Rozmawiali o tym ministrowie ds. konkurencyjności "27" w Luksemburgu. Jak relacjonował po spotkaniu w imieniu belgijskiej prezydencji minister ds. przedsiębiorczości Belgii Vincent van Quickenborne, "szeroka zgoda jest co do tego, że jakieś porozumienie w sprawie systemu tłumaczeń musi zostać szybko znalezione". Natomiast ministrowie z Włoch i Hiszpanii powtórzyli swój sprzeciw w wobec pominięcia ich języków w nowym systemie. Oba kraje domagają się, by ich języki były uznane za języki urzędowe dla europejskiego patentu.

KE zaproponowała w czerwcu, by jednolity patent europejski był oparty na trzyjęzycznym systemie już wykorzystywanym przez Europejski Urząd Patentowy (EPO). Zgodnie z propozycją, np. wynalazca polski będzie mógł zgłosić wniosek patentowy we własnym języku - polskim, a ten będzie następnie tłumaczony na koszt EPO i przeanalizowany przez EPO w jednym z trzech języków urzędowych: niemieckim, angielskim lub francuskim. Następnie patent, o ile spełnia odpowiednie wymogi, zostanie udzielony i zarejestrowany w jednym z tych języków urzędowych w całej UE.

Belgia, dla której znalezienie kompromisu ws. patentów jest jednym z priorytetów prezydencji, dopracowała propozycję KE. Gwarantuje ona przede wszystkim, że zwrot kosztów za tłumaczenie będzie następował już na samym początku procedury. A także, że poprawiona będzie jakość - wciąż niedoskonała - maszynowych (automatycznych) tłumaczeń patentów na wszystkie języki UE.

Te dodatkowe elementy nie zadowalają w niczym Włoch ani Hiszpanii, które odrzucają w całości propozycje KE. Są natomiast zaadresowane do takich krajów jak Czechy czy Słowacja, które mają uwagi do propozycji KE, ale są skłonne się na nią zgodzić, rozumiejąc "realia polityczne". Polska popiera propozycję KE i belgijskiej prezydencji, choć uważa, że wymaga ona jeszcze technicznego doprecyzowania.

Van Quickenborne jest przekonany, że Belgii uda się doprowadzić do porozumienia mimo oporu Hiszpanii i Włoch. "Mam nadzieję, że na kolejnej radzie w listopadzie osiągniemy porozumienie. Naszym celem jest kompromis, który będzie do zaakceptowania dla wszystkich 27 krajów" - powiedział minister. Unijni dyplomaci patrzą jednak na szanse porozumienia mniej optymistycznie i nie wykluczają, że sprawę patentów rozwiążą dopiero na najwyższym poziomie politycznym szefowie państw i rządów na grudniowym szczycie UE.

"Sprawa jest debatowana już zbyt długo. Najwyższy czas, by znaleźć wolę polityczną w celu jej rozwiązania!" - powiedział unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier. Przekonywał, że propozycja KE jest dobrym rozwiązaniem dla innowatorów w całej Europie, a zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorstw - w tym z Włoch i Hiszpanii - które obawiają się, że będą w gorszej sytuacji niż ich konkurenci z Francji czy Niemiec.

Jak szacuje KE, koszty uzyskania patentu obowiązującego w całej UE są obecnie dziesięciokrotnie wyższe (ok. 20 tys. euro) niż w USA (ok. 1850 euro), czym zniechęcają wynalazców w Europie do ochrony swych wynalazków. Na te wysokie koszty w Europie składają się głównie koszty tłumaczeń. Np. w przypadku rejestracji patentu ważnego w 13 krajach UE koszty tłumaczeń wynoszą aż 14 tys. euro. KE szacuje, że po wejściu w życie jej propozycji koszty proceduralne patentu, obowiązującego we wszystkich 27 państwach członkowskich UE, nie będą przekraczać 6200 euro, w tym koszty tłumaczenia będą stanowić około 10 proc.

Michał Kot (PAP)