Do TK wpływa rocznie ok. trzystu kilkudziesięciu skarg konstytucyjnych. Jednak - jak wskazywali przedstawiciele Trybunału podczas czwartkowej konferencji poświęconej temu problemowi - choć instytucja skargi istnieje w Polsce już od 17 lat, większość skarg odrzucana jest już na wstępnym etapie postępowania z powodu różnego rodzaju błędów.

"Na 4613 skarg, które wpłynęły do Trybunału od 17 października 1997 r. do 5 listopada 2014 r., jedynie 862, czyli ok. 18 proc. zostało przekazanych do merytorycznego rozpoznania" - powiedziała Beata Szepietowska, dyrektor Zespołu Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych i Wniosków TK.

Skarga konstytucyjna przysługuje osobom fizycznym i prawnym, których prawa zostały naruszone w wyniku orzeczenia sądu lub organu administracji publicznej w indywidualnej sprawie skarżącego. Orzeczenie to musi mieć charakter orzeczenia ostatecznego (tj. skarżącemu nie przysługuje już żaden środek prawny pozwalający na uruchomienie innego postępowania), a przedmiotem skargi musi być zarzut niezgodności z Konstytucją aktu normatywnego (ustawy, rozporządzenia, zarządzenia), na podstawie którego zostało wydane orzeczenie naruszające konstytucyjne prawa lub wolności skarżącego.

Ponadto skarga musi zostać wniesiona nie później niż w ciągu trzech miesięcy od doręczenia skarżącemu prawomocnego wyroku, ostatecznej decyzji lub innego ostatecznego rozstrzygnięcia.

Przy składaniu skargi obowiązuje także tzw. przymus adwokacko-radcowski, tj. musi być ona sporządzona przez adwokata lub radcę prawego, a tylko w wyjątkowych wypadkach (sędziego, prokuratora, notariusza, profesora lub doktora habilitowanego nauk prawnych) skarżący może sporządzić ją sam.

Jak mówiła Beata Szepietowska, podstawa odmowy nadania skargom dalszego biegu może dotyczyć każdego z tych warunków.

"W pierwszej kolejności badamy, czy skarga została sporządzona przez pełnomocnika. Zdarza się, że pismo procesowe wpływa do Trybunału niepodpisane. (...) Mamy również takie przypadki, w których sam skarżący fałszuje podpis pełnomocnika na skardze konstytucyjnej" - poinformowała. Według Szepietowskiej dochodzi również do sytuacji, gdy pod skargą podpisani są nieczynni lub wręcz nieistniejący pełnomocnicy.

"Po drugie badamy, czy został zachowany trzymiesięczny termin do wniesienia skargi konstytucyjnej" - mówiła. Jak powiedziała, często zdarza się, że pełnomocnicy często wnoszą skargi po terminie. "Nawet, jeśli termin został przekroczony o dwa lub trzy dni, nie możemy nic zrobić, bo termin doniesienia skargi jest terminem materialno-prawnym i TK nie przywraca tego terminu" - dodała.

Zdaniem Szepietowskiej kolejny problem to zaskarżanie przepisów, które nie były podstawą ostatecznego orzeczenia.

"Czasem skarżący nie wskazuje ostatecznego orzeczenia albo wskazuje kilka, albo proponuje, aby to Trybunał sam wybrał, które to orzeczenie w jego sprawie jest ostateczne. (...) A Trybunał jest ograniczony tym, co wskazuje skarżący, to tzw. zasada skargowości" - wyjaśniła.

Jak dodała, dość częstą podstawą odmowy jest też m.in. to, że skarżący wskazują zaniechania ustawodawcy, czyli zarzucają brak przepisu. Albo nie wyczerpują drogi prawnej i już po orzeczeniu pierwszej instancji składają skargę konstytucyjną.

"Jeśli adwokaci i radcowie prawni naprawdę podwyższaliby swoje kwalifikacje w odniesieniu do pisma procesowego nazywanego skargą konstytucyjną, rozumieli na czym polega argumentacja merytoryczna, która ma prowadzić do przekonania TK o niezgodności przepisów, to liczba skarg zdecydowanie by spadła" - oceniła Szepietowska.

Przedstawiciele Trybunału Konstytucyjnego tłumaczyli także, że ze względu na skomplikowanie spraw i szczupłość zespołu wstępna kontrola skarg często się przeciąga. Jak poinformowali, pracują nad przyspieszeniem rozpatrywania skarg.

"Dążymy, by czas rozpatrywania skargi był znacznie poniżej jednego roku. (...) Jak przekazała mi dyrektor Szepietowska, nie ma spraw, które by zawisły w 2012 r. i nie były jeszcze załatwione. Znaczna liczba spraw z 2013 r. i dość dużo z 2014 r. także została już załatwiona" - powiedział prezes TK Andrzej Rzepliński. (PAP)