Ustalanie dotyczące zawartej ostatecznie ugody trwały jeszcze w czwartek do samej rozprawy. Prawnicy obu stron poprosili nawet sędzię o 10 minut przerwy na początku rozprawy, by ostatecznie dopracować jej warunki. Z dokumentu tego wynika, iż Kostuś wycofa pozew przeciw gazecie. „Nowa Trybuna Opolska” wyraziła na to zgodę i zobowiązała się w najbliższym wydaniu o zawartej ugodzie poinformować.

Wicemarszałek i jego prawnik odmówili komentarza w sprawie. „Dziś żadnego komentarza nie udzielę, czeka na mnie żona” – powiedział mediom polityk PO.

Redaktor naczelny "Nowej Trybuny Opolskiej" Krzysztof Zyzik w przesłanej PAP wypowiedzi podał, że gazeta "podchodzi ze zrozumieniem do decyzji wicemarszałka o wycofaniu się z procesu". "Ugoda, którą podpisaliśmy, w żaden sposób nie odnosi się do treści naszych tekstów, nie podważa ustaleń dziennikarki +NTO+. Doceniamy, że Tomasz Kostuś dostrzegł, że proces nie ma sensu. Od początku sporu twierdzimy, że rolą władzy jest rządzenie, a mediów - rzetelnie informowanie, w tym kontrola i krytyka władzy" - dodał Zyzik.

Wicemarszałek województwa opolskiego Tomasz Kostuś pod koniec czerwca ub. roku złożył pozew o naruszenie dóbr osobistych przeciwko "Nowej Trybunie Opolskiej", w którym domagał się przeprosin oraz wpłaty na Dom Dziecka w Turawie.

Pozew związany był z tekstem „Odlot marszałka”, który gazeta opublikowała w połowie lutego ub. roku. Napisano w nim m.in., że Kostuś mówi do swoich podwładnych w pracy: "waruj, siad czy głos". Gazeta podawała też, powołując się na anonimowych informatorów, że jest on leniwy i niekompetentny. Tekst wywołał polityczną burzę na Opolszczyźnie. Zaraz po tym jak ukazał się artykuł, Tomasz Kostuś zapowiedział pozew przeciwko dziennikowi.

Proces rozpoczął się w połowie listopada ub. roku przed Sądem Okręgowym w Opolu. Wezwano kilku świadków, ale żadnego z nich sąd nie przesłuchał, ponieważ strony poinformowały, że są w trakcie negocjacji dotyczących ugody. Kolejną rozprawę wyznaczono na czwartek, 9 stycznia. Zostali na nią wezwani świadkowie. Po tym, jak zawarta została ugoda, sędzia Katarzyna Faff poinformowała ich jednak, że nie zostaną przesłuchani, a sąd umarza postępowanie.

Po publikacji tekstu "Odlot marszałka" w Urzędzie Marszałkowskim w Opolu kontrolę przeprowadziła Okręgowa Inspekcja Pracy. Z raportu pokontrolnego wynikało, że 61 proc. ankietowanych urzędników odczuwało różnego rodzaju negatywne zachowania lub działania w zakresie relacji międzyludzkich.

Dotyczyły one dyscypliny pracy i sposobu zarządzania pracownikami, m.in. krytyki wykonywanej pracy, zaniżania oceny zaangażowania w pracę, kwestionowania podejmowanych decyzji, zlecania bezsensownych zadań, przydzielania zbyt dużej ilości zadań oraz zadań poniżej umiejętności. W ankietach pojawiły się również odpowiedzi wskazujące na zachowania noszące znamiona dyskryminacji, w tym np. pojedyncze przypadki znęcania się psychicznego, atakowania politycznych lub religijnych przekonań, wyśmiewania niepełnosprawności oraz nieakceptowanych zachowań o charakterze seksualnym.