Prokurator nie odczytał aktu oskarżenia, ponieważ na rozprawę nie dotarł jeden z oskarżonych. Przyczyną jego nieobecności miały być trudne warunki spowodowane przez silny wiatr. Sąd postanowił usprawiedliwić nieobecność, wskazując na „siłę wyższą”.

Proces dotyczy tej części śledztwa w sprawie afery w ZUS, w której śledczy zajęli się m.in. nieprawidłowościami przy pracach w siedzibach Zakładu w Świnoujściu i Myśliborzu (Zachodniopomorskie).

Według prokuratury oskarżeni mieli łącznie narazić ZUS na szkodę ok. 2 mln zł. W zależności od kwalifikacji prawnej czynów, oskarżonym grozi do 8 lub 10 lat więzienia.

Pierwsza rozprawa odbyła się 4 października br. Wówczas rozpoczęto odczytywanie aktu oskarżenia. Przerwano je jednak po ponad trzech godzinach, ponieważ jeden z oskarżonych, b. dyrektor oddziału ZUS w Szczecinie Tadeusz D., źle się poczuł. W sali nie było wówczas obrońcy D.

Podczas drugiego posiedzenia sędzia przypomniał, że wcześniej wystąpiły wątpliwości co do stanu zdrowia D. Jak zaznaczył, według uzyskanej przez sąd opinii lekarskiej, oskarżony może brać udział w procesie.

Podczas piątkowej rozprawy, akt oskarżenia miał być czytany od początku.

W sprawie afery w ZUS powstał także drugi akt oskarżenia, do którego włączono inne wątki śledztwa. Trafił on do szczecińskiego sądu rejonowego. Tego procesu, mimo kilkakrotnych prób, również nie udało się jeszcze rozpocząć. Kolejny termin wyznaczono na 19 grudnia.

Akt oskarżenia w tej sprawie, oprócz Sylwestra R., obejmuje również Tadeusza D. oraz siedem osób, m.in. byłych dyrektorów oddziałów ZUS w Jaśle, Nowym Sączu, Łodzi. Wszystkim prokurator zarzucił korupcję. Oskarżeni nie przyznali się do winy. Wszyscy będą odpowiadać przed sądem z wolnej stopy.

Sylwester R. trafił do aresztu we wrześniu 2009 r., po tym jak jego i czterech innych mężczyzn zatrzymali funkcjonariusze ABW. Opuścił areszt pół roku później po wpłaceniu 200 tys. zł kaucji. W areszcie przebywał też Tadeusz D. (PAP)