referendum musi być decyzją władz gminy.

Referendum lokalne przeprowadza się na wniosek co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania. Do złożonego w październiku ubiegłego roku pszczyńskiego wniosku dołączono 5,1 tys. podpisów. Wraz z 12 okolicznymi sołectwami Pszczyna tworzy gminę, która liczy około 50 tys. mieszkańców (w tym miasto samo Pszczyna - 27 tys.).

Pszczyna to kolejne miasto w woj. śląskim, gdzie działacze Kongresu Nowej Prawicy chcą zlikwidować Straż Miejską, uważając ją za zbyt drogą i nieefektywną. Wniosek o referendum złożyli wcześniej w Rybniku, jednak komisja weryfikująca dokumentację uznała, że głosowanie nie może się odbyć m.in. ze względu na zbyt małą liczbę prawidłowych podpisów. W grudniu ub. roku wniosek o referendum złożono także w Żywcu.