TK bada skargi RPO, posłów PiS oraz Twojego Ruchu na uchwaloną w 2012 r. przez Sejm z inicjatywy prezydenta Bronisława Komorowskiego nowelizację prawa o zgromadzeniach. Trybunał połączył te trzy skargi do wspólnego rozpatrzenia (nie wyznaczono jeszcze terminu rozprawy).

Przyczyną zmian były zajścia w Warszawie w Święto Niepodległości w 2011 r. Miejsce zbiórki narodowego "Marszu Niepodległości" sąsiadowało wtedy z manifestacją "Kolorowej Niepodległej". Mimo rozdzielających je policyjnych kordonów, doszło wtedy do poważnych zamieszek, które spowodowały obrażenia policjantów i uczestników oraz straty materialne (spalono m.in. wóz transmisyjny TVN).

Nowelizacja wprowadziła m.in. możliwość zakazania organizowania dwóch lub więcej zgromadzeń w jednym miejscu i czasie - jeżeli nie jest możliwe ich oddzielenie lub odbycie w taki sposób, aby ich przebieg nie zagrażał życiu, zdrowiu albo mieniu w znacznych rozmiarach. Pierwszeństwo miałoby zgromadzenie wcześniej zgłoszone władzom gminy; zgłoszone później mogłoby dostać zakaz odbycia w planowanym miejscu lub czasie.

Ten przepis wzbudził kontrowersje i został zaskarżony do TK. Trzy wnioski kwestionują także inne zapisy, przewidujące m.in. minimum trzy dni robocze na zgłoszenie zgromadzenia; określające iż zgromadzeniem jest "zgrupowanie co najmniej 15 osób" i uniemożliwiające organizowanie zgromadzenia osobom bez pełnej zdolności do czynności prawnych (ubezwłasnowolnionym lub małoletnim).

Zastępca prokuratora generalnego Robert Hernand napisał do TK, że niedopuszczalna jest możliwość zakazu zgromadzenia, jeżeli jedynym tego powodem byłoby uznanie, iż powinno się ono odbyć w odmiennym terminie lub miejscu niż zgromadzenie zgłoszone wcześniej. "Zakaz zgromadzenia powinien nastąpić wyłącznie na podstawie stwierdzenia jego niepokojowego charakteru w wyniku analizy wszystkich zgłoszonych zgromadzeń" - dodał.

Jego zdaniem może to oznaczać zakaz zgromadzenia zgłoszonego później. Dodał, że nowelizacja zakłada, iż zagrożenie występuje tylko po stronie zgromadzeń później zgłoszonych - co należy traktować jako ograniczenie wolności zgromadzeń.

Hernand uważa, że zapis, iż zgromadzenie zgłoszone jako pierwsze ma wyłączne prawo do danego miejsca "stwarza zachętę do zajmowania na zasadzie pierwszeństwa miejsca zgromadzenia w złej wierze, na przykład przez kontrdemonstrację, której organizatorzy uzyskali wiadomość o planowanym innym zgromadzeniu, zanim zostanie ono oficjalnie zgłoszone".

Według Hernanda państwo ma "obowiązek zastosowania wszelkich rozsądnych i proporcjonalnych środków celem zapewnienia pokojowego przebiegu zgromadzenia, w tym niedopuszczenia do sytuacji, w której potencjalni uczestnicy zgromadzenia nie wezmą w nim udziału tylko z obawy przed fizyczną przemocą ze strony innych osób". Skala zaangażowania sił porządkowych dla zabezpieczenia zgromadzenia, to - według PG - "koszt funkcjonowania państwa demokratycznego".

Hernand podkreślił, że ustawa nie określa, jaki moment jest decydujący dla oceny przez gminę, którego zgromadzenia zakazać. Dodał że jeśli np. zgłoszenia nadano na poczcie tego samego dnia, to gmina nie ma możliwości określenia dokładnego czasu (w godzinach i minutach) ich nadania, bez czego nie da się ustalić, które zgromadzenie zgłoszono później. W razie przesłania zgłoszenia mailem, mogą być zaś wzięte pod uwagę dwa terminy: wysłania wiadomości oraz jej odczytania przez adresata - wskazał.

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz napisała, że zapis nie spełnia jedynie konstytucyjnego wymogu określoności prawa co do kwestii, które zgłoszenia uznać za "wcześniejsze" i "późniejsze". Podtrzymała, że zakaz odbycia jednego ze zgromadzeń to jedyny środek przeciwdziałania zagrożeń dla porządku publicznego oraz zdrowia i życia ludzi.

Kopacz podkreśliła, że już przed nowelizacją, przy zgłoszeniu kontrmanifestacji, gmina kontrolowała możliwość jej pokojowego odbycia, jeśli w tym samym czasie i miejscu zgłoszono już inne zgromadzenie. Obecnie zakaz zorganizowania zgromadzenia zgłoszonego później nie ma charakteru automatycznego i następuje jedynie wtedy, gdy mimo wezwania, jego organizator nie zmieniłby jego miejsca lub czasu w sposób umożliwiający odbycia dwóch lub więcej zgromadzeń - dodała Kopacz. "Kwestionowana regulacja jest zatem bardziej korzystna dla organizatorów zgromadzeń zgłaszanych później w porównaniu z wcześniejszym stanem" - podkreśliła. Wątpliwości byłyby uzasadnione, gdyby wprowadzono automatycznie zakaz kontrmanifestacji - dodała.

Przyznała, iż zakaz zgromadzenia jest możliwy jedynie, gdy jest bardzo prawdopodobne, że nie będzie miało "charakteru pokojowego". Dodała, że z uwagi m.in. na planowaną liczebność zgromadzeń, zapewnienie ich pokojowego przebiegu przez siły porządkowe może być z przyczyn obiektywnych niemożliwe. Według niej "nie może znajdować uzasadnienia oczekiwanie wyrażane przez wnioskodawców, zgodnie z którym władze publiczne są w każdej sytuacji zobowiązane zapewnić siły porządkowe pozwalające na zabezpieczenie pokojowego przebiegu odbywających się równolegle zgromadzeń". Skoro liczba uczestników może wynosić nawet kilkaset tysięcy, to uwzględniając możliwą żywiołowość tego rodzaju manifestacji, może się okazać, że organy władzy publicznej nie dysponują siłami porządkowymi zapewniającymi bezpieczny przebieg zgromadzeń - argumentowała.

Kopacz ma wątpliwości co do wyznaczania daty wpływu zgłoszenia o zamiarze zgromadzenia, bo jak np. traktować sytuację, gdy dwóch lub więcej organizatorów zgromadzeń będzie czekać pod siedzibą gminy przed rozpoczęciem urzędowania na możliwość wniesienia zgłoszenia. Trudności powstawałyby też przy określaniu pierwszeństwa zgłoszenia, gdy dokonano to różnymi drogami (np. pismo doręczone osobiście oraz wysłane drogą elektroniczną).

Także Helsińska Fundacja Praw Człowieka napisała do TK, że na państwie ciąży obowiązek aktywnej ochrony pokojowych zgromadzeń, także odbywających się w tym samym miejscu i czasie. "Hipotetyczne ryzyko naruszenia porządku publicznego ani obecność wrogo nastawionej publiczności nie mogą być uznane za uzasadnione podstawy zakazu odbycia pokojowego zgromadzenia" - dodano.

PG oraz Sejm uznały za zgodne z konstytucją inne zaskarżone w trzech wnioskach zapisy nowelizacji.(PAP)