Dla zwolenników niepodległości Katalonii wybory lokalne są "grą o wszystko", choć Mas, podpisując w poniedziałek późnym wieczorem dekret o terminie elekcji, nie nawiązał bezpośrednio do sprawy niepodległości. Zwolennicy secesji obiecują, że w ciągu półtora roku od przewidywanego zwycięstwa w wyborach ogłoszona będzie niepodległość tej zamieszkanej przez 7,5 mln mieszkańców prowincji.

Katalońskie partie dążące do niepodległości jednego z najbogatszych regionów Hiszpanii, który już obecnie cieszy się szeroką autonomią i w którym dominuje język kataloński, to centroprawicowa Konwergencja Demokratyczna(CDC) i Republikańska Lewica (ERC) oraz inne ugrupowania. Postanowiły one wystąpić w wyborach ze wspólną listą.

Z poparciem małej partii antykapitalistycznej CUP, ugrupowania te liczą na zdobycie absolutnej większości we wrześniowych wyborach do katalońskiego parlamentu, co wystarczy według nich do wszczęcia procedury oddzielenia się od reszty Hiszpanii. "Jesteśmy przygotowani" - wielokrotnie podkreślał Mas. Od miesięcy jego ekipa pracuje nad utworzeniem równoległej administracji, zdolnej do zabezpieczenia funkcjonowania przyszłego państwa.

Centralne władze w Madrycie odrzucają możliwość uzyskania niepodległości przez Katalonię. W połowie lipca premier Hiszpanii Mariano Rajoy przypomniał, że wrześniowe wybory w prowincji mają służyć tylko i wyłącznie wyborowi deputowanych do parlamentu regionalnego. "Nie ma mowy o wybieraniu czegokolwiek innego" - ostrzegł. Zaapelował do "nacjonalistów", aby wykazali "poczucie odpowiedzialności, przezorność i zdrowy rozsądek".

Z kolei król Hiszpanii Filip VI przypomniał władzom katalońskim, że konieczne jest poszanowanie prawa "demokratycznego współistnienia w pokoju i wolności".

Wielu ministrów z rządu Rajoya twierdzi, że w przypadku złamania prawa przez Katalonię można będzie zawiesić jej autonomię zgodnie z hiszpańską konstytucją.

Zwolennicy niepodległości odpowiadają, że jeśli doszłoby do tak skrajnej sytuacji, trzeba będzie natychmiast ogłosić secesję. "Nie ma już drogi odwrotu" - zapewnił stojący na czele wspólnej listy wyborczej CDC i ERC były eurodeputowany, lewicowy polityk Raul Romeva. (PAP)