Stanowisko w tej sprawie przesłała w piątek rzeczniczka koordynującego inwestycję Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach Linda Hofman. Stanowisko jest następstwem środowej informacji RMF FM, zgodnie z którą 30 podwykonawców koncernu Dragados, z którym zerwano umowę, nadal czeka na wypłatę łącznie 30 mln zł.

Umowę z Dragadosem Zarząd zerwał w połowie października – wśród powodów wymieniając opóźnienia i wzrost kosztów. Gliwicka prokuratura od maja br. prowadzi też postępowanie ws. nieprawidłowości przy budowie – w tym użycia do konstrukcji zapór nieodpowiedniego materiału.

Według wcześniejszych zapowiedzi przedstawicieli resortu środowiska planowany termin zakończenia prac budowlanych przy zbiorniku to druga połowa 2019 r. Aby w drugiej połowie br. podpisać umowę i przez kolejne dwa lata przeprowadzić prace budowlane, rozpoczęcie przetargu na nowego wykonawcę założono na I kw. 2017 r.

Pytania ws. roszczeń podwykonawców, a także prośbę o aktualne informacje nt. dalszych kroków przy realizacji tej gotowej mniej więcej w połowie inwestycji, PAP skierowała do Ministerstwa Środowiska w środę. W odpowiedzi PAP otrzymała w piątek oświadczenie gliwickiego RZGW, w którym inwestor skoncentrował się na formalnej stronie realizacji roszczeń podwykonawców.

Przedstawiciele RZGW zapewnili m.in., że bezzwłocznie po odstąpieniu od umowy z dotychczasowym głównym wykonawcą, przygotowano procedurę, „która priorytetowo traktuje roszczenia uprawnionych podwykonawców i zgodnie z prawem pozwala na ich zaspokojenie”.

Akcentując zrozumienie dla sytuacji podwykonawców – głównie małych, lokalnych przedsiębiorców – RZGW podkreślił w piśmie, że to „optymalne rozwiązanie”, aby umożliwić wypłatę świadczeń jak najszybciej. Prawo zobowiązuje go jednak do szczegółowego sprawdzenia dokumentów, na podstawie których wypłacane będą budżetowe środki. Stąd też sprawa trwa.

„Dynamicznym zmianom ulegają także kwoty roszczeń, których ostateczną wartość będzie można podać po dokonaniu weryfikacji roszczeń wszystkich uprawnionych podmiotów. Warto zaznaczyć, że część należności podwykonawców została zaspokojona w toku realizacji inwestycji, zatem nie wszyscy podwykonawcy (...) zgłaszają roszczenia” - napisano w oświadczeniu.

RZGW akcentuje ponadto, że wśród podwykonawców, których zatrudniał Dragados, są też tacy, o których Zarząd nie miał wiedzy, choć zgodnie z kontraktem powinni byli zostać zgłoszeni. „Czynione są starania aby wszyscy uprawnieni podwykonawcy otrzymali należne im środki za wykonaną pracę” - zapewnił w komunikacie inwestor. „Mamy nadzieję, że ta sytuacja wyklaruje się w najbliższym czasie” - powiedziała PAP rzeczniczka RZGW Linda Hofman.

W rozmowie z PAP Hofman przekazała również, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami procedury związane z wyborem nowego wykonawcy są prowadzone tak, aby mógł on wejść na plac budowy we wrześniu br. Rzeczniczka zaakcentowała, że wszystko odbywa się zgodnie z procedurami współfinansującego inwestycję Banku Światowego.

Wcześniej Bank Światowy wydał również zgodę, aby wobec braku głównego wykonawcy, na miejscu inwestycji kontynuowane były prace związane z zabezpieczeniem wykonanych już robót i czasochłonnym wzmacnianiem gruntu. To prace „niezbędne do wykonania” - aby dotychczasowe nie zostały zaprzepaszczone, a także by nie tracić sezonu na czasochłonną konsolidację podłoża.

„Te pewne fronty robót (...) będą kontynuowane przez podwykonawców. Nie ma to nic wspólnego z wykonywaniem prac czy też robót budowlanych, które wykraczałyby poza ten zakres +prac koniecznych i niezbędnych+” - zapewniła Hofman. Równoległe powstają jeszcze brakujące dotąd częściowo dokumentacje projektowe, aby nowy wykonawca mógł zacząć pracę dysponując nimi.

Pod koniec października ub. roku wiceminister środowiska Mariusz Gajda mówił, że Dragados przedstawił parę miesięcy wcześniej nowy harmonogram robót z ceną 1,8 mld zł (dwukrotnie więcej niż w przetargu); proponował też drogie i nieadekwatne technologie. W opinii ministra do problemów z tym wykonawcą przyczyniły się „nieprecyzyjny” pierwotny projekt, skutkujący m.in. koniecznością prowadzenia dodatkowych badań i przygotowywania projektów wykonawczych, a także praca pierwotnego, zewnętrznego wobec wymogów Banku Światowego inżyniera kontraktu.

To również wobec nacisku Banku Światowego, akcentował Gajda, w 2013 r. w przetargu na wykonawcę wybrano najtańszą ofertę Dragadosa – wbrew rekomendacji komisji przetargowej (pierwotnie firma miała wykonać prace w 48 miesięcy – do 2017 r. - za 936 mln zł).

Obecnie koszt zbiornika, razem z już poniesionymi wydatkami, szacowany jest na 1,3 mld zł. Na kolejne 800 mln zł szacowana jest planowana zmiana jego funkcji ze zbiornika suchego na wielofunkcyjny, mokry. Będzie to możliwe w perspektywie kolejnych latach po zakończeniu budowy zbiornika według obecnego projektu.

Na razie zbiornik Racibórz Dolny ma być zbudowany jako polder (suchy zbiornik wypełniany wodą tylko przy powodzi). Jego zapora czołowa ma mieć 4 km długości (znajdzie się tam budowla przelewowo-spustowa), zapora lewobrzeżna - 9,6 km, a prawobrzeżna - 8,8 km. Zapory mają być konstrukcjami ziemnymi do ok. 10 m wysokości.

Dotychczasowe finansowanie pochodzi z Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju, Banku Rozwoju Rady Europejskiej, Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Przedstawiciele resortu środowiska deklarowali rozmowy z Bankiem Światowym i Bankiem Rozwoju Rady Europy o dalszym finansowaniu inwestycji.

Jednocześnie MŚ akcentuje, że zbiornik Racibórz Dolny zaprojektowano, wraz ze zrealizowanym już Wrocławskim Węzłem Wodnym, jako element systemu. Oznacza to, że bez tego zbiornika inne inwestycje przeciwpowodziowe na Odrze w razie powodzi nie zadziałają właściwie. Dlatego konieczne jest jak najszybsze zakończenie inwestycji – przy zachowaniu najwyższej jej jakości.(PAP)

mtb/